Studia nad studium

 Do 22 listopada można składać uwagi do Studium Uwarunkowań i Kierunków Zagospodarowania Przestrzennego Wrocławia. Dokument ma zastąpić obowiązujące studium, ostatnio aktualizowane w roku 2010. Według zapewnień władz miasta, nowe studium ma być drogowskazem rozwoju przestrzennego miasta na kolejne 30 lat. O dokumencie zdążyli się już wypowiedzieć niektórzy mieszkańcy Wrocławia i oceny, co należy przyznać, są dosyć zróżnicowane.

Co zdecydowało o tym, że przyjęte w 2006 r., a aktualizowane w 2010 r. Studium Uwarunkowań i Kierunków Zagospodarowania Przestrzennego postanowiono zastąpić nowym dokumentem? Przede wszystkim próba wyjścia naprzeciw ambicjom i oczekiwaniom młodego pokolenia, które według autorów projektu studium „oczekuje kolejnego zdecydowanego kroku cywilizacyjnego”. Autorzy przedstawiają też zasadnicze założenie nowego studium: „Wrocław ma się stać wygodny i piękny w każdej jego części, ma być zdecydowanie bardziej zielony, ma być niezmienne stolicą kultury i nauki, ośrodkiem kreatywnej i innowacyjnej gospodarki. Ma sprawnie działać dzięki inteligentnemu zarządzeniu i rozwijać się w sposób zrównoważony”. Porównując założenia z tymi przedstawionymi w obowiązującym planie, nowy dokument częściowo kontynuuje pewną politykę, ale jednocześnie stara się być w wielu aspektach innowacyjny.

Pierwszy duży plus należy postawić przy tworzeniu nowego studium. Dokument został należycie omówiony, konsultowany i przedyskutowany z mieszkańcami miasta. Jego twórcy chwalą się, że etap składania wniosków do studium przedłużono z 21 do 200 dni, co poskutkowało tym, że wrocławianie złożyli ok. 2000 pism z rozmaitymi postulatami i oczekiwaniami. Ponadto odbyło się wiele społecznych konsultacji nad już gotowym projektem studium, a w połowie października debatowano nad nim w Muzeum Architektury. Teraz studium wystawione jest do wglądu i do 22 listopada można składać uwagi do projektu. Według wstępnych założeń, nowy dokument ma zostać przyjęty na przełomie roku. To ważne, że mieszkańcy mieli realny wpływ na studium, które ma przecież w głównej mierze dotyczyć ich samych i miejsca ich życia.

W studium wyraźnie określono cel strategiczny na najbliższe lata – Wrocław jako harmonijne i zwarte miasto.

Aby zrealizować cel nadrzędny, wskazano konieczność „przedefiniowania roli i podejścia do 5 składników miasta: zamieszkiwania, gospodarki, systemu komunikacji, zieleni oraz dziedzictwa kulturowego”. Krótko przyjrzymy się planom działania miasta w każdej z tych sfer.

W obszarze mieszkaniowym Wrocław stawia przede wszystkim na usprawnienia komunikacyjne i funkcjonalne istniejącej już zabudowy mieszkaniowej, a także wzrost znaczenia tzw. przestrzeni publicznych – parków, placów, skwerów itp.

W zakresie gospodarki ważne jest utrzymanie klimatu dla dynamicznego rozwoju, szczególnie istniejących trendów, opartych na innowacyjności. W kręgu zainteresowania jest również krocząca reindustrializacja i rozwój małych i średnich przedsiębiorstw. Ponadto, w studium znajdziemy taki zapis: „Kształtowanie się sieci wielkich galerii lub hipermarketów przyjmuje się za ukończone z wyjątkiem jednej lokalizacji w zachodniej części miasta”, co jest niewątpliwie dobrą informacją w kontekście niedawnych żartów na temat tzw. „dzielnicy czterech galerii”, czyli niewielkiego terenu między Wroclavią, Arkadami, Renomą a Sky Tower.

Po trzecie – miasto stawia na zieleń, a co za tym idzie – na walkę z zanieczyszczeniami powietrza. Szczególne miejsca w koncepcji miasta zająć ma rzeka – Wrocław ma znów en masse odwrócić się twarzą do Odry, która będzie wizytówką stolicy Dolnego Śląska. Odżywa w studium plan usprawnienia żeglugi na Odrze i przywrócenia jej walorów wypoczynkowo-rekreacyjnych.

Po czwarte – zabytki. Coś, co w ostatnim czasie we Wrocławiu częściej bywa problemem niż chlubą, o czym można było przeczytać na naszych łamach. O zabytkach tradycyjnie już dużo się mówi, ale praktyka pozostawia jednak wiele do życzenia. W studium nacisk położony jest jednak nie tyle na same budynki, co na układy urbanistyczne. „Nie wystarczy tylko dobre utrzymanie zabytków, ale chodzi o to, aby powstały harmonijne urbanistyczne kompleksy kulturowe, w które są one wtopione. Istotą jest właściwe prowadzenie w przestrzeni tej nieustającej gry historii ze współczesnością” – można przeczytać w dokumencie.

Wreszcie po piąte – kolejny wrocławski evergreen, o którym powiedziano i zamarzono już wszystko – transport lub też szerzej ujmując – mobilność. Jaki jest cel? Szybko, wygodnie i dogodnie. Muszę przyznać, że studium zaskoczyło mnie w tej kwestii. Jedno to priorytet dla ruchu niesamochodowego i promowanie różnorodnych środków transportu, jednak drugie to przestrzeń, w której transport się odbywa. W planach jest takie ukształtowanie miasta, które „zmniejszy odległości do pokonania lub wyeliminuje konieczność podjęcia wielu podróży”. Niewątpliwie warte odnotowania spostrzeżenie, które – mam nadzieję – przez najbliższych kilkanaście lat będzie wcielane w życie.

Ogółem w założeniach polityki przestrzennej Wrocławia szczególnie widoczna jest rola człowieka jako elementu pewnej społeczności. Polityka opisywana przez studium zakłada silny czynnik partycypacji społecznej, funkcjonalność miasta, wzmacnianie więzi lokalnej i unikanie polaryzacji np. na biednych i bogatych.

Jakie jeszcze nowe propozycje przynosi studium?

Między innymi taką, że miasto zostanie umownie podzielone na 101 jednostek urbanistycznych. Czym jest taka jednostka? Jak tłumaczy to dokument, jest to „zespół tkanki śródmiejskiej”, taki jak np. osiedla mieszkaniowe, kampusy, określone tereny zabytkowe lub przemysłowe czy lotnisko na Strachowicach. Czemu ma służyć to rozdrobnienie? Według autorów dokumentu, „ma wpływać na zachowanie równowagi pomiędzy potrzebami ogólnomiejskimi a wynikającymi z kontekstu lokalnego”. Przejście w sferę mikro nie spodobało się niektórym osobom uczestniczącym w październikowej debacie. Twierdzono, że całe studium zamiast zabudowy uporządkowanej proponuje skręt w stronę „architektonicznego bałaganu”. Małe jednostki mają składać się na większe struktury, takie jak dzielnice czy pasma. Z założenia ma to być bowiem mikrokomórka w pełni funkcjonalna i wystarczalna. Takie jednostki mają być niewielkimi wyspami, oddzielanymi od innych np. terenami zielonymi. Co warto dodać, każda z jednostek ma swoją „kartę”, czyli określoną specyfikację. Również dzielnice – tak jak jednostki – powinny być w założeniu dość samowystarczalne i funkcjonować trochę jak małe miasta.

Pewnym novum jest również wyodrębnienie tzw. 9 polityk przestrzennych miasta. Są to: zamieszkiwanie, gospodarka i usługi, zieleń bez granic, rzeki i woda, przestrzenie publiczne, kompozycja, dziedzictwo, mobilność i infrastruktura. Polityki ogólnomiejskie są czymś w rodzaju zasad współistnienia jednostek w obszarze miasta. Jak tłumaczy to studium – polityki ogólnomiejskie realizują „wskazanie pożądanych powiązań i relacji między jednostkami”.

Studium w całości jako dokument pewnie nie jest wolny od wad, jednak wygląda dość interesująco i proponuje dość oryginalne i ciekawe rozwiązania. Pytaniem pozostaje tylko to, na ile koncepcyjne założenia przełożą się na realne funkcjonowanie miasta. Wszelkie „zadry” mają wygładzić konsultacje społeczne i debaty. To jest bowiem jedną z najmocniejszych stron dokumentu – społeczna rola w jego współtworzeniu. Podkreślali to często uczestnicy październikowych debat. Miejmy nadzieję, że ten wzorzec miasta jako umowy mieszkańców z władzą i władzy z mieszkańcami będzie realizowany we wszystkich dziedzinach funkcjonowania miasta.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*