Radary i kary zamiast dróg

Radary i kary zamiast dróg

Mamy oto kolejną inicjatywę posłów: zwiększyć na drogach ilość fotoradarów i zwiększyć mandaty nawet do 2 tysięcy złotych. I od razu nasuwa się refleksja: jak posłowie myślą, to zawsze coś wymyśla. Nie mogą od dziesiątków już lat wymyśleć sposobu na budowę dróg, których nie przybywa (a ich stan techniczny często się pogarsza) to wymyślą represje.

A poza tym:

Po pierwsze: posłom łatwo przychodzą takie pomysły, bo i tak mandatów nie płacą. Nigdy! Maja swoje kontakty maja wpływy, mają kumpli i zawsze sobie załatwia „wymazanie”

Po drugie: Już teraz Polska bije rekordy Europy w ilości znaków ograniczających prędkość (bo nie ma obwodnic) i jeśli rzeczywiście kierowcy wszystkich tych zakazów by przestrzegali, na głównych trasach pojawiłby się jeden wielki korek.

Po trzecie: najpewniejszym sposobem gwarantującym zwiększenie bezpieczeństwa na drogach byłoby zakazanie prędkości większych od 40 km na godzinę (albo w ogóle zakaz ruchu)

Po czwarte: chciałby człowiek żyć w kraju, którego władza myśli nie tylko o tym, jak czegoś jeszcze zakazać, co mu nakazać, czym postraszyć, jakie jeszcze wolności ograniczyć.

Po piąte: przyczyną wypadków są dziurawe, wąskie, kręte drogi i miliony zmuszonych po nich jeździć pojazdów.
 

A najgorsze jest to, że jak posłowie wymyślą, to są z tej umysłowej swopjej pracy dumni, że wstydu nie maja.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*