Być potrzebnym

Polska zaliczana jest do 18 krajów świata mających najstarsze społeczeństwa, z najwyższą obecnie dynamiką starzenia. Według prognoz GUS w 2020 roku co czwarty Polak będzie miał więcej niż 60 lat, w 2040 – co trzeci. Nie da się dłużej nie zauważać potrzeb osób starszych, twierdzą gerontolodzy i przypominają, że to ostatni moment, by zastanowić się nad kondycją zdrowotną i społeczno-ekonomiczną polskich seniorów oraz przygotować narzędzia, które pozwoliłyby na poprawę jakości ich życia i zachowanie – jak najdłużej – samodzielności.

Obraz domyślny wpisu fot. r.nial.bradshaw / CC BY-NC-SA 2.0

Polska zaliczana jest do 18 krajów świata mających najstarsze społeczeństwa, z najwyższą obecnie dynamiką starzenia. Według prognoz GUS w 2020 roku co czwarty Polak będzie miał więcej niż 60 lat, w 2040 – co trzeci. Nie da się dłużej nie zauważać potrzeb osób starszych, twierdzą gerontolodzy i przypominają, że to ostatni moment, by zastanowić się nad kondycją zdrowotną i społeczno-ekonomiczną polskich seniorów oraz przygotować narzędzia, które pozwoliłyby na poprawę jakości ich życia i zachowanie – jak najdłużej – samodzielności.

W ubiegłym roku zakończono szeroko zakrojony, multidyscyplinarny projekt Polsenior – największe w Polsce badanie populacji osób po 65 roku życia (objęto nim ponad 5,5 tys. seniorów).
– Dzięki współpracy wielu specjalistów powstała wielowymiarowa analiza, pokazująca pełny obraz starości i związanych z nią zadań dla społeczeństwa, administracji publicznej, rodzin oraz organizacji pozarządowych – mówił prof. Piotr Błędowski, prezes Polskiego Towarzystwa Gerontologicznego, kierownik projektu.

Wstępne wyniki badań nie są zbyt optymistyczne: co trzecia osoba po 65 roku życia ma zaburzenia pamięci i często wymaga stałej opieki, prawie połowa ma źle skorygowane wady wzroku, niemal 40 proc. cierpi na bóle przewlekłe, a u prawie 28 proc. występują lekkie lub umiarkowane objawy otępienne. Ludzie starsi jednak na ogół akceptują objawy chorób, nazywając je „objawami starości”, co często skutkuje tym, że nie wykonują nawet podstawowych badań diagnostycznych. Co piąty senior mieszka samotnie, choć zdecydowana większość (93 proc.) ma dzieci. Opieka rodzinna jest zresztą podstawą egzystencji osób schorowanych i niesprawnych i jeśli – w wyniku jakichś okoliczności – osoba starsza straci to wsparcie, w tę przestrzeń nie wchodzi żadna inna instytucja czy organizacja.
– Albo rodzina, albo nikt – podsumowywał prof. Błędowski. – To jest wielki problem w przypadku osób, które wymagają stałej, regularnej pomocy.

Zaledwie 17 proc. seniorów nie musi oszczędzać, pozostali żyją skromnie, a co trzeci oszczędza nawet na jedzeniu. Z raportu wynika też, że prawie 30 proc. badanych ma stałe objawy depresji, która nie jest zdiagnozowana ani leczona. Utrata energii, apatia, niezdolność odczuwania radości czy bezsenność to rezultaty ich życiowej sytuacji, na którą składają się często: izolacja społeczna, poczucie osamotnienia, utrata kogoś bliskiego, obniżenie pozycji społecznej i ekonomicznej.

Bardzo wiele osób starszych
straciło poczucie kontroli nad własnym życiem,
czują, jakby nic od nich nie zależało,

a to bardzo niepokojący objaw – mówi dr Walentyna Wnuk, gerontolog, androlog, wieloletnia kierowniczka Uniwersytetu Trzeciego Wieku przy Uniwersytecie Wrocławskim. – Winny jest temu po części negatywny stereotyp starości, postrzeganej powszechnie jako schyłkowy etap, okres, w którym już nic ciekawego nie może się zdarzyć. Tymczasem z tym stereotypem trzeba walczyć, bo starość wcale nie musi być samotna i smutna. Tym bardziej, że długość życia ludzkiego systematycznie rośnie, niektórzy na emeryturze spędzą nawet ćwierć wieku i grzechem byłoby nie zagospodarować tego czasu z pożytkiem dla siebie i otoczenia. W seniorach drzemie olbrzymi potencjał, trzeba tylko stworzyć im takie warunki, by mogli go wykorzystać.

    Dr Walentyna Wnuk została przewodniczącą Wrocławskiej Rady ds. Seniorów I kadencji, powołanej przez prezydenta Dutkiewicza w 2009 roku jako organ doradczy i opiniujący. Była to zresztą pierwsza taka rada w Polsce (z czasem dopiero zaczęły powstawać inne, m.in. w Poznaniu, Gdańsku, Lublinie), jej członkowie musieli zatem sami wypracować model działania. Pierwszym problemem, którym zajęła się rada, były kluby seniora. Rozpoczęto spotkania doskonalące koordynatorów tych placówek (Wrocławskie Forum Klubów Seniora).

– Powstawało ich coraz więcej, owszem, co bardzo nas cieszyło – wspomina dr Wnuk, – ale szybko okazało się, że wcale nie jest tak różowo: pomieszczenia, z których korzystały, były często w bardzo złym stanie technicznym, albo płacono za nie tak wysokie czynsze, że zjadały nie tylko miejską dotację na funkcjonowanie, ale także składki członkowskie… Dlatego wystąpiliśmy z wnioskiem o zmniejszenie czynszów w lokalach użytkowanych przez kluby seniora i to udało nam się częściowo rozwiązać.

    W ciągu kilku lat liczba klubów seniora w mieście niemal się podwoiła – dziś jest ich ponad siedemdziesiąt i zrzeszają blisko 11 tys. członków (co dziesiątego wrocławskiego seniora). Coraz większym zainteresowaniem cieszą się też Uniwersytety Trzeciego Wieku, których jest dziesięć, a niebawem powstaną dwa kolejne – przy Politechnice oraz przy Izbie Rzemieślniczej (Otwarta Akademia Rzemiosła). Najstarszy z nich (przy Uniwersytecie Wrocławskim) obchodził niedawno swoje 35-lecie. W minionym roku akademickim z zajęć w rozmaitych sekcjach i zespołach artystycznych, z wykładów, lektoratów, warsztatów korzystało tam łącznie ponad 750 słuchaczy. Większość z nich stanowią osoby w wieku 61-70 lat, niewiele mniejsza grupa to seniorzy między 71 a 80 rokiem życia, ale są i starsi: 54 osoby pomiędzy 81 a 90 rokiem życia oraz 6 słuchaczy, którzy ukończyli 91 lat! Chętnych jest zresztą zawsze więcej niż miejsc. Dlaczego, najlepiej tłumaczą sami słuchacze (wypowiedzi zamieszczone w nieregularniku „Kurier UTW”): „Uczestnictwo w zajęciach zaspokaja potrzebę przebywania wśród ludzi, moją ciekawość”; „Jest to miejsce, gdzie mogę pogłębiać wiedzę ogólną i swoimi umiejętnościami podzielić się z innymi”; „Mam poczucie spełnienia”; „Na nic nie narzekam, mam wypełniony czas i dobrze się czuję”; „UTW stwarza unikalne możliwości aktywnego życia aż do końca”; „Praca zawodowa to przede wszystkim zdobywanie środków do życia, a działalność w UTW to spełnianie marzeń – marzeń własnych i cudzych”.

Naturalną potrzebą człowieka w każdym wieku
jest potrzeba bycia użytecznym.

Nie ma nic gorszego dla człowieka, zwłaszcza takiego, który zakończył już aktywność zawodową, niż poczucie, że nie jest nikomu potrzebny – mówi Robert Pawliszko, kierownik Wrocławskiego Centrum Seniora. – I my wychodzimy naprzeciw tej potrzebie.

Centrum powstało cztery lata temu, poniekąd za sprawą projektu  „Budowa integracyjnego systemu osób przewlekle chorych w środowisku domowym”, realizowanego przez Wydział Zdrowia Urzędu Miejskiego. Zbudowano wówczas sieć kontaktów – z instytucjami, organizacjami społecznymi i ludźmi działającymi na rzecz osób potrzebujących – i by nie zmarnować tego potencjału, zrodził się pomysł stworzenia takiego miejsca, które pełniłoby rolę nie tylko punktu informacyjnego, ale także swoistego koordynatora działań dla środowisk senioralnych. Dziś Centrum współpracuje z ponad 120 partnerami – są wśród nich organizacje pozarządowe, biblioteki, instytucje kulturalne, szkoły tańca, biura podróży, mniejsi i więksi przedsiębiorcy, a nawet potężne i znane na rynku firmy. W swojej siedzibie prowadzi punkty konsultacyjne, a także warsztaty, kursy i szkolenia, a w ramach Latającej Akademii Seniora organizuje zajęcia wyjazdowe – w klubach seniora. Współorganizuje Dni Seniora, Dożynki Działkowicza, Targi Senioralne i szereg innych imprez, które – hucznie obchodzone w mieście – mają przekonywać, że starość może być „trendy”.

– Ogromnie ważne są także działania o charakterze międzypokoleniowym – tłumaczy Robert Pawliszko. – Młodzi ludzie poszukują pewnych kompetencji społecznych czy komunikacyjnych, których nie da się wyuczyć z książek, bo to  może dać tylko kontakt z drugim człowiekiem i to człowiekiem doświadczonym, bo starszym. Ci starsi z kolei bardzo potrzebują wiedzy i rozwinięcia kompetencji technicznych i informatycznych – a tego mogą się nauczyć tylko od młodych. Stąd nasze kursy komputerowe, które prowadzą gimnazjaliści. Tam zawiązują się naprawdę wspaniałe przyjaźnie, więzi międzypokoleniowe się wzmacniają, młodzi odkrywają, czym jest dawanie czegoś drugiemu człowiekowi…

Tym samym tropem idzie, zainicjowany przez dr Walentynę Wnuk program „Edukacja do starości”, realizowany pilotażowo w 9 wrocławskich placówkach oświatowych (od przedszkoli po szkołę ponadgimnazjalną). Rolę edukatorów spełniają tu również seniorzy, a niemal entuzjastyczne przyjęcie (i pedagogów, i rodziców, i samych uczniów), z jakim się spotkał, uświadamia, jak bardzo takie inicjatywy są potrzebne.

W krajach Europy Zachodniej
seniorzy realizują się
chętnie poprzez wolontariat,

u nas taka działalność dopiero raczkuje. W Klubie Seniora Wolontariusza, prowadzonym przez Urszulę Lubecką (członka Rady I kadencji), działa obecnie 30 osób. Zbierają pieniądze na hospicjum domowe dla dzieci, kilka osób pracuje w sklepie charytatywnym, ktoś inny robi zakupy, ktoś zabiera na spacer osobę na wózku.

– Problemem – twierdzi Urszula Lubecka –  nie jest zdobycie nowych wolontariuszy, tylko znalezienie pracy wolontariackiej dla nich. Nie wszyscy chcą pracować z ludźmi chorymi i starszymi, woleliby pracować przy organizacji imprez, w biurach i bibliotekach.

    Na wolontariat stawia Marek Ferenc, prezes Fundacji Aktywny Senior, działającej w strukturach Wrocławskiego Centrum Wspierania Organizacji Pozarządowych „sektor3”. Fundacja powstała z myślą o aktywizacji seniorów – na każdym polu – i włączanie ich w nurt społecznego życia. Najaktywniejsi z nich już dziś tworzą swoistą grupę liderów. Ciekawym programem, realizowanym przez Fundację w ubiegłym roku, był „Profesjonalny senior-wolontariusz w organizacji pozarządowej” – w jego wyniku powstał nawet podręcznik procedur kierowany do organizacji, które chciałyby włączyć osoby starsze we własne działania.

– We Wrocławiu jest sporo możliwości do działania, czynni i kreatywni seniorzy sami nas znajdują, pytanie tylko, jak dotrzeć do tych, którzy żyją zamknięci w swoich domach – mówi Marek Ferenc. – Brakuje nam animatorów życia osiedlowego, ludzi profesjonalnie przygotowanych, z kompetencjami, którzy moderowaliby działania na osiedlach, w miejscu zamieszkania. Ale oni nie będą robić tego tylko za „dziękuję”. Warto się jednak zastanowić, czy ich opłacanie nie jest w gruncie rzeczy tańsze niż skutki społeczne bierności osób starszych, takie jak bezradność, depresje, wzrost chorób o podłożu psychosomatycznym. Moim zdaniem jest.
– Takie rozwiązania zostały już wprowadzone w innych krajach europejskich – dodaje dr Wnuk.

Kilka praktycznych spraw,
na sugestie samych seniorów,
udało się Radzie rozwiązać

Na przykład – zwiększenie czcionek rozkładów jazdy (choć wniosku, by powiesić je niżej, w miejscu bardziej dogodnym dla ludzi starszych, nie udało już się przeforsować), postawienie na niektórych przystankach (tam, gdzie nie ma wiat) tzw. „białych ławeczek” czy warsztaty obsługi biletomatów i UrbanCard – Karty Miejskiej, które cieszyły się zresztą ogromnym zainteresowaniem. Pomysł, by w dwóch wytypowanych wrocławskich parkach stworzyć teren rekreacyjno-wypoczynkowy dla seniorów (według projektu AWF) nie doczekał się jednak realizacji. Tak jak kilka innych kluczowych spraw:
– Ciągle nie mamy, niestety, pełnej diagnozy wrocławskiego środowiska senioralnego, dysponujemy tylko raportami cząstkowymi, ale to za mało – mówi dr Walentyna Wnuk. – Ja natomiast chciałabym wiedzieć, ile osób mieszka samotnie, ile wymaga opieki, ile z nich reprezentuje starość sędziwą, po osiemdziesiątym czy nawet dziewięćdziesiątym roku życia. Tego nie wiemy. A przecież dopiero taka diagnoza dałaby możliwość ustalania priorytetów działania.

Wśród postulatów do realizacji, jakimi Rada kadencji 2009-2011 uzupełniła swoje sprawozdanie z działalności, znalazły się też m.in.: potrzeba wsparcia rodzin opiekujących się niesamodzielnymi osobami starszymi, poradnictwo gerontologiczne z prawdziwego zdarzenia połączone ze wsparciem psychologicznym, utworzenie Szkoły Liderów jako formy doskonalenia wolontariuszy i koordynatorów placówek senioralnych, otwarcie się placówek kultury fizycznej na środowisko senioralne oraz alternatywne rozwiązania mieszkalnictwa dla osób starszych.

     Czy nowo mianowana Rada II kadencji (nie znalazły się w niej już ani Walentyna Wnuk, ani Urszula Lubecka) pochyli się nad tymi problemami? Zobaczymy.

Joanna Kaliszuk (Artykułów: 104)
Joanna Kaliszuk jest dziennikarką, redaktorką naczelną Gazety Południowej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie pojawi się na stronie.

*