Pańska nędza

W publicznej debacie radny pana prezydenta pochwalił kiboli piłki kopanej WKS Śląsk za to, że już nie malują po elewacjach „Śląsk Pany” czy też „Cała Polska w cieniu Śląska”, albo obelżywe hasła pod adresem innych drużyn, zaś stare napisy zamalowują. Jego zdaniem, świadczy to o rosnącej kulturze tego środowiska.

Obraz domyślny wpisu fot. r.nial.bradshaw / CC BY-NC-SA 2.0

W publicznej debacie radny pana prezydenta pochwalił kiboli piłki kopanej WKS Śląsk za to, że już nie malują po elewacjach „Śląsk Pany” czy też „Cała Polska w cieniu Śląska”, albo obelżywe hasła pod adresem innych drużyn, zaś stare napisy zamalowują. Jego zdaniem, świadczy to o rosnącej kulturze tego środowiska. 

Innego zdania był przedstawiciel opozycji, który stwierdził, że do rozumu kiboli wreszcie dotarło, że ich ukochany klub to żaden „Pan”, tylko bankrut i propagandowa wydmuszka. No bo, jak wyliczyła „Gazeta Wrocławska”, cały majątek Śląska to cztery biurka, dwa auta, stare komputery, kilka telewizorów, sprzęt biurowy oraz kilkunastu piłkarzy, których nikt nie chce wziąć nawet za darmo. Innego majątku klub nie ma, gdyż jego własnością nie jest ani stadion przy Oporowskiej, ani budynek klubowy, ani hotel, a autokar dzierżawi od zaprzyjaźnionej firmy. Ale – jak twierdzi radny – nie na tym polega „pańska nędza”. Otóż z jego wyliczeń wynika, że klub winien jest 50 milionów złotych panu Solorzowi, 16,5 miliona miastu, 12 milionów złotych sieci supermarketów Real oraz 4 miliony piłkarzom. Ostatnio doszło do tego 60 000 euro, które trzeba będzie zapłacić UEFA za zachowanie się śląskowych kiboli w Brugii i Sewilli. Uzbierała się więc niezła suma długów i jakoś nie udało się sprowadzić jakiegoś ukraińskiego lub rosyjskiego oligarchy, który by je zapłacił i uratował klub. 

Radny pana prezydenta ujawnił, że magistrat znalazł sposób na uratowanie drużyny. W tajemnicy przed panem Solorzem zarejestrował już nową spółkę pod nazwą „Wojskowy Klub Sportowy Śląsk”, do której planował po cichu przenieść całą drużynę. Niestety, pan Solorz ma swój wywiad gospodarczy i nie dość, że nie dał się wykiwać, to przystąpił do kontrataku. Zarząd klubu, w którym miliarder ma większość, przegłosował zgłoszenie do sądu wniosku o postawienie Śląska w stan upadłości. – Tym samym – ubolewa radny – Solorz nie dał się wykiwać magistratowi.

– Co jest dopuszczalne w szemranym biznesie, tego nie wolno robić magistratowi metropolii – oświadczył na koniec rozmowy radny opozycji. – Pan Dutkiewicz i pan Solorz powinni usiąść przy okrągłym stole i sprawę załatwić w ciągu kilku godzin.   

Jednak z doniesień prasowych wynika, że do okrągłego stołu raczej nie dojdzie. Prezydent twierdzi, że ma kilku sponsorów, którzy chętnie wykupią akcje klubu i będą łożyć na jego utrzymanie. Przedstawiciele pana Solorza gotowi są kupić Śląsk, natomiast wynajęta przez magistrat poznańska kancelaria prawna złożyła w sądzie wniosek „o wszczęcie egzekucji poprzez sprzedaż przedsiębiorstwa Dłużnika”.

– Te wszystkie wygibasy prawne skończą się tym, że Śląsk, tak jak ŁKS i Polonia  Warszawa, decyzją PZPN może skończyć w IV lidze – prorokuje działacz piłkarski. – Panu Solorzowi taki obrót sprawy nie zaszkodzi, a panu Dutkiewiczowi – i owszem. Przecież co starsi wrocławianie jeszcze pamiętają, że to właśnie on namówił miliardera (są zdjęcia i nagrania), do wspólnego przejęcia klubu.

Rzecznik prezydenta Arkadiusz Filipowski wydał oświadczenie, w którym stwierdza: – Miasto nie zrobi nic, co mogłoby zaszkodzić przyszłości Śląska. 

Osobiście wolałbym, aby zadeklarował, że magistrat zrobi wszystko, aby zadbać o przyszłość klubu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie pojawi się na stronie.

*