Nowości

Okno na świat, czyli o dworze, dworcach i nie tylko

Na językach / autor:jk

 

Dwór czy pole? Dylemat, jak nazwać przestrzeń poza domem, w którą wchodzimy opuszczając własne cztery kąty, dzieli Polskę wzdłuż i wszerz. Małopolanie wychodzą więc na pole, Mazowszanie na dwór, a reszta Polski  –  w zależności, skąd pochodzili rodzice. 

Spór trwa od lat i jest zacięty wielce, bo w końcu nie o prawidła językowe tak naprawdę chodzi, ale o status i prestiż: kto mieszkał we dworze, a kto we wiosze, i kto czym błyskał – wypastowaną cholewą czy też gołą piętą. Tak w każdym razie przedstawiają to antagoniści.

Tymczasem problem jest źle postawiony i o fałszywych założeniach: ani pole nie zawsze oznaczało pole, ani dwór dworem zawsze bywał.

Zacznijmy od pola. Językoznawcy są zgodni, wywodząc słowo od prasłowniańskiego *polje oznaczającego równinę. Aleksander Brückner w swoim pisanym na początku XX  wieku słowniku etymologicznym wskazuje na bogate jego powinowactwa: „od pnia pelâ- istniejącego w lit. pło-ti, ‚płaszczyć’, płonas, ‚cienki’, grec. pelanos, o ‚cienkich i płaskich rzeczach’, łac. planus, ‚równy’ ”. To samo znajdujemy w słowniku starszego o kilkadziesiąt lat Samuela Lindego: pole to – jak tłumaczy autor  – równina, płaszczyzna, ale także miejsce, okazja, sposobność (cyt.: „Otwiera się pole pochlebstwom, plotkom, zdradom”). Pole rozumiane dziś powszechnie jako „obszar ziemi przeznaczony pod uprawę” jest więc tylko jednym (i chyba nie pierwszym etymologicznie) z wielu znaczeń.

Podobnie rzecz ma się z dworem. Jak wskazuje Brückner, słowo to wywodzi się z  tego samego pnia, co i drzwi (prasłowiańskie dweri), oznaczające ‘wrota’ (ind. dwāram, ‚‘wrota’), a potem ‘miejsce za wrotami’ (łac. forum). „We zwrocie: »fora z dwora« powtarzamy więc te same słowa, jedno łacińskie, a drugie polskie”, zauważa językoznawca. Dwór odpowiadał zatem „miejscu pod niebem zagrodzonym przy pomieszkaniu”,  tak  jak podwórzec i dziedziniec.  („Wypuścić kury na dwór”; „Wyrzucają go precz na dwór co naydaley, że nie będzie wewnątrz w domu, ale daleko od wnętrzności”, podaje przykłady Linde). Ten sam rdzeń odnajdujemy zresztą w słowach: odźwierny, odrzwia, odewrzeć, zawrzeć, zawór, otwór, ale też wór czy obora.

Co ciekawe, w tym kontekście (tj. zewnętrza) używany był często również rzeczownik „świat”, pierwotnie oznaczający po prostu światło (jasność). Wyjść na świat to zatem wyjść na światłość, na zewnątrz – z ciemnego domu.  Stąd początkowo np. słowo „świetlica” oznaczało jasną (nie kurną) izbę. Z czasem ów świat zaczął się rozszerzać – poza najbliższą okolicę i podwórko – stając się synonimem ziemi i uniwersum.

Wracając jednak do dworu – już w renesansie zaczął on oznaczać dom na wsi, w ogrodzie, pański folwark. „Swoim dworem żyć” to – jak podaje Linde – żyć samopas, nie oglądając się na drugiego. Dwór stary nazywano dworcem (por. rosyjskie дворец – pałac), szpetny – dworzyskiem, a dworzyszczem pomieszczenie, w którym czasem  arcybiskup rezydował. W XV wieku ustaliły się formy: dworny, dworzanin. „Dworować” to  żyć na dworze („Takiego się dziś namnożyło próżnowania, iż każdy dworować chce, a nic nie robić”, cytuje Linde), ale też: żarciki stroić, urągać, szydzić (stąd „dworownik” – żartowniś, szyderca). Zapomniane dziś powiedzenie „bywał Janek u dworu, wie jak w piecu palą” oznaczało posiadanie jakiejś powierzchownej ledwie i nieugruntowanej wiedzy (wiadomości).

W latach 20. ubiegłego stulecia Brückner notuje, że słowo ‘dworzec’ nie oznacza już dworskich zabudowań, ale stację kolejową (‘Bahnhof’); być może dlatego, że pierwsze dworce kolejowe – z braku innych wzorców – nawiązywały architektonicznie do założeń pałacowych.

Pierwsze dworce Drogi Żelaznej Warszawsko-Wiedeńskiej nazywano jednak inaczej: „Lubownikom przyjemnej zabawy donosimy, że FOXAL na stacji kolejowej w Grodzisku wewnętrznie ukończony i wspaniale przyozdobiony został” – informowała w 1845 r. prasa warszawska. Skąd ten foksal?

Wieść gminna niesie, że nazwa ta (polskie foksal, rosyjskie „вокзал” (wokzał) narodziła się „po wizycie rosyjskiej delegacji w Londynie, podczas której parlamentarzyści pokazali im najnowszy ówczesny wynalazek – kolej. Rosjanie, odbywszy podróż koleją na stację Vauxhall, zapytali, jak nazywa się ten rodzaj budynku. W odpowiedzi usłyszeli „Vauxhall” i w takiej formie przenieśli nazwę na słowiański grunt”.

Ale to już zupełnie inna historia.

 

 

 

 

Joanna Kaliszuk (Artykułów: 105)
Joanna Kaliszuk jest dziennikarką, redaktorką naczelną Gazety Południowej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie pojawi się na stronie.

*