Nowości

Równość zamiast kwiatków

8 marca przestaje być powoli kojarzony wyłącznie ze świętem „naszych pięknych pań”, które grzecznościowo całuje się po rękach i obdarowuje kwiatkiem, a staje się – odzyskując tym samym własną historię – dniem kobiecych manifestacji i głośno wyrażanych żądań równościowych.

8 marca przestaje być powoli kojarzony wyłącznie ze świętem „naszych pięknych pań”, które grzecznościowo całuje się po rękach i obdarowuje kwiatkiem, a staje się – odzyskując tym samym własną historię  – dniem kobiecych manifestacji i głośno wyrażanych żądań równościowych. Manify organizuje się już nie tylko w Warszawie, ale i innych większych polskich miastach. Także we Wrocławiu.

„Możecie same po ulicach chodzić, koleją jeździć, o czym chcecie, o rozumnych książkach czy nierozumnych plotkach w towarzystwie rozmawiać – wszystko to winniście pierwszym radownicom, co wam wśród szyderstw i wydziwiań drogę utorowały.” Te słowa Narcyzy Żmichowskiej sprzed ponad stu lat widniały na transparentach oraz ulotkach rozdawanych podczas Manify, która odbyła się 8 marca w samo południe na wrocławskim Rynku.

Manifę zorganizowało wrocławskie Centrum Praw Kobiet przy współudziale kilku innych organizacji, w tym m.in. Amnesty Internatinal, Kampanii Przeciw Homofobii, Partii Kobiet.
Pierwotnie planowano, by przebrać się w dziewiętnastowieczne stroje i przypomnieć, jak długą drogę przeszły kobiety w walce o swoje prawa. W ostatniej chwili zrezygnowano jednak z tego pomysłu:
-Bałyśmy się, że tego typu demonstracja potraktowana zostanie jak happening i w tym rozgardiaszu zniknie to, co jest istotą rzeczy, czyli nasze dzisiejsze postulaty – tłumaczy Natasza Ludas z CPK. – Tak się zresztą stało podczas ubiegłorocznych obchodów dziewięćdziesiątej rocznicy przyznania kobietom praw wyborczych. Kolorowe przebieranki tak spodobały się mediom, że nie zwrócono uwagi na meritum. Chciałyśmy tego uniknąć.

Wrocławska Manifa wystartowała pod hasłami partnerstwa, tolerancji, równych szans dla kobiet, skutecznej ochrony przed przemocą. „Mimo obowiązujących aktów prawnych formalnie gwarantujących nam równouprawnienie, dostrzegamy mnóstwo dziedzin życia, w których kobiety traktowane są gorzej od mężczyzn. Chcemy prawdziwego partnerstwa, ale wymaga ono zmian w naszym myśleniu i kulturze. Chcemy, aby kobiety zarabiały tyle samo co mężczyźni na tych samych stanowiskach, pragniemy realnego dostępu do dobrze płatnych zawodów, równych szans przy awansach, warunków pozwalających na łączenie pracy z opieką nad dziećmi” postulowały organizatorki.

Po krótkim wiecu pod pręgierzem demonstrujący przemaszerowali dookoła Rynku. Wielu niosło transparenty: „Malutka” to jest moja pensja”, „Pijesz – nie bij, bijesz – spadaj”, „Toast za zdrowie kobiet nie wystarczy”, „Matka Polka ma już dość.”
Demonstracja przebiegła bardzo spokojnie i nawet kilku agresywnych wyrostków, krzyczących „Precz z faszyzmem i feminizmem”, nie było w stanie jej zakłócić.
(kaj)

Trochę historii:

Pierwszą Manifę zorganizowano w Warszawie w 2000 roku z inicjatywy nieformalnej grupy Porozumienie Kobiet 8 Marca na znak protestu wobec polityki ówczesnego rządu AWS. W skromnym, choć głośnym i kolorowym marszu wzięło udział niewiele ponad 30 osób, głównie z warszawskich i feministycznych środowisk. Rozdawano ulotki: „Chodzi o dyskryminację kobiet. Zarabiasz 2/3 tego co facet na tym samym stanowisku. Projekt ustawy o równym statusie wywołuje w sejmie kpiny i szyderstwa – mam tego dość. Matka Polka”.

Z roku na rok Manifa rosła w siłę, rosła też w postulaty. Prowokacyjne hasła – „Goście! Wymiotujemy otrzymanymi od was goździkami! Wyrywamy cegły z waszego patriarchalno-kapitalistycznego maczo-muru! Żądamy równości płci” – wspierały żądania równości ekonomicznej, godnej reprezentacji w parlamencie, prawa do edukacji seksualnej. Lokalne, solidarne z Warszawą Manify zaczęto organizować także w innych miastach – Wrocławiu, Poznaniu, Sopocie, Opolu. Do organizacji kobiecych przyłączali się inni. W Manifie 2006 pod hasłem „Walczmy razem, bądźmy wolne, brońmy swoich praw!” manifestowało już 3 tys. osób –  w tym przedstawiciele związków zawodowych, pielęgniarki, nauczyciele, górnicy.

W tym roku warszawska Manifa zgromadziła niemal 6 tys. osób. Lokalne demonstracje odbyły się także w Gdańsku, Krakowie, Łodzi i na Śląsku. Wszystkie odbyły się pod zbliżonymi hasłami: „Każda ekipa – ta sama lipa”,  „Chcemy zdrowia – nie zdrowasiek”, „Biskup nie jest Bogiem”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie pojawi się na stronie.

*