Nowości

Kobiety z charakterem

Kobiety z Fundacji Viva – Pomoc dla zwierząt postawiły na swoim. Złożyły kasację tak dobrze udokumentowaną, że Sąd Najwyższy nie miał innego wyjścia. Nie tylko uchylił wyroki wrocławskich sądów uniewinniające Antoniego Gucwińskiego, ale dodatkowo stwierdził, że zarówno sąd I, jak i sąd II instancji rażąco naruszyły prawo.

Obraz domyślny wpisu fot. r.nial.bradshaw / CC BY-NC-SA 2.0

Kobiety z Fundacji Viva – Pomoc dla zwierząt postawiły na swoim. Złożyły kasację tak dobrze udokumentowaną, że Sąd Najwyższy nie miał innego wyjścia. Nie tylko uchylił wyroki wrocławskich sądów uniewinniające Antoniego Gucwińskiego, ale dodatkowo stwierdził, że zarówno sąd I, jak i sąd II instancji rażąco naruszyły prawo. Przypomnijmy, że z woli Antoniego Gucwińskiego niedźwiedź Mago został skazany na dożywotnie osadzenie w betonowym karcerze i do czasu uwolnienia go przez miłośników zwierząt odsiedział już dziesięć lat pozbawienia wolności.
Sąd nie zostawił też suchej nitki na biegłym sądowym, który w cywilu jest profesorem na Uniwersytecie Przyrodniczym, a który popisał się ekspertyzą naukową mniej więcej tej treści: „jeżeli zwierzę nie zdechło, to znaczy, że nikt się nad nim nie znęcał i w bunkrze było mu dobrze”. Ciekawe, czy naukowiec dałby się zamknąć w piwnicy swego domku przynajmniej na kilka lat, bez prawa wychodzenia na spacery, nawet w celu załatwienia najpilniejszych potrzeb fizjologicznych?
W każdym razie Sąd Najwyższy nakazał powtórzyć proces od początku i jest nadzieja, że nowy skład orzekający powoła eksperta z innej placówki naukowej.

O ile wiem, aktywistki z Vivy nie mają złudzeń, że ten proces odbędzie się w trybie doraźnym, czy też przyspieszonym, więc sporo wolnego czasu spędzi na ławie oskarżonych animator tego wydarzenia. W końcu mamy pełnosprawny wymiar sprawiedliwości, a on jest tak zorganizowany, że od wyroku pierwszej instancji można się odwołać do drugiej instancji, a od drugiej instancji wystąpić o kasację do Sądu Najwyższego. Ten zaś może nakazać przeprowadzenie procesu ponownie. W każdym razie zapewniamy naszych Czytelników, że po pierwszych trzech latach poinformujemy ich, na jakim etapie jest proces.

W zupełnie innym procesie to pani sędzia – jak to się mówi – dała po bandzie, że aż zatrzeszczało. Otóż amerykański biznesmen zaskarżył policję z komisariatu na Krzykach o odszkodowanie za zarekwirowane komputery. A wszystko zaczęło się kilka lat temu, kiedy to policja pod zarzutem posiadania pirackiego oprogramowania zarekwirowała biznesmenowi komputery, programy i tym samym doprowadziła do likwidacji jego firmę. Po pewnym czasie okazało się, że oprogramowanie było legalne, ale komputerów nie można zwrócić, bo ktoś je ukradł z pilnie strzeżonego depozytu komisariatu na Krzykach. Intensywne śledztwo nie doprowadziło do wykrycia sprawcy, a tym samym odzyskania komputerów, więc policja zaproponowała Amerykaninowi 700 (słownie: siedemset) złotych odszkodowania. Biznesmen uznał to za kiepski żart i podał figlarzy do sądu. Pani sędzia z sądu okręgowego była bardziej łaskawa i wyliczyła, że kilka dobrych komputerów można już kupić na Krzykach za 1220 złotych. Ciekawe gdzie pani sędzia zaopatruje się w tak tani sprzęt. Chyba nie u paserów lub na miejscowym komisariacie policji.

Wszystkie panie jednak przebiła swoją odwagą i bezkompromisowością radna PO Barbara Zdrojewska. Kiedy zabrała głos w czasie debaty budżetowej, wszyscy myśleli, że będzie to zwyczajowe ple ple. A ona waliła tekst, od których radnym – wazeliniarzom uszy więdły i co chwilę sięgali po sole trzeźwiące.
O polityce finansowej miasta raczyła powiedzieć, że jest „źle zarządzana”, „panuje wszechobecny chaos” oraz „nonszalancja w kalkulowaniu kosztów”, a „prezydent coraz bardziej wpada w strategie doraźnych miraży”.
O zadłużeniu miasta stwierdziła: „panu prezydentowi można nadać tytuł wielkiego sponsora banków, bo to one będą największym beneficjentem polityki miasta, a nie jego mieszkańcy”.
Po porównaniu stylu działania prezydenta Dutkiewicza do I sekretarza Edwarda Gierka, obarczyła go również winą za doprowadzenie do podziałów, rozpadu środowiska gospodarczego i zniszczenia wieloletniej zgody najważniejszych sił politycznych we Wrocławiu. Na koniec swojej wypowiedzi zadała retoryczne pytanie: „co będzie po tej dekadzie poza długami?”.

No właśnie. Czyżbyśmy obserwowali narodziny kandydatki na szefową miasta? No bo kto powiedział, że Wrocławiem musi rządzić chłop, a nie na przykład baba z jajami?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie pojawi się na stronie.


*