Nowości

Białe kruki z Ostrowa Tumskiego

fot. kaj fot. kaj

Po 8 latach od wmurowania kamienia węgielnego Biblioteka Archidiecezjalna na Ostrowie Tumskim jest gotowa do otwarcia. Miało to nastąpić w czerwcu, ale termin znów został przesunięty – tym razem przez epidemię. Archidiecezja czeka na pozwolenie na użytkowanie. Ma nadzieję, że uzyska je do końca wakacji i otworzy bibliotekę przed październikiem.

Zbiory są już na miejscu. Zostały przeniesione z kilku bibliotek: Papieskiego Wydziału Teologicznego, Metropolitalnego Seminarium Duchownego i Biblioteki Kapitulnej. Razem jest tu pond 450 tysięcy ksiąg, wśród nich inkunabuły sprzed 1501 roku i starodruki z XVII i XVIII wieku. Zbiór inkunabułów liczy 1300 sztuk, natomiast starodruków jest ponad 55 tysięcy. Jest to druga pod względem liczebności kolekcja tak starych tomów na Dolnym Śląsku. Można znaleźć w niej jeszcze bardziej sędziwe egzemplarze – ilustrowane rękopisy z XII wieku.

Miejsce honorowe zajmuje Księga Henrykowska – spisana po 1268 roku kronika założenia opactwa cystersów w Henrykowie. Historycy twierdzą, że na jej stronach zapisane jest pierwsze zdanie w języku staropolskim („Day, ut ia pobrusa, a ti poziwai.”). Na wyróżnienie zasługuje także ręcznie ilustrowana w kolorze Kronika Świata, wydana w 1943 roku w Norymberdze. Stare księgi są oprawione w drewniane okładki i obciągnięte skórą.

Do przechowywania tak wiekowych ksiąg konieczne są warunki specjalne, uwzględniające odpowiednią temperaturę, wilgotność, wentylację i klimatyzację. Na wypadek pożaru zamontowano system gaszenia ognia gazem. Innymi sposobami zabezpieczenia ksiąg jest ich zamienienie do postaci cyfrowej, a także umieszczenie w nich czipów na wypadek kradzieży. Dzięki digitalizacji część kolekcji można zobaczyć w elektronicznej bibliotece Uniwersytetu Wrocławskiego – Silesia Sacra.

W maju ksiądz Adam Dereń, odpowiedzialny za budowę, proboszcz parafii pw. św. Jadwigi na Kozanowie, mówił „Gościowi Wrocławskiemu”, że z bogatych zbiorów zgromadzonych w Bibliotece Archidiecezjalnej będzie mógł skorzystać każdy na podstawie karty bibliotecznej lub jednorazowej wejściówki. Pod oknami są przygotowane miejsca do pracy. Jest tu kilka czytelni, a w planach Muzeum Księgi w podziemiach, w którym eksponatem głównym będzie Księga Henrykowska.

Z odległej przeszłości pochodzi nie tylko część księgozbioru,

lecz także widoczne w piwnicy odrestaurowane fundamenty, na których wzniesiono bibliotekę. Mury są pozostałością po zrujnowanym w czasie wojny alumnacie, czyli internacie dla kleryków, którego początek datuje się na rok 1725. Architekci – Jerzy Gomółka i Katarzyna Downarowicz – odtworzyli jego barokową formę i ornamenty na podstawie ikonografii. Było to możliwe dzięki użyciu specjalnego kompozytu betonowego wzmocnionego włóknem szklanym. Z placu budowy najpierw wywieziono prawie milion metrów sześciennych gruzu, który po wojnie był przywożony z całego Ostrowa Tumskiego i składowany w tym miejscu.

W ostatecznym rozrachunku koszt budowy wyniósł 21 milionów złotych. Część pokryła Unia Europejska.

Biblioteka przypomina budynek z XVIII wieku (taki było życzenie Urzędu Miasta), lecz bynajmniej nie jest jego kopią. Architektom zależało, aby odnosił się czasów współczesnych. Postawili więc na nowoczesne materiały w jasnym kolorze i wpadającą w biel barwę dachu.

Odważna kolorystyka wywołała wielkie kontrowersje. Ówczesna wojewódzka konserwator zabytków okrzyknęła bibliotekę białą fatamorganą na tle Ostrowa Tumskiego i dziwiła się, że konserwator miejska wydała zgodę na budowę. „Widzimy białą plamę na tle katedry” – narzekała na łamach lokalnej prasy – „to wielki błąd, który nie powinien mieć miejsca”. Konserwator miejska odpierała krytykę, mówiąc, że zamysłem było zaintrygowanie i pokazanie, że nie jest to zakonserwowany zabytek, tylko coś nowego. Wyglądu budowli bronił architekt miejski i inni przedstawiciele tej profesji, ale nawet w tej grupie zdania były podzielone. Przeciwnicy twierdzili, że bibliotekę wzniesiono bez poszanowania krajobrazu Ostrowa Tumskiego i jest zbyt mocnym wyrazem ekspresji jej twórców.

Po latach mniej osób patrzy na jasny budynek z dezaprobatą. Możliwe, że jego przeciwnicy przyzwyczaili się do  widoku. Oczywiście można usłyszeć pochlebne opinie.
Bardzo udany pomysł wpisania nowej myśli w bardzo wymagające otoczenie, w którym każdy nietrafiony ruch ma negatywne konsekwencje w długim czasie. Biblioteka pasuje wielkością bryły, kształtem dachu i detalem. Nowa myśl objawia się tu w monochromatycznym kolorze i materiale, co jest właściwe. Budynek się wyróżnia, a to powinna być cecha nowoczesnej architektury – uważa Artur Szczepaniak, jeden z najbardziej szanowanych współczesnych architektów z Wrocławia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie pojawi się na stronie.


*