Nowości

Najpierw ideologia (2007)

Posłowie cały czas są zajęci zmianą państwa i nie mieli głowy do zajmowanie się przyziemnymi problemami: ustawą o zamówieniach publicznych i ustawą o planowaniu przestrzennym

Obraz domyślny wpisu fot. r.nial.bradshaw / CC BY-NC-SA 2.0

Spora część Polaków ma już poważne wątpliwości, czy zdołamy spełnić choćby minimalne warunki umożliwiające zorganizowanie u nas Mistrzostw Europy.

Posłowie cały czas są zajęci zmianą państwa i nie mieli głowy do zajmowanie się przyziemnymi problemami: ustawą o zamówieniach publicznych i ustawą o planowaniu przestrzennym. Bez nowelizacji pierwszej z nich i uchwalenia drugiej nie ma najmniejszych szans na wybudowanie autostrad i lotnisk, czyli tego minimum. O stadionach nie wspominam, bowiem miasta – Wrocław, Warszawa, Gdańsk, Łódź albo Kraków czy Katowice (nawet ich zestaw nie jest jeszcze rozstrzygnięty!) – jakoś sobie poradzą. Prezydenci miast oraz większość lokalnych samorządów zdolna jest do zajmowania się konkretami. Wrocław jest przykładem – pięknieje i rozwija się. Czyli można, chociaż we Wrocławiu też partii i partyjek mnóstwo a ich liderzy najchętniej poprzegryzali by sobie gardła.

Posłowie natomiast zajmują się ideologią. Może jestem niesprawiedliwy, może uprzedzony, nieobiektywny, ale odnoszę wrażenie, że wszystkie moce intelektualne (przepraszam za słowo) skierowane są na wymyślanie kolejnych nakazów i zakazów dla obywateli. Zamiast poszerzać zakres wolności – ogranicza się obywatelskie prawa. Od zakazu palenia we własnym samochodzie i nakazu noszenia mundurków w szkołach, do nakazu jednakowego myślenia o historii Polski.

Przez dwa lata nic nie zrobiono w sprawie obiecanych 3 milionów mieszkań, nie było pomysłu. Ale pomysł na zburzenie tego co w mieszkalnictwie jako tako funkcjonuje się znalazł i mamy nową ustawę o spółdzielniach mieszkaniowych, której postanowienia mogą doprowadzić do gwałtownej degradacji tysięcy spółdzielczych budynków. Nie ma pomysłu na obiecaną reformą służby zdrowia – ale jest wojna z lekarzami i pielęgniarkami. Nie ma pomysłu na usprawnienie pracy sądów – jest wojna z profesorami prawa i nowy kodeks karny, który przewiduje lochy dla 15-latków. Nie ma pomysłu na reformę szkolnictwa – jest wojna z nauczycielami i Giertych, dla którego polscy panowie „wygniatający kupy czerni” (czyli zbuntowanych chłopów ukraińskich) oraz Kmicic broniący Częstochowy przed napaścią, której naprawdę nie było, są moralnymi wzorcami dla młodzieży na nowej tysiąclecie. A zamiast komputeryzacji szkół i internetowych łączy w każdym wiejskim i miejskim domu – jest becikowe.

Nie ma pomysłu na autostrady i lotniska, chociaż UE chce nam dać na te inwestycje pieniądze. A na co jest pomysł? Jest pomysł, aby zwalczyć układ, który się wściekle broni a nawet atakuje. Rząd nie rządzi, rząd zmienia państwo – rzekł pewien wybitny poseł. Im silniej się układ zwalcza – tym silniej się układ broni. Towarzysz Stalin głosił, że w miarę postępów socjalizmu, reakcja sił wstecznych się nasila. Pewne idee są, jak widać, wiecznie żywe.

Już we wrażym układzie jest trzy czwarte społeczeństwa. Niemieccy imperialiści podburzają pielęgniarki, szatan stoi za lekarzami, obrońcy przestępców kierują profesorami prawa a bogaci pederaści czają się za plecami protestujących nauczycieli oraz Trybunału Konstytucyjnego.

I jak tu w takiej dramatycznej sytuacji budować autostrady? Albo mieszkania…