Nowości

Łącznik który dzieli

Pomiędzy ulicą Fiołkową a cmentarzem Grabiszyńskim, tuż za torowiskiem tramwajowym, w miejscu, gdzie dziś jest chodnik oraz pas zieleni, powstać ma droga dojazdowa do cmentarza wraz z parkingiem na kilkadziesiąt miejsc postojowych. Mieszkańcy okolicznych budynków protestują już od kilkunastu miesięcy, obawiając się, że tak zaprojektowany łącznik – a w szczególności brak wydzielonego chodnika – stworzy zagrożenie dla pieszych oraz znacznie pogorszy warunki zamieszkiwania. Jak dotąd nikt nie uznał za stosowne pochylić się nad ich postulatami.

Pomiędzy ulicą Fiołkową a cmentarzem Grabiszyńskim, tuż za torowiskiem tramwajowym, w miejscu, gdzie dziś jest chodnik oraz pas zieleni, powstać ma droga dojazdowa do cmentarza wraz z parkingiem na kilkadziesiąt miejsc postojowych.  Mieszkańcy okolicznych budynków protestują już od kilkunastu miesięcy, obawiając się, że tak zaprojektowany łącznik – a w szczególności brak wydzielonego chodnika – stworzy zagrożenie dla pieszych oraz znacznie pogorszy warunki zamieszkiwania. Jak dotąd nikt nie uznał za stosowne pochylić się nad ich postulatami.

– Nie zamierzamy blokować inwestycji – tłumaczy Bożena Zajączkowska, przedstawicielka mieszkańców budynku przy ul. Grabiszyńskiej 315 – bo rozumiemy konieczność uporządkowania terenu w okolicy cmentarza i zapewnienia większej niż dotąd liczby miejsc postojowych. Chcemy jedynie pewnych zmian w projekcie, które zminimalizują jego uciążliwość.

Projekt
(przygotowany przez biuro DA-PROJEKT z Krakowa) przewiduje budowę ciągu pieszo-jezdnego od ul. Fiołkowej do cmentarza między torowiskiem tramwajowym a terenem na którym posadowione są budynki. Ciąg pieszo-jezdny ma być jednokierunkowy, a wzdłuż niego, po obu stronach, powstać mają ogólnodostępne miejsca parkingowe dla odwiedzających cmentarz. Inwestycja wymusi przebudowę istniejącej sieci teletechnicznej i przeniesienie jej na pobliską skarpę, skąd wycięte zostaną wysokie drzewa. Mieszkańcy nie godzą się na takie rozwiązanie, postulując rezygnację z części miejsc postojowych – tych posadowionych najbliżej budynku nr 315 – i zaprojektowanie w to miejsce chodnika oraz zachowanie istniejącej zieleni.

-Już teraz ruch kołowy powoduje, że mieszkańcy Grabiszyńskiej 315 czują się jakby mieszkali na autostradzie – mówi Bożena Zajączkowska. – Trudno uwierzyć, że po likwidacji istniejącej zieleni, a zwłaszcza wycięciu kilku wysokich drzew, które osłaniają nasze domy, sytuacja się nie pogorszy. Chyba nikt racjonalnie myślący nie uzna nasadzeń, które są w projekcie, czyli żywopłotu, za wystarczającą osłonę.

Spółdzielnia „Metalowiec”, do której należą sąsiadujące z planowaną inwestycją budynki, poparła swoich mieszkańców, opiniując negatywnie kontrowersyjne elementy projektu: „likwidacja szerokiego chodnika spowoduje (…) zagrożenie dla pieszych, zwłaszcza dla ludzi starszych, dzieci i matek z wózkami, które będą lawirować między jeżdżącymi i stojącymi samochodami. (…)  Realizacja projektu w obecnym zakresie spowoduje, że mieszkańcy zostaną pozbawieni istniejącego pasa zieleni. Przerażająca jest tak duża ilość drzew i krzewów planowanych do wycięcia (…)”. 
 
„Lokalizacja miejsc postojowych
na działce sąsiadującej z działkami spółdzielni zaprojektowana została zgodnie z rozporządzeniem Ministra Infrastruktury w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie – czytamy  w odpowiedzi Zarządu Inwestycji Miejskich z 20 maja 2008 r. – W celu oddzielenia budynków od projektowanej jezdni odbarczajacej oraz miejsc postojowych zaprojektowana została zieleń izolacyjna. W świetle powyższego nie widzi się zasadności likwidacji części miejsc postojowych oraz projektowania w tym miejscu chodnika”.

24 czerwca mieszkańcy ul. Grabiszyńskiej 315 i Grabiszyńskiej 317-321 napisali protest w tej sprawie, sygnowany przez 124 osoby i rozesłali go do wielu instytucji, w tym do Zarządu Inwestycji Miejskich, biura DA-PRROJEKT, Wydziału Architektury i Wydziału Ruchu Drogowego. Żadna z nich nie odpowiedziała.

18 września Wydział Architektury zatwierdził projekt budowlany łącznika i udzielił pozwolenia na budowę. W uzasadnieniu napisano m.in.: „spółdzielnia „Metalowiec” – jako strona postępowania administracyjnego – wniosła uwagi do budowy przedmiotowego łącznika, które zostały przesłane do pełnomocnika inwestora (…). Inwestor poinformował tut. Wydział o zajętym stanowisku odnośnie uwag. Organ przyjmuje wyjaśnienia inwestora bez uwag.”.

Spółdzielnia odwołała się od tej decyzji do wojewody.  W listopadzie mieszkańcy wysłali skargę do prezydenta, wskazując, że ich protest został zlekceważony przez wszystkie instytucje, a argumentacja  – pominięta milczeniem.
-Nas, mieszkańców, i naszych racji w ogóle się nie dostrzega. Obojętnie, czy jest to podpis pięćdziesięciu czy stu czterdziestu osób, w swojej masie po prostu się nie liczymy, ani jako mieszkańcy, ani jako podatnicy – mówi Bożena Zajączkowska. – Projekt jest nonszalancki; ktoś kto tu nie mieszka, nie zdaje sobie sprawy, że ten kawałek chodnika jest bardzo uczęszczany, i to nie tylko przez mieszkańców okolicznych domów. Tymczasem nikt nie chce z nami rozmawiać, a stanowisko gminy jest niezmienne: ciąg pieszo-jezdny nie będzie dla nas żadnym utrudnieniem i nie powinniśmy projektu kwestionować. Trudno nie widzieć w tym lekceważenia.

Z ostatniej chwili
W odpowiedzi na skargę mieszkańców, dyrektor Zarządu Inwestycji Miejskich, Urszula Badura, przysłała pismo wyjaśniające, w którym czytamy m.in.: „Teren na którym przewidziana jest inwestycja zarezerwowany jest w zasobach miasta już od 1988 r. pod cele komunikacyjne (jezdnia, tramwaj, parkingi) (…). Projektowana droga ma charakter drogi dojazdowej i zaprojektowana została jako ciąg pieszo-jezdny wraz z progami spowalniającymi, na których samochody poruszać się będą z prędkością nie większą niż 30 km/h. (…) Pogorszenie się stanu środowiska w rejonie obszaru przyległego do pasa drogowego nie będzie wynikiem budowy przedmiotowego łącznika, lecz uzależnione jest od istniejących oraz prognozowanych warunków ruchu samochodowego na ulicy Grabiszyńskiej, będącej w tym rejonie ulicą główną. W świetle powyższych wyjaśnień podniesione przez mieszkańców zarzuty (…) są całkowicie bezzasadne”.

– Skoro ulica Grabiszyńska według prognoz ma być jeszcze bardziej uciążliwa to dlaczego nie uwzględnia się konieczności utworzenia ekranu z zieleni wysokiej – pytają jednak mieszkańcy – a wręcz przeciwnie, „serwuje się” nam parking ogólnomiejski oraz drogę, ze wszystkimi tego konsekwencjami? To brak logiki – mówią i zapowiadają, że nie zrezygnują z walki.
 

Joanna Kaliszuk (Artykułów: 109)
Joanna Kaliszuk jest dziennikarką, redaktorką naczelną Gazety Południowej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie pojawi się na stronie.


*