Pewna niepewność

Na językach / autor:jk

Zadzwonił do nas, zapewne pod wpływem ostatnich wydarzeń, pewien Czytelnik. „Istnieje grupa wyrazów – tak zaczął swój wywód – nad którą się zastanawiam od pewnego czasu. Bo proszę popatrzeć: jest pewien i pewny, na pewno i pewnie, pewnik i pewniak, i choć wyczuwam, że pochodzą od jakiegoś wspólnego pnia, nie mam pewności, co tak naprawdę znaczą i czy aby na pewno znaczą to samo. Podam przykład. Gdy po czwartkowym orzeczeniu TK słyszę od ludzi, że pewnie teraz wyjdziemy z Unii Europejskiej, to nie wiem, czy oznacza to, że z tej Unii wyjdziemy na pewno, czy raczej, że jest to jedynie pewne przypuszczenie”.

Elokwentny Czytelnik zbił mnie nieco z tropu, a stawiając tak konkretne, nie tylko językowo, pytania – postawił mnie jednocześnie w nieco kłopotliwej sytuacji. Jak tu bowiem wyrokować w sprawach tak niepewnych i czasach tak niepewnych, że jedyną pewnością jest właściwie jej brak? Obiecałam jednak odpowiedzieć na łamach gazety, a zatem odpowiadam, ale będzie to językowa jazda bez trzymanki, bo grupa wyrazów, która tak zainteresowała naszego Czytelnika, jest równie wieloznaczna, trudna i nieprzewidywalna, co nasza polityczna rzeczywistość.

Zacznijmy od historii, czyli zamierzchłych czasów, gdy w staropolszczyźnie wykształcił się rzeczownik „pwa”, pochodzący wprost z języka praindoeuropejskiego i oznaczający nadzieję. Z pwa powstało pwać, a potem – w wyniku wielu przemian fonetycznych – upwać i upfać, by ukształtować się ostatecznie jako dobrze nam już znane ufać (stąd: ufność, zaufanie, poufałość i inne pokrewne mu, jak zuchwały na przykład). Z drugiej strony owo „pwa” za pomocą przyrostka „n” dało początek przymiotnikowi „pewny”, który pojawił się w polszczyźnie mniej więcej w XV wieku. Jego podstawowe znaczenie to „godny zaufania, niebudzący wątpliwości, oczywisty”. Współczesne słowniki wyliczają kilka definicji tego słowa: taki, na którym można polegać (o człowieku); taki, który niewątpliwie nastąpi (o wydarzeniu); gwarantujący bezpieczeństwo i trwałość, a także – całkowicie o czymś przekonany. W tym ostatnim przypadku możemy też wymiennie stosować – ale tylko w osobie męskiej i tylko w mianowniku, bo pełni w tym kontekście funkcję orzecznika – dawną, krótką formę „pewien” („Był pewien/pewny, że nie skończy tej pracy w terminie”). Obie formy są poprawne, tak zresztą, jak i inne oboczności typu: zdrów/zdrowy, ciekaw/ciekawy, choć te pierwsze zaczynają być już traktowane jako archaiczne. Skąd wzięły się skrócone formy przymiotników?

Wbrew mylącej nazwie nie są one wtórną, obciętą wersją dłuższych jakichś form, ale właśnie na odwrót: są formą historycznie pierwszą. W staropolszczyźnie przymiotniki odmieniały się bowiem tak, jak towarzyszące im rzeczowniki: (kto? co?) pewien mąż/ pewna żona/pewno dziecko, (kogo? czego?) pewna męża/pewny żony/pewna dziecka i tak dalej. Była to deklinacja prosta, zwana też rzeczownikową. Druga, istniejąca równolegle odmiana – i to ona ostatecznie zwyciężyła – wykształciła się dzięki obecności zaimków ji, ja, je, które „wkładano” między ówczesne przymiotniki a rzeczowniki: pewn-y-j mąż, pewn-a-ja  żona, pewn-o-je dziecko. Właśnie  z tych połączeń powstały dzisiejsze przymiotnikowe formy.

Co ciekawe, dawna, krótsza forma przymiotnika „pewien” zyskała z czasem – pod wpływem języka niemieckiego, jak sugeruje dr Krystyna Kurczabowa – dodatkowe, odmienne znaczenie: „jakiś, bliżej nieokreślony” (pewien człowiek, pewnego razu, na pewien czas). Jakby tego było mało, pozostały nam po niej szczątkowe gramatyczne formy, używane do dziś w najrozmaitszych zestawieniach, ale o odmiennych sensach. Wyrażenie „na pewno” (powstałe z połączenia przyimka „na” i dawnej formy biernikowej rodzaju niejakiego) oznacza „bez wątpienia”, ale już samo „pewno”, a także pokrewne mu „pewnie” (dawny miejscownik rodzaju niejakiego), wcale takiej pewności nie niesie – oznacza „prawdopodobnie, chyba”,  tak samo zresztą, jak zrost „zapewne” („za” plus „pewne”). Gdy jednak traktujemy coś jak „pewnik”, uznajemy, że to wiadomość niebudząca wątpliwości, fakt, aksjomat, i nie ma w tym przecież żadnego wahania.

Czy odpowiedziałam wyczerpująco na pytania Czytelnika? Nie mam pewności. Pewnie nie. Cóż. Są rzeczy, które wymykają się racjonalnemu tłumaczeniu – nie tylko w języku.

Joanna Kaliszuk (Artykułów: 128)
Joanna Kaliszuk jest dziennikarką, redaktorką naczelną Gazety Południowej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie pojawi się na stronie.


*