Prezenty

 

Pani magister znalazła w poczcie mailowej gazetkę sieci handlowej Pepco. Sieć ta z dumą informuje,  że ma już w Polsce 804 sklepy i z okazji Dnia Matki przygotowała ofertę wspaniałych prezentów w atrakcyjnych cenach.

– I patrzę ja – mówi pani magister – a tu pod winietą „Prezenty na Dzień Matki dla każdej mamy”, oprócz poduszeczek, filiżanek, szklanek i koszyczków, zaprezentowano szczotkę do WC i kosz na śmieci. Bardzo wytworne, ozdobione szlaczkiem, jaki dzieci w pierwszej klasie rysują w swoich zeszytach i rysunkiem różowego flaminga wpatrzonego w angielski napis „Witaj w naszym gnieździe”.

Pani magister pokazuje nam tę ofertę zapisaną w swoim smartfonie i zastanawia się, czy szef marketingu tej sieci naprawdę uważa, że mamy oczekują w prezencie od dzieci szczotki do czyszczenia klopa albo kosza na śmieci? A może to idiota?

Oczywiście jest to pytanie retoryczne. Bo są być może mamy, które ucieszyłyby się z takich prezentów, ale pani magister nie wyobraża sobie, że jej syn przyniósłby jej szczotkę do czyszczenia muszli klozetowej z życzeniami szczęścia i zdrowia i słowami typu „mamusia będzie wreszcie miała łatwiej”. Więc pani magister o intelektualnych kompetencjach szefa lub szefowej marketingu sieci ma zdanie już ugruntowane i jeżeli nurtuje ją jakaś wątpliwość, to raczej: czy taka oferta dla mam to wynik przemyślanej decyzji, czy niedbalstwa.

Znajomy hydraulik nie miał żadnych wątpliwości. Orzekł autorytatywnie (jak to hydraulik po dwóch browarach), że to sprawa odporu danego dżenderowi.

– Jesteśmy – wyjaśniał mistrz od rur i zaworów – ostatnim bastionem broniącym Europy przed tą zarazą. A wiedzą o tym przecież nie tylko nasi biskupi, szeregowi księża i ich gospodynie, ale też prezesi międzynarodowych sieci handlowych. W Unii Europejskiej jesteśmy jedynym społeczeństwem, które w większości głosuje na ludzi twierdzących, że kobiety mają przede wszystkim rodzić, cokolwiek tam się pocznie, dbać o męża, dom, a przy okazji zarabiać. Więc prezesi sieci handlowych dostosowują ofertę handlową, również propozycje prezentów dla mamuś, do społecznych oczekiwań.

– To prawda, że na przykład poseł Żalek ma kilka razy większe poparcie od, dajmy na to, posłanki Gasiuk-Pihowicz. I to, pańskim zdaniem, skłoniło szefa marketingu sieci Pepco do umieszczenia szczotki do mycia WC w charakterze propozycji prezentu dla mam? – zapytałem, nieco jednak zdumiony koncepcją hydraulika, nawet jeśli wyrażona została pod wpływem kolejnej szklanicy książęcego piwa.

– A czy jest inne wyjaśnienie? – mruknął hydraulik i dodał, że dobór prezentów ma olbrzymie znaczenie. Pralka czy zmywarka stały się, jak twierdzą same feministki, fundamentem wyzwolenia kobiet; nagle gospodynie domowe miały trochę wolnego czasu i, zamiast dzieci, zaczęły rodzić diabelski dżender. A kto, zastanawiał się głośno hydraulik, kupował im najpierw te pralki i zmywarki? Mężowie i synowie! Nie myśleli kupując takie prezenty, nie mieli wyobraźni i mamy teraz, co mamy z mamami: niektóre same już mogą sobie kupić nie tylko pralkę, ale i auto, albo i nawet męża. Tak więc nieprzemyślane dostatecznie prezenty stały się źródłem całego feministycznego nieszczęścia, przeto, zdaniem hydraulika, z dawaniem prezentów, szczególnie mamom, trzeba bardzo uważać

– I słusznie marszałek Kuchciński wraz całą zjednoczoną prawicą tak dzielnie walczyli z tymi matkami w Sejmie – rzekł hydraulik. – PiS pokazał swą moc i determinację, matkom od prezentów się w głowach nie poprzewraca, a pieniądze zatrzymał dla górników, kiedy się pojawią. Taki sukces!

– Ale nawet szczotki do WC im nie dał – warknęła pani magister. – Też trzymał dla górników?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie pojawi się na stronie.

*