Nowości

Odpady podróżują do przyszłości

mat. FB Ekosystem mat. FB Ekosystem

Nawet śmieci mogą mieć świetlaną przyszłość. Jeżeli zostaną dobrze spakowane, po pewnym czasie wrócą do domu pod inną postacią. W przeciwnym razie duża ich część zmarnuje się ze szkodą dla środowiska i gospodarki. Sprawa jest wagi ciężkiej. Statystyczny wrocławianin wytwarza coraz więcej odpadów, nawet pół tony rocznie – niestety, większość wrzuca do jednego worka i pojemnika.  

Czasami, patrząc z boku na odbiór śmieci, nazywanych dzisiaj odpadami, zastanawiamy się, czy domowa segregacja nie poszła na marne. W śmieciarce wszystko się wymieszało? Pozory mylą. Odpady są odbierane według ustalonej kolejności. Raz śmieciarka przyjedzie po szkło, innym razem po papier. Są nawet samochody, które odbierają kilka frakcji jednocześnie, nie mieszając ich ze sobą – to pojazdy wielokomorowe, ale one występują rzadziej. We Wrocławiu poszczególne frakcje odbierane są od mieszkańców zgodnie z harmonogramem. – Wymogi w gminie są bardzo restrykcyjne. Nie ma możliwości, aby odebrać odpady z różnych frakcji jednocześnie – informuje Radosław Jakubowski, dyrektor w firmie FBSerwis, która do marca obsługiwała Krzyki. – Wszystkie pojazdy wyposażone są w system GPS, który rejestruje przebieg tras. Identyfikację odbioru wspomaga technologia, w którą wyposażone są pojemniki, dlatego informacja o tym, kiedy, o której godzinie, jakim pojazdem, i jaką frakcję odpadów odebrano jest pełna i jednoznaczna – zapewnia.

Odpady znikają w śmieciarce i odjeżdżają. Dokąd? Do tej pory z Krzyków jeździły do Kryniczna w gminie Środa Śląska, gdzie znajduje się instalacja komunalna do przetwarzania odpadów. Przetwarzanie to jeszcze nie recykling. To proces sortowania, które polega – ujmując go zwięźle – na ostatecznym oddzieleniu odpadów nadających się do recyklingu od tych, które się do tego nie nadają.

W ten sposób śmieci stają się surowcami wtórnymi, które są wykorzystywane ponownie. Dokąd jadą z Kryniczna? To zależy od frakcji. Makulatura jest przekazywana papierni, gdzie jest czyszczona, czasami bielona, żeby następnie wyprodukować z niej tekturę, papier oraz gazety. Szkło jedzie to zakładów uzdatniania stłuczki szklanej, gdzie jest czyszczone i kruszone. Następnie do huty, w której produkowane są wyroby szklane. Do innej huty trafia metal, który jest tam zamieniany w stal. Do recyklingu nadają się także tworzywa sztuczne i odpady biodegradowalne. Z tej ostatniej frakcji produkowane są najczęściej kompost i gaz.

W prawie każdej frakcji są odpady, które nie nadają się do recyklingu, ale częściowo nawet z nich udaje się, w wyniku czyszczenia lub dodatkowego przetworzenia, odzyskać surowiec lub materiał do ponownego użycia. Odpady całkowicie bezużyteczne w kontekście recyklingu muszą zostać unieszkodliwione. Powszechne metody unieszkodliwiania to spalanie i składowanie na wysypiskach. Im efektywniej przebiegają procesy technologiczne, tym mniej odpadów trafia na składowiska.

Grzech marnotrawstwa

Najtrudniej jest zrobić coś pożytecznego z odpadów zmieszanych, czyli tych z czarnych pojemników. Teoretycznie, zgodnie z zasadami segregacji, powinny w nich lądować tylko śmieci bez przyszłości, ale tak nie jest.  – Niestety w dalszym ciągu ogromna masa odpadów surowcowych, które mogłyby zostać poddane recyklingowi, trafia do czarnego pojemnika– sygnalizuje Radosław Jakubowski. Większość odpadów z czarnych pojemników nie nadaje się do recyklingu, ponieważ są one za bardzo zanieczyszczone. Pozostają tylko próby odzysku, które są drogie. – Próbując odzyskać surowce z odpadów zmieszanych, zużywa się więcej energii, co znacząco wpływa na wzrost koszów zagospodarowania – podkreśla Radosław Jakubowski i przypomina, że kluczem do skutecznego recyklingu jest prawidłowa segregacja w domu. Rozdzielanie odpadów i wrzucanie ich do osobnych pojemników, oznaczonych kolorami żółtym, niebieskim, brązowym i zielonym, skutkuje ich mniejszym zanieczyszczeniem. Czyste śmieci to odpady wysokiej jakości. Dzięki segregacji rosną ich szanse ponownie wykorzystanie. – Szkło z selektywnej zbiórki trafia w 100% do recyklingu, papier w około 90%, tworzywa sztuczne w 16% – informuje Radosław Jakubowski.

Wrzucanie wszystkiego do jednego worka, a następnie do czarnego pojemnika, to jeden z grzechów głównych. Tak samo jak bezmyślne mieszanie frakcji wewnątrz pozostałych pojemników, np. wrzucanie szkła do pojemnika z papierem itp. Źle posegregowane odpady muszą zostać potraktowane jako zmieszane i odebrane wraz odpadami z czarnych pojemników. W ten sposób ich droga do recyklingu się wydłuża, a marnotrawienie rośnie.

Nowy odbiorca i jego SZOP

Od marca odpady z Krzyków wywozi inna firma. Nowym odbiorcą jest konsorcjum spółek Chemeko – System i ENERIS. Odpady nie są już zatem wywożone do Kryniczna, lecz do Rudny Wielkiej w gminie Wąsosz, leżącej niedaleko Rawicza. Tam znajduje się zakład zagospodarowania odpadów w drodze odzysku lub unieszkodliwiania. Odzysk przeprowadzany jest w instalacji mechanicznej (rozdrobnienie i sortowanie) i biologicznej (m.in. suszenie i kompostowanie), a także w instalacji do produkcji paliw alternatywnych. Unieszkodliwianie dokonuje się na składowisku, które – jak deklaruje firma Chemeko – System – jest w pełni bezpieczne dla środowiska.

Póki co jednak zmiana operatora na Krzykach przebiegła niefortunnie. Na zdjęciach wykonanych przez mieszkańców widać przepełnione pojemniki i porozrzucane wokół śmieci. Ekosystem – miejska spółka zajmująca się nadzorem nad odbiorem odpadów komunalnych i utrzymaniem czystości we Wrocławiu – poinformował, że to nowy operator zapewnia odbiór ze wszystkich pojemników, również tych pozostawionych (mają być zabrane do połowy marca) przez poprzedniego. Spółka przekonuje też, że wszelkie utrudnienia związane ze zmianą firm są tymczasowe, a każde zaniedbanie ze strony któregokolwiek operatora skutkować będzie karami pieniężnymi.

Zmiana odbiorcy to nie jedyna nowość. Po ulicach Wrocławia od niedawna kursuje SZOP, czyli Samochód Zbierający Odpady Problemowe. To bus oznakowany wizerunkiem szopa. Do miasta wyjeżdża dwa razy w miesiącu. Na osiedlach zatrzymuje się według harmonogramu. SZOP-owi można oddawać określone odpady, których nie wolno wyrzucać do żadnych pojemników. Chodzi m.in. o sprzęt elektryczny i elektroniczny, kleje, oleje, farby, lampy, baterie i przeterminowane leki. Na Krzykach SZOP zacznie się zatrzymywać od połowy kwietnia. Gdzie i kiedy dokładnie można sprawdzić w Ekosystemie – miejskiej spółce zajmującej się nadzorem nad odbiorem odpadów komunalnych i utrzymaniem czystości we Wrocławiu. Odpady przekazane SZOP-owi są de facto przekazywane firmie Chemeko – System. Także u odbiorcy można dowiedzieć się, jakie odpady SZOP przyjmie, a jakich nie.

Na pewno nie przyjmie odpadów za dużych (np. mebli), których nie można także zostawiać przy pojemnikach oznaczonych kolorami. Na odpady XXL przeznaczone są specjalne pojemniki, które pojawiają się na osiedlach cyklicznie. Inna droga pozbycia się ich to osobiste dostarczenie do PSZOK, czyli do Punktu Selektywnego Zbierania Odpadów Komunalnych. We Wrocławiu działają dwa takie punkty: przy ul. Michalczyka 9 oraz Janowskiej 51. Są czynne od poniedziałki do piątku i w soboty lub – w przypadku PSZOK przy Janowskiej – w niektóre soboty. Oprócz odpadów wielkogabarytowych przyjmują sprzęt elektroniczny i elektryczny (tzw. elektrośmieci), odpady remontowe i budowlane w niewielkich ilościach, opony, termometry rtęciowe, baterie, leki, tekstylia, oleje i inne odpady niebezpieczne i problemowe. Za przywiezione odpady można odebrać kompost, który został wytworzony wcześniej z odpadów zielonych pochodzących z całego Wrocławia. A propos odpadów zielonych – je także można oddawać do PSZOK, ale w ograniczonej ilości: do 6 worków o pojemności od 60 do 120 litrów.

Co dalej dzieje się z rzeczami pozostawionymi w PSZOK? Odpady wielkogabarytowe i elektoodpady przekazywane są za pośrednictwem firm do sortowni, instalacji i innych miejsc przetwarzania. – Następnie poddawane są procesom recyklingu i odzysku, mającym na celu odzyskanie surowców wtórnych, a następnie ich ponowne wykorzystanie – pisze Grzegorz Rajter z Urzędu Miejskiego Wrocławia. Odpady zielone natomiast na miejscu zamieniane na kompost.

Segregacja wbrew pozorom wcale prosta nie jest, dlatego Ekosystem edukuje i informuje mieszkańców różnymi drogami. Przydatnym źródłem wiedzy o zasadach i znaczeniu segregacji jest strona internetowa spółki: www.ekosystem.wroc.pl. Odnośnie zasad teoretycznie wszystko jest jasne: odpady dzielą się na pięć frakcji, na każdą z nich przeznaczony jest inny pojemnik. Jest jednak wiele grup odpadów problemowych, które zamiast do pojemników muszą trafiać w inne miejsca, takie jak PSZOK i SZOP. Poza tym segregacja bywa bardzo nieoczywista. Pobite lustro czy stłuczony kieliszek nie powinny być wrzucane do pojemnika zielonego, mimo że są ze szkła. Karton po mleku czy soku w świecie segregacji papierem nie jest. Podobnie jak styropian nie jest tworzywem sztucznym, a popiół z węgla kamiennego i ziemia nie zaliczają się do grupy bioodpadów. Trudne do zapamiętania niuanse są przyczyną błędów.  – Połowa wszystkich odebranych odpadów to właśnie te niesegregowane – zaznacza Radosław Jakubowski.

Ze strony Ekosystemu można dowiedzieć się, co wrzucać, a czego nie wrzucać do danego pojemnika. Dostępna jest wyszukiwarka, pozwalająca sprawdzić, co zrobić z konkretnym odpadem. Jest harmonogram wywozu i wiele innych pożytecznych informacji. Strona umożliwia złożenie deklaracji oraz sprawdzenie opłaty za wywóz, które wzrosły od września ubiegłego roku we Wrocławiu średnio o ponad 30%. Władze miasta tłumaczyły, że powodem podwyżki była rządowa ustawa – tzw. ustawa śmieciowa – oraz konieczność wydzielania nowej frakcji, bioodpadów, co podniosło koszty gospodarowania odpadami w mieście.

Segregacja to obowiązek wynikający z prawa. W ustawach zapisane są także poziomy recyklingu, jakie muszą osiągnąć gminy w odniesieniu do poszczególnych rodzajów odpadów. Z danych prezentowanych na stronie Ekosystemu wynika, że każdego roku, począwszy od 2013, poziom recyklingu papieru, metalu, szkła i tworzyw osiągany we Wrocławiu przewyższa wymagany poziom minimalny. W roku 2019 stosunek wynosił 43,7% do 40%. Co więcej, z roku na rok poziom recyklingu podnosi się. Największy wzrost nastąpił pomiędzy rokiem 2018 a 2019.

Znaczenie segregacji i recyklingu jest tym większe, im więcej jest opadów. Urząd Statystyczny we Wrocławiu podaje, że ich ilość wytworzona w naszym mieście w gospodarstwach domowych w przeliczeniu na 1 mieszkańca wynosiła 434 kg w 2017 roku, a dwa lata później już 508 kg. Z wytworzonych 508 kg posegregowanych zostało 168 kg, czyli jedna trzecia. Optymistycznym akcentem jest to, że ilość posegregowanych odpadów rośnie od 2017 roku w szybszym, choć minimalnie, tempie niż ilość odpadów wytworzonych.

Pamiętając o istnieniu wysypisk śmieci i o wyczerpujących się zasobach surowców naturalnych, warto nauczyć się segregacji, chociaż sztuka to niełatwa, biorąc pod uwagę, że nie wszystko szkło co szklane. Szkło to materiał idealny, ponieważ może być przetwarzany praktycznie w nieskończoność, bez utraty właściwości. Na szkło przeznaczony jest pojemnik zielony.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie pojawi się na stronie.


*