Nowości

Sądne dni

Jeszcze na dobre nie zaczęła się budowa stadionu na Maślicach (bo wyniki pierwszego przetargu unieważniono), a już wykryto próbę czegoś, co trudno nazwać zwykłą niegospodarnością.

Obraz domyślny wpisu fot. r.nial.bradshaw / CC BY-NC-SA 2.0

Jeszcze na dobre nie zaczęła się budowa stadionu na Maślicach (bo wyniki pierwszego przetargu unieważniono), a już wykryto próbę czegoś, co trudno nazwać zwykłą niegospodarnością. Otóż kierownictwo magistrackiej spółki Wrocław 2012 ogłosiło przetarg na dostarczenie prezesowi, wiceprezesowi i inżynierowi budowy luksusowych samochodów wartości pół miliona złotych. Przy czym tak sprytnie sformułowano warunki przetargu, że mógł go wygrać tylko i wyłącznie sprzedawca luksusowego forda. Prezes spółki oświadczył z rozbrajającą szczerością, że przyzwyczaił się do tej marki samochodu i do innego nie chce się przesiadać. Sprawę wykryli dziennikarze i oczywiście rozdarli gęby na cały kraj. Prezydent Rafał Dutkiewicz nie miał więc innego wyjścia, jak zlecić kontrolę przetargu i zapowiedzieć „wyciągnięcie surowych konsekwencji”. 

Specjalnie powołana komisja potwierdziła spostrzeżenia dziennikarzy i wykazała liczne nieprawidłowości, jakich dopuścili się magistraccy pomazańcy. I co? I nic. Okazało się, że prezydent Dutkiewicz tylko żartował zapowiadając „wyciągnięcie surowych konsekwencji” wobec swego ulubieńca. Zaprosił go do biura, podjął herbatą i uspokoił wystraszonego prezesa, co do jego dalszych losów. W końcu tacy fachowcy nie rodzą się na kamieniu, a ich bezcenne ciałka powinny się przemieszczać w wypasionych bryczkach, a nie byle jakich rzęchach.

Zaś do nowych przetargów trzeba się już sposobić, bo Dolny Śląsk dostał ponad połowę pieniędzy przyznanych Polsce przez Unię Europejską, czyli ponad 230 milionów złotych. To gigantyczna suma, ale władze Wrocławia uważają, że powinno ich być więcej o co najmniej 32 miliony złotych. Czują się oszukane i dlatego poskarżyły się do Komisji Europejskiej na polski rząd. W skardze dowodzą, że Rada Ministrów bezzasadnie odebrała dotację na remont Hali Ludowej, która została zaliczona w poczet światowego dziedzictwa kultury. Ministerstwo Rozwoju Regionalnego zapewnia, że chętnie wyjaśni Komisji Europejskiej, dlaczego skarżący się nie mają racji. Inne zaś miasta, które z tego funduszu nie dostały ani grosza, choć zabytki mają lepszej próby i to całkowicie polskie, uważają, że wrocławscy urzędnicy przekroczyli już wszelkie granice pazerności.

Okazuje się, że magistraccy urzędnicy procesują się już nie tylko z rządem o pieniądze, ale też z Centralnym Biurem Antykorupcyjnym. O co? O naruszenie dobrego imienia miasta w ogóle, a dobrego samopoczucia poszczególnych urzędników w szczególności. Jak twierdzą prawnicy, jest to pierwszy w Polsce pozew władzy samorządowej przeciwko instytucji państwowej.  A o co dokładnie chodzi? O to, że agenci CBA sporządzili raport o budowie miejskiego aquaparku, w którym zamiast psalmów pochwalnych, opisali wiele nieprawidłowości. Główny zaś zarzut dotyczył wyboru na partnera gminy do spółki realizującej inwestycję niemieckiej firmy Inter SPA, chociaż nie spełniała ona kryteriów stawianych kandydatom. Władze miasta twierdzą, że CBA ich szkaluje, bo one wybrały najlepszego wspólnika w Europie. Wprawdzie budowa tego kąpieliska trwała jak za PRL, a teraz ze wspólnikiem zerwali umowę i walczą w sądach o wielomilionowe odszkodowania, ale jakieś tam CBA nie będzie kwestionować ich kompetencji i podrywać im zaufania. Proces potrwa chyba kilka lat, ale jak twierdzą fachowcy, można go znacznie skrócić. Wystarczy, że wrocławscy prokuratorzy przestaną pętać się po krajowych boiskach piłkarskich i zajmą się sprawdzaniem ustaleń CBA. Zapewniają, że wtedy strony procesowe szybko zamienią się rolami.

Wszystkie te wydarzenia skrzętnie notują radni PO, których prezydent Dutkiewicz odsunął od współrządzenia miastem. Co więcej, zamówili nawet sondaż, żeby dowiedzieć się, za co wrocławianie krytykują Rafała Dutkiewicza i będą to podawać do publicznej wiadomości w telewizji i radiu. Oczywiście, wtedy prezydent poda ich do sądu i nie będzie miał czasu na podróżowanie po Polsce z wykładami na temat wyższości ugrupowania „Polska XXI” nad wszystkimi partiami w kraju, a tym samym więcej czasu poświęci na rządzenie we Wrocławiu.
 
 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie pojawi się na stronie.


*