Nieokiełznana reklama

 

W polskim krajobrazie bardziej niż gdziekolwiek indziej w Europie widoczny jest ogromny chaos reklamowy. Reklamy przytłaczają nas w miastach i miasteczkach oraz na drogach.  Do takiej sytuacji doprowadził długotrwały brak przepisów regulujących tę kwestię w naszym kraju.

 

Od kilku lat mamy wreszcie narzędzia, które pomagają stworzyć większy ład w otoczeniu. Są nimi tak zwane Parki Kulturowe oraz uchwalona w 2015 roku ustawa krajobrazowa, która jest pierwszą próbą kompleksowego uregulowania problemu reklam w przestrzeni publicznej.

– Do tej pory kwestia reklam przewijała się w wielu ustawach, na przykład w prawie budowlanym, ustawie o drogach publicznych, o ochronie zabytków czy w kodeksie wykroczeń. Dlatego ustawa krajobrazowa to tak naprawdę zmiana kilku ustaw. Definiuje ona na nowo pojęcia reklamy, szyldu czy krajobrazu. Daje narzędzia radom gmin do wprowadzenia zasad i warunków sytuowania tablic reklamowych, obiektów małej architektury oraz ogrodzeń. We Wrocławiu realizacja przepisów uchwały krajobrazowej jest obecnie na etapie tworzenia – mówi Beata Kleszcz, koordynator ds. Parku Kulturowego, z Biura Rozwoju Gospodarczego UM we Wrocławiu.

Parki Kulturowe zostały uchwalone wcześniej niż ustawa krajobrazowa i są przede wszystkim formą ochrony krajobrazu kulturowego oraz zachowania wyróżniających się terenów z zabytkami charakterystycznymi dla miejscowej tradycji budowlanej i osadniczej. Dają też, tym samym, pewne możliwości ograniczenia reklamy. Nie sprawdzą się jednak w każdej miejscowości, bo nie wszędzie są tereny zabytkowe.  W Polsce jest ich trzydzieści sześć.

We Wrocławiu Park Kulturowy istnieje od 2014 roku

i obejmuje obszar 210 hektarów: teren od ulicy Piłsudskiego poprzez pl. Kościuszki, Stare Miasto, do wyspy Słodowej i od placu Jana Pawła do Podwala. Zalicza się do niego Stare Miasto, Ostrów Tumski, Ogród Botaniczny. Nad granicami Parku Kulturowego pracowało Biuro Rozwoju Wrocławia, a jego obszar pokrywa się prawie z granicami zespołu historycznego – uznanego za pomnik historii już w 1994r.

W ubiegłym roku NIK  skontrolował siedem miast, w których powstały Parki i ocenił, że najskuteczniejsze działania wprowadza Wrocław i Kraków.

– W mieście widać radykalną poprawę i trzeba podkreślić, że to jest sukces – mówi Przemysław Filar z Towarzystwa Upiększania Miasta Wrocławia. – Ważne jest również to, że wdrożenie zasad Parku w naszym mieście odbyło się bez żadnych kontrowersji, a mieszkańcy wręcz chcą dalszych zaostrzeń przepisów dotyczących reklam – podkreśla Filar.

Na skutek wyznaczenia obszaru Parku, z centrum naszego miasta zniknęło już około siedemset różnego rodzaju reklam: banery rozmieszczane przy okazji wynajmu, wyklejanki na witrynach, gigantyczne reklamy siatkowe. Jednak niektóre, zwłaszcza wielkie, firmy próbują wciąż omijać przepisy, tak jak miało to miejsce w przypadku muralu „Grow Up”  firmy Mercedes Benz, który powstał w ubiegłym rok, na ścianie jednej z kamienicy przy skrzyżowaniu ulic Kazimierza Wielkiego i Ruskiej, z wyraźnie określonymi hasłami reklamowymi. Firma tłumaczyła potem, że to element kampanii społecznej.

– Niektóre nasze przyzwyczajenia mogą nam utrudniać zauważenie problemu, bo zaczęliśmy kojarzyć mural z czymś pozytywnym, co upiększa budynek, ale jeśli na tym muralu jest reklama, to wpływa tak samo na naszą percepcję jak ta z bilbordu – tłumaczy Xawery Stańczyk, socjolog, ze stowarzyszenia Miasto Moje a w Nim, które współtworzyło ustawę krajobrazową oraz prowadzi internetowy poradnik: www.sprzatamyreklamy.org.

Kontrowersyjny mural zniknął, a wrocławscy urzędnicy obiecali takie zaostrzenie prawa, by podobne sytuacje nie mogły już mieć miejsca w przyszłości.

W poprzednim roku wprowadzono całkowity zakaz biznesów erotycznych w obrębie Parku, zaś w tym roku urzędnicy będą przyglądać się wnikliwiej nowym projektom ogródków na Rynku i zapobiegać powstawaniu w nich stałych przegród, takich jak: folie, tafle szkła, drzwi, rolety, aby nie zakrywały kamienic, oraz kontynuować kontrolę szyldów semaforowych.

 

Obok wielu pozytywnych działań, aktywiści dostrzegają też błędy

 

– Błąd fundamentalny to to, że przy wyznaczeniu granic Parku Kulturowego we Wrocławiu, zapomniano o tym, co dzieje się po drugiej stronie i jest widoczne, kiedy stoimy na granicy – mówi Filar. – Przykładem może być ogromny biurowiec na osi ulicy Oławskiej, na którym wisi gigantyczna reklama, inny przykład znajdziemy zaraz naprzeciwko budynku Urzędu Miasta, na ulicy Zapolskiej, na Teatrze Polskim zawieszono bowiem migający telebim. Zaś najbardziej skandaliczny przykład, to budynek na ulicy Dobrzyńskiej, należący do Urzędu Marszałkowskiego, na którym telebim nie tylko psuje estetykę, ale jest niebezpieczny, gdyż absorbuje uwagę kierowców.

– Wrocław bohatersko walczy też z tym co sam stworzył, przerabiamy po raz kolejny Rynek zamiast wysunąć ogródki restauracyjne na środek, aby odsłonić kamienice – dodaje.

Także plany miejscowe często nie pasują do rzeczywistości.

– Brakuje spójności przepisów, bo nie ustala się ich wcześniej, ale pracuje się nad nimi dopiero, kiedy wejdą w życie. Na przykład niedawno Bank Zachodni sprzedał swój modernistycznym budynek na Rynku. W związku z obawą, że deweloper może zamienić zabytkowe wnętrza biur na mieszkania, urzędnicy zaczęli opracowywać nagle nowy miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego dla okolicy, w której znajduje się gmach – mówi Filar.

We Wrocławiu, jak i w całej Polsce, problemem jest również egzekucja, bo w ustawie określono niektóre przepisy, a nie wskazano sposobu ich egzekwowania.  Dodatkowo straż miejska w praktyce nie zawsze ustalone prawo egzekwuje:

– Pod koniec marca otrzymaliśmy zgłoszenie od mieszkańców, że w lokalu, na Rynku, w samym środku Parku Kulturowego, cały czas widnieje w oknie reklama  – mówi Filar. Trzeba dodać, że takich lokali jest nawet więcej, wystarczy przejść się przez Rynek.

 

Pomimo uchybień, ustawa o Parku Kulturowym

pomaga utrzymać estetykę na wyznaczonym obszarze. Dla przykładu:  parasole w ogródkach na wrocławskim Rynku muszą być teraz w jednym kolorze, a wszelkie informacje handlowe umieszczone na nich znajdować się tylko na lambrekinie.

– Warto też podkreślić, że w ramach przepisów istnieje możliwość, aby podczas remontu budynku zawiesić na nim reklamę – to ukłon w stronę biznesów, ale często mieszkańcy nam zgłaszają, że im to przeszkadza, więc jest to punkt do dyskusji, co z tym zrobić dalej – mówi Filar.

„Nie da się ukryć, że zlikwidowanie reklam i uporządkowanie przestrzeni publicznej to proces długotrwały, wymagający konsekwencji oraz współpracy wielu instytucji”, podkreśla w swoim raporcie NIK.

– Uchwała do ustawy krajobrazowej we Wrocławiu ustali dokładnie zasady i warunki sytuowania obiektów małej architektury, tablic reklamowych i urządzeń reklamowych oraz ogrodzeń, ich gabarytów, standardów jakościowych oraz rodzajów materiałów budowlanych, z jakich mogą być wykonane. Przeprowadzone zostały już konsultacje z mieszkańcami i spotkania z firmami, osobami prowadzącymi działalność gospodarczą, zarządcami, radami osiedli, aby poznać ich oczekiwania – mówi Kleszcz.

Jednak to wciąż narzędzie, którego samorządy dopiero się uczą, w dodatku  pierwsze uchwały – opracowane w Ciechanowie, Łodzi czy w Gdańsku – zostały zakwestionowane przez władze wojewódzkie.

– Ustalenie uchwał krajobrazowych to zadanie bardzo trudne dla samorządów. Szczególnie dlatego, że trzeba określić przepisy, które zapanują nad reklamą dużego formatu i wyraźnie rozgraniczyć problem z lokalnymi przedsiębiorcami, którzy krok po kroku dostosują się do przepisów. O wiele trudniej będzie zapanować nad rekinami reklamy, którzy grają o niebotyczne pieniądze, więc  cyniczne łamanie prawa i tak się im opłaca – mówi Stańczyk.

W ocenie NIK najgorzej wypadają reklamy przy drogach. 58 procent z nich umieszczono w pasie drogowym nielegalnie lub niezgodnie z warunkami decyzji, najwięcej w Zakopanem (97 proc.) i we Wrocławiu (84 proc.). NIK zaznacza, że brak sprawnej kontroli reklam przy drogach znacząco ogranicza skuteczność działań zmierzających do wprowadzenia ładu przestrzennego.  Wiele reklam w krajobrazie miejskim jest też przeterminowanych i, jak podkreślił NIK, zdarza się, że zarządca pasa drogowego usuwa je na własny koszt.  Ewa Mazur, rzeczniczka ZDIUM we Wrocławiu, podkreśla, że w przypadku nielegalnych reklam, zarząd dróg zgodnie z procedurą wszczyna postępowanie administracyjne i nakłada kary, które są dziesięciokrotnością normalnej ceny za reklamę. Jednak w praktyce ciężko jest niekiedy ustalić właściciela reklamy, a koszt ich usuwania to rocznie nawet 3 mln zł.

Trzeba zaakcentować, że nie chodzi o to, aby reklamę całkowicie eliminować, ale żeby znaleźć dla niej odpowiednie miejsce w przestrzeni publicznej.

– Jeśli reklama jest nieinwazyjna i dostosowana do architektury, miejsca, przyrody, to może również podnosić walory otoczenia. Neon sprawdzi się na modernistycznym budynku, a ozdobne pismo na szyldzie starej kamienicy – podkreśla Stańczyk.

Poza modyfikacją prawa, w naszym kraju musi się więc także zmienić kultura kształtowania przestrzeni. To długi i skomplikowany proces, ale wart wysiłku, bo, jak pokazują międzynarodowe badania, czujemy się zdecydowanie lepiej w przestrzeni uporządkowanej. Ta zmiana wyjdzie więc na dobre także nam samym, nie tylko otoczeniu.

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie pojawi się na stronie.

*