Nowości

Kto kupi dworzec?

fot.PW fot.PW

Wrocławski Dworzec Nadodrze ma zostać sprzedany. Jak to, zapyta ktoś, funkcjonujący cały czas dworzec idzie pod młotek? Tak się właśnie stało, ale – paradoksalnie – nie musi to wcale oznaczać, że stało się źle.

Jakiś czas temu opisywałem proceder wyprzedaży dworców i innej zabudowy kolejowej na Dolnym Śląsku. Coś, co przez lata stanowiło wizytówkę kolei, przestało być potrzebne i opłacalne. Losy takich budynków wyglądały różnie. Część z nich czekała niechybna ruina, bo trudno było znaleźć kupca na spory obiekt położony na totalnej prowincji. Część jednak zyskała nowy blask, tak jak dworzec w Świebodzicach – odnowiony i zaadaptowany na potrzeby władz miasta. Były też i takie obiekty, które kupiono od kolei za stosunkowo niewielkie pieniądze, ale jedyna zmiana, jaka w nich zaszła, to zmiana właściciela. Przykładem może być drugi co do wielkości na Dolnym Śląsku , po Wrocławiu Głównym, dworzec w Lubawce – miał tam powstać 5-gwiazdkowy hotel, jednak budynek wciąż stoi zapomniany i niszczeje.

Przyznajmy jednak, dworzec w Lubawce to dworzec w Lubawce i tak naprawdę poza znawcami tematu i turystami niewielu o nim słyszało.

 

Tym razem jednak na sprzedaż idzie

o wiele bardziej znany obiekt –

Dworzec Nadodrze we Wrocławiu.

Właśnie tak, ten dworzec z czerwonej cegły, na skraju parku Staszica.

Dworzec Nadodrze – Breslau Odertor (Wrocław – Brama Odrzańska) – to jeden z najmłodszych dworców Wrocławia. Zbudowany w końcówce lat 60. XIX w. był własnością Towarzystwa Kolei Prawego Brzegu Odry. Okazały gmach przeszedł w drugiej dekadzie XX w. gruntowną modernizację i rozbudowę. II wojnę światową przetrwał bez większych zniszczeń, dzięki czemu po zakończeniu działań wojennych stał się pierwszym dworcem we Wrocławiu obsługującym połączenie z kierunków wschodnich. Oprócz funkcji dworcowych, budynek służył po wojnie milicjantom oraz służbie zdrowia. Lata 90. XX w. przyniosły dworcowi powolny spadek liczby obsługiwanych połączeń, a on sam już w nowym stuleciu stał się trochę kukułczym jajem.

 

W 2007 roku pojawiły się plany przebudowy dworca i jego odświeżenia.

Modernizacja miała zakończyć się w 2010 r., jednak plan spalił na panewce. Potem wszystko tradycyjnie zaczęło się ślimaczyć, choć były szalone plany bibliotek, restauracji, klubów, a nawet – targowiska na terenie przed dworcem od strony parku Staszica. A potem dumanie, tak jak w przypadku Świebodzkiego, by Dworzec Nadodrze stał się „ważnym węzłem komunikacyjnym”.

– Ten budynek wymaga naprawdę pilnego remontu. Aktualnie nic się w jego pomieszczeniach nie dzieje. Jest tam kilka umów najmu prowadzonych przez Przewozy Regionalne, ale to jest działalność, która nie przynosi określonych dochodów – powiedział w połowie października Andrzej Piech z dolnośląskiego oddziału Przewozów Regionalnych. PR zdecydowały się więc na sprzedaż budynku dworca wraz z przyległym terenem.

– Nieruchomość, jaką sprzedajemy, to nie tylko sam dworzec, ale też sąsiadujące z nim budynki o łącznej powierzchni 12 tys. m.kw. Nowy właściciel sam będzie mógł zdecydować, co w przyszłości tam powstanie – dodawał Piech.

Czas na kilka faktów

związanych ze sprzedażą dworca.

Po pierwsze, jego cena wywoławcza to 8 mln złotych. Po drugie, obiektu nie obowiązuje miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego. Po trzecie, jest to obiekt zabytkowy, więc wszystkie przedsięwzięcia budowlane muszą być konsultowane z konserwatorem zabytków. Po czwarte, pociągi dalej będą zatrzymywać się na stacji Wrocław Nadodrze.

Oznacza to, że nabywca może zrobić tam, co zechce, byle nie niszczył zabytkowej materii obiektu. Do zagospodarowania jest również plac przed dworcem. Granicami inwestora jest więc wyobraźnia i perspektywa zysku. Kto jednak zapłaci 8 mln złotych? Okaże się to może już pod koniec listopada – wtedy bowiem mija czas składania ofert zakupu.

Czy będzie łatwo pozyskać kupca? Doświadczenia ze sprzedażą innej nieruchomości – pałacu Wallenberg-Pachalych, dyrekcji Biblioteki Uniwersytetu Wrocławskiego – mogą sugerować, że niekoniecznie. Tam cena wywoławcza wynosiła co prawda aż 12 mln złotych, ale lokalizacja to przecież ścisłe centrum. Tu położenie może aż tak atrakcyjne nie jest, ale z kolei dworca nie objęły konkretne wskazania w planie zagospodarowania, a pałac już tak.

Dlaczego to dobrze, że dworzec idzie na sprzedaż? Między innymi dlatego, że Przewozy Regionalne nie przędą zbyt dobrze, więc dworzec raczej nie doczekałby się renowacji, a miasto też niespecjalnie jest zainteresowane dokładaniem się do tej inwestycji. Prywatny inwestor być może tchnie w obiekt nowe życie. Nadodrze się zmienia, a zupełna przemiana dworca byłaby perłą w koronie oraz silnym bodźcem do odmiany charakteru tej dzielnicy.

Dlaczego to źle, że dworzec idzie na sprzedaż? Chociażby ze względu na plany stworzenia kolei miejskiej/aglomeracyjnej.

Tempo działań w sprawie Świebodzkiego, który pierwotnie miał spełniać funkcję głównego dworca sieci, jest bardzo powolne. Ponadto – kolej nawet tam nie dociera, w przeciwieństwie do Nadodrza. W takiej sytuacji może to Nadodrze powinno odgrywać rolę dworca głównego sieci aglomeracyjnej i może wspólnymi siłami to miasto i województwo powinno raz jeszcze rozważyć wejście w posiadanie obiektu dworca, zamiast czekać na Godota na Świebodzkim?

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie pojawi się na stronie.


*