Nowości

Wygrani i przegrani lata

fot. kaj fot. kaj

Nawet jedna trzecia Polaków, jak się szacuje, nie  wyjechała w tym roku na wakacje z powodu epidemii. Ci, którzy zdecydowali się na wyjazd, często wybierali Polskę. Dużym zainteresowaniem cieszyły się małe ośrodki nad Bałtykiem i w górach, dzięki czemu sezon nie był stracony dla gospodarzy pensjonatów czy agroturystyki. W mniejszych miejscowościach można więc szukać wygranych. W większych, takich jak Wrocław, nie każdemu się udało. 

Na początku lata wyjazd na wakacje planowało 42% Polaków, jak wynika z sondażu przeprowadzonego wtedy przez CBOS. To spadek z 64% w porównaniu do deklaracji sprzed wybuchu epidemii. 80% chętnych nie myślało o wyjeździe za granicę. Większość nie chciała ryzykować i zmieniła plany. Polaków zatrzymało w kraju wstrzymanie lotów międzynarodowych i niepewność związana z sytuacją epidemiologiczną na świecie. System rezerwacyjny portalu Nocowanie.pl odnotował na początku czerwca o 84% większe zainteresowanie noclegami w kraju niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. – Wzrost zainteresowania wypoczynkiem na terenie Polski obserwowaliśmy już od ostatnich dni kwietnia. Boom na nie rozpoczął się jednak 4 maja – mówi Kamila Miciuła z Nocowanie.pl.

W Polsce na uboczu

Zainteresowanie wypoczynkiem w Polsce było wtedy rekordowo wysokie. Wśród kierunków bez niespodzianek: morze, góry i pojezierza. Szybciej niż zwykle sprzedawały się noclegi w mniejszych miejscowościach, w ustronnych miejscach i kameralnych obiektach, w których łatwiej o prywatność. Polacy rezerwowali domki letniskowe i apartamenty, pokoje w gospodarstwach agroturystycznych i niewielkich pensjonatach, jak również kwatery.

Pomiędzy czerwcem a sierpniem najczęściej wybieranymi województwami były zachodniopomorskie i pomorskie (po 24%), małopolskie (18%) i dolnośląskie (10%). Wśród najbardziej popularnych miejscowości nad Bałtykiem znalazły się Mielno, Kołobrzeg, Łeba, Krynica Morska czy Jastarnia. W Małopolsce dużym zainteresowaniem cieszyły się Szczawnica, Krynica Zdrój i Białka Tatrzańska. Na Dolnym Śląsku turyści tradycyjnie wybierali Karpacz, Szklarską Porębę, Kudowę-Zdrój, Polanicę-Zdrój oraz Wrocław.

Najpopularniejszą miejscowością lata 2020 było Zakopane. Na drugim miejscu Władysławowo, na trzecim Karpacz. Wśród najbardziej obleganych dominowały kurorty nad Bałtykiem. – Przeważająca część Polaków w wakacje chce korzystać z uroków plaży i wypoczynku nad polskim morzem. Większości raczej nie przerażają tłumy nad Bałtykiem – zauważa Kamila Miciuła.

Wpływ na wybory Polaków miały bony turystyczne, które można było wykorzystywać od połowy wakacji. Ułatwiły one wyjazdy rodzinom. Najwięcej noclegów z bonem zostało zarezerwowanych na długi weekend sierpniowy.

Królowa Grecja

Polska znalazła się w pierwszej piątce najpopularniejszych kierunków wakacji 2020, według portalu Wakacje.pl, grupującego oferty ponad 100 biur podróży. Odpowiednio na 5. miejscu w lipcu i na 4. w sierpniu, kiedy w ośrodkach trudno było o wolne miejsce. Po wznowieniu lotów międzynarodowych wielu Polaków mimo wszystko pojechało na wakacje zagraniczne. 94% podróżnych z tej grupy wybrało samolot. – Dzięki dodatkowym środkom bezpieczeństwa wprowadzonym na lotniskach i w samolotach uwierzyliśmy, że ta forma transportu nadal jest najbezpieczniejsza – mówi Klaudia Fudala z Wakacje.pl.

Najwięcej podróżnych poleciało do Grecji, to zresztą od dawna ulubiony zagraniczny kierunek Polaków. Tak było także w tym roku. Wprawdzie w lipcu wśród mieszkańców Wielkopolski i Śląska większą popularnością cieszyła się Polska i Włochy, ale w sierpniu Grecja wygrała już we wszystkich województwach. „Głównie ze względu na gwarancję pięknej pogody, mnogość wysp i kurortów, gościnność mieszkańców, a w tym roku również z uwagi na dostępność i zasady bezpieczeństwa wprowadzone w wyniku epidemii” – czytamy w raporcie przygotowanym przez Wakacje.pl.

W ścisłej czołówce były także Turcja, Bułgaria i Hiszpania. Wysokie miejsce w rankingu zajmowały Tunezja, Egipt i Chorwacja. „Na powrót Turcji do oferty wakacyjnych czekali turyści w całej Polsce. Po wznowieniu lotów rezerwowali wycieczki na najbliższe dni i tygodnie” – czytamy dalej. Dalsze miejsce Tunezji i Egiptu to efekt nieco późniejszego odmrożenia lotów do tych krajów. Autorzy raportu dodają, że na mniejsze zainteresowanie turystów Egiptem miało wpływ zapowiadane już w sierpniu wprowadzenie obowiązkowych testów na obecność koronawirusa.

Charakterystyczne dla tego roku są częstsze wybory wakacji z dojazdem własnym oraz rezerwacje z niewielkim, kilkudniowym wyprzedzeniem.

Złoty okres gospodarzy

Według raportu „Polaków portfel własny” Santander Consumer Banku, z wakacyjnego wyjazdu zrezygnował w związku z trwającą epidemią co trzeci Polak. Pomimo tego lato dla branży turystycznej na pewno nie było stracone. Gospodarze mniejszych ośrodków nie mieli na co narzekać, a wręcz przeciwnie – w końcowym rozrachunku mają powody do zadowolenia. Małgorzata Szumska, która prowadzi pensjonat Złoty Jar w górach na Dolnym Śląsku, przyznaje, że ma za sobą jeden z lepszych sezonów. Frekwencja była bardzo dobra: – Ludzie szukali takich miejsc jak nasze: mniejszych, nieco na uboczu. Wprawdzie w lipcu i sierpniu odpadły nam wesela, które albo zostały anulowane, albo przełożone na jesień, ale brak weselników zrekompensowali nam goście indywidualni, którzy przyjeżdżali na weekendy. Chętniej nas odwiedzali, gdy dowiadywali się, że jesteśmy rodzinnym pensjonatem. Polacy zostali w tym roku w kraju i wspierali rodzimą gospodarkę. To budujące.

Niedaleko pensjonatu, w Złotym Stoku, jest kopalnia złota, którą każdego roku chętnie zwiedzają turyści, głównie z Polski, Niderlandów i Czech. W tym roku Holendrzy nie przyjechali, Czechów było mniej. Maj i czerwiec były trudnymi miesiącami, ale już w lipcu i sierpniu do kopalni przyjechała podobna liczba gości co w tymże okresie ubiegłego roku. We wrześniu nie było wycieczek szkolnych, a pomimo to miesiąc był udany, ponieważ dużo osób czekało z odwiedzinami do końca wakacji. Przed Złotym Jarem i kopalnią zima, niewykluczone, że ciężka, bo prawdopodobnie bez firmowych imprez integracyjnych, Mikołajek i szkół, tym niemniej gospodarze nie tracą optymizmu. – Jesteśmy dużo lepiej przygotowani, więc nie będzie to takie zaskoczenie jak w marcu. Damy radę – zapowiada Małgorzata Szumska.

Zadowolony z wakacji jest także Krzysztof Pajda, gospodarz agroturystyki w Sokolcu na Dolnym Śląsku. Obłożenie ukształtowało się na poziomie 70% z poprzedniego roku. – Patrząc na to co się działo i na obawy ludzi, nie jest źle. Dużo rezerwacji przyjmowaliśmy z dnia na dzień. Praktycznie nie było pobytów planowanych od dłuższego czasu – spostrzega Krzysztof Pajda.

Powyższe opinie gospodarzy są reprezentatywne. W ankiecie przeprowadzonej przez portal Nocowanie.pl ponad połowa właścicieli pozytywnie oceniła sezon wakacyjny 2020 pod względem zainteresowania turystów. Aż 17% wystawiło najwyższą notę. Co ważne dla nich, sezon się wydłuża.
Wrześniowa pogoda na ogół sprzyja wypoczynkowi, a oblegane latem kurorty jesienią pustoszeją, dzięki czemu można cieszyć się spokojem i ciszą, których brakuje w wakacje. Właściciele potwierdzają, że przyjmują bardzo dużo rezerwacji nawet na październik. Pojawiają się też pierwsi zainteresowani wypoczynkiem zimą – mówi Kamila Miciuła.

Dawno cię tu nie było

W gospodarstwach i pensjonatach turystów nie brakowało. W gorszej sytuacji są biznesy w dużych miastach. – Straciły zwłaszcza firmy organizujące wycieczki po Wrocławiu i rejsy po Odrze, hotele, restauracje itp. – wymienia Robert Rasała, kierownik wrocławskiego Centrum Informacji Turystycznej. – Główne atrakcje sobie poradziły, bo są w całości lub częściowo finansowane przez miasto – dodaje.

We Wrocławiu obłożenie atrakcji turystycznych, restauracji i barów kształtowało się między 45 a 60%. Tak w drugiej połowie sierpnia oszacowało Biuro Promocji Miasta i Turystyki. Przykładowo frekwencja we wrocławskim zoo w miesiącach wakacyjnych była o 30% niższa niż rok temu, ale we wrześniu, według najświeższych danych biura promocji, liczba turystów wyniosła 130% w ujęciu rok do roku. Tendencję wzrostową notują także Hydropolis i Kolejkowo.

Robert Rasała twierdzi, że w wakacje sytuacja była dużo gorsza niż w latach ubiegłych. – Ruch turystyczny wynosił około 30%. Na początku do Wrocławia przyjeżdżali tylko Polacy. Zdarzali się obcokrajowy, ale to były pojedyncze osoby – mówi kierownik.

Teraz do Wrocławia przyjeżdża nieco więcej obcokrajowców, którzy coraz mniej boją się podróżowania w dobie epidemii. Na początku października zwykle miasto odwiedzają Niemcy, którzy przyjeżdżają do Wrocławia m.in. z okazji długiego weekendu (święta zjednoczenia). Możliwe, że powoli zaczną wracać również turyści z Wielkiej Brytanii, chociaż może im przeszkodzić konieczność poddania się obowiązkowej kwarantannie po powrocie do domu.

Miasto, ze względów na pilniejsze wydatki, zrezygnowało w tym roku ze szczegółowych badań ruchu turystycznego. Powołuje się za to na dane GUS, które wskazują, że liczba osób korzystających z obiektów turystycznych spadła o 88% w maju, o 74% w czerwcu, a o 48% w lipcu (w porównaniu do analogicznych miesięcy 2019 r.). – Najgorszy w tym roku okazał się kwiecień. Najlepszym miesiącem pod względem liczby turystów był zazwyczaj sierpień. Ale szczegóły będziemy znali dopiero pod koniec października. Warto zaznaczyć, że w niektórych atrakcjach największy wzrost odnotowano we wrześniu. Wskazuje to na prawdopodobieństwo, że w tym roku właśnie wrzesień był turystycznie najliczniejszy – przypuszcza Alfred Wagner, zastępca dyrektora Biura Promocji Miasta i Turystyki.

Skutki epidemii są dotkliwe dla całej branży turystycznej, która poniosła wielkie straty. Biorąc to pod uwagę miasto, w porozumieniu ze środowiskiem turystycznym, opracowało w czerwcu Wrocławską Deklarację Turystyczną, której jednym z celów jest wprowadzenie wirtualnych form promocji i realizowania usług turystycznych. Poza tym Urząd Miejski w okresie wakacyjnym przeprowadził dwie kampanie. Pierwsza z nich to „Bądź bezpieczny we Wrocławiu”. Jej efektem miało być podniesienie wizerunku i atrakcyjności turystycznej miasta. Druga kampania, ogólnopolska, to „Dawno Cię tu nie było – spotkajmy się w Wrocławiu”. – Miała na celu bezpośrednie zachęcenie do odwiedzenia Wrocławia. Realizowana zarówno w formie ponad 300 wielkoformatowych reklam w Polsce, jak i wirtualnie, niewątpliwie przyczyniła się do zwiększenia liczby turystów w okresie wakacyjnymi i powakacyjnym – przekonuje Alfred Wagner.

Chude miesiące przewodnika

Jedną z najbardziej poszkodowanych grup są miejscy przewodnicy, którzy mają za sobą miesiące nad wyraz chude. Po rekordowym sezonie 2019 tegoroczny raczej muszą spisać na straty. Jesienią i zimą ruchu nie ma, więc niektórzy z nich będą musieli pójść do innej pracy. Zresztą już to zrobili. – Część do gastronomii, część do korporacji – mówi Łukasz Hudziec, przewodnik zrzeszony w organizacji Walkactive. – Spadek liczby turystów jest ogromny. W tym roku to tylko 10, może 20 procent tego, co było wcześniej – podkreśla.

Przewodnik porównuje liczby: w normalnych warunkach kilka wycieczek dziennie, razem od 200 do 300 osób, teraz maksymalnie po 30 osób do oprowadzania jednego dnia. Oczywiście głównie z Polski. Zdecydowanie najwięcej z Warszawy, bo jest dobry dojazd samochodem i pociągiem, a także z Gdańska, Krakowa i z aglomeracji śląskiej. – Wśród turystów z Polski nie ma tak drastycznego spadku jak wśród obcokrajowców. Jeżeli ktoś przyjeżdża, to są to Niemcy, bo im łatwiej ominąć samoloty. Brakuje Hiszpanów, Włochów, Francuzów i Brytyjczyków, nie mówiąc już o mieszkańcach Azji i Ameryk. Nie widujemy też Australijczyków, którzy lubią zatrzymywać się we Wrocławiu podczas kilkumiesięcznych wypraw po Europie, kiedy u nich jest zima, a u nas lato – mówi przewodnik Łukasz Hudziec.

Czerwiec był dla przewodników bardzo trudny. W lipcu było nieco lepiej, ale na pewno nie dobrze. Nie przyjeżdżały grupy szkolne, nie było wyjazdów firmowych i innych grup zorganizowanych. – Normalnie mamy nawet kilkadziesiąt w miesiącu, teraz dwie, trzy – porównuje Łukasz Hudziec. Pod koniec września i na początku października sytuacja poprawiła się nieco, bo w mieście pojawili się studenci z zagranicy. Część z nich chce poznać miasto podczas wycieczki z przewodnikiem.

W branży turystycznej znajdą się więc wygrani, którzy zanotowali najlepsze wyniki w karierze, z drugiej strony są przegrani, dla których sezon letni był całkowicie stracony. Oczywiste jest jedno. Królem Polski jest Bałtyk, a zagraniczną królową Grecja.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie pojawi się na stronie.


*