Nowości

Strach

dla docenta Żaryna z IPN i prawdziwych dzisiejszych patriotów, nie było w Jedwabnem i w Kielcach problemu z antysemityzmem, nie było pogromu i mordów, bo była tylko obrona narodowej tożsamości zagrożonej przez czerwona zarazę.

Obraz domyślny wpisu fot. r.nial.bradshaw / CC BY-NC-SA 2.0

Jakoś cicho o prokuratorskim śledztwie w sprawie obrażenia Narodu Polskiego przez niejakiego Jana Tomasza Grossa, autora książki „Strach”. Tenże Gross – wedle naszych Żyd, wedle Żydów- Polak goj, bo z matki Polski) – opisał, jak to po wojnie Polacy mordowali w Krakowie, Kielcach i innych miastach i siołach Żydów. Jeśli zważyć, że wcześniej ten Gross opisywał, jak to Polacy z Jedwabnego, Radziejowa i innych miasteczek w 1941 roku pod hitlerowskim protektoratem organizowali pogromy  Żydów a nawet palili ich w stodołach – to ewidentnie okaże się, że ów Gross obraża i znieważa.

Po pierwsze – każdy Polak wie, że Żydzi to komuniści byli, są i będą. A zabić czerwonego to zasługa. Nawet, jeśli przy okazji wymorduje się trochę zupełnie białych obywateli, nawet nieletnich, to intencja tępienia komunistów rozgrzesza hurtem. Niejaki Kuraś, choć ubek, przecież doczekał się na Podhalu pomnika, który odsłaniał sam prezydent RP, Lech Kaczyński. Bo ów Kuraś porzucił ubecję, mianował się „Ogniem” i dzielnie walczył z żydokomuna i komuną zwyczajną. Dla „Ognia” każdy Żyd był komunistą i szedł pod nóż, komunistą był też każdy, kto miał inne zdanie albo posiadał dobra potrzebne bojownikowi.

Jak więc potępiać bogobojnych kielczan, którzy dowiedzieli się, że Żydzi utoczyli krwi polskiego dziecięcia na świąteczną macę? Ci sami Żydzi, którzy zabili nam Chrystusa! Po tym, jak kielczanie wybili swoich Żydów i po tym jak na dworcowych peronach wymordowano jeszcze kilkunastu wyciągniętych z pociągów – można było, jak biskup Kaczmarek, jeszcze dodać, że to przecież ci sami Żydzi, którzy niosą moskiewską niewolę i komunistyczną zarazę.

Nawet komunistyczna władza musiała uznać ten argument za rozstrzygający i nie starała się nadmiernie wyjaśniać wtedy ani tych pogromów z 1946, ani tych wcześniejszych, z 1941. W 50 lat później wybitni historycy z IPN będą szukać w archiwach dowodów, że w Kielcach Żydzi wymordowali się sami albo że była to ubecka prowokacja. Dowodów nie znaleziono, zostało więc uznać, że to tylko była słuszna patriotyczna walka z żydokomuną. Przypadkiem za ostra nieco…

Tak, jak dla panów Kamińskiego i Jurka Pinochet nie był zbrodniarzem, gdyż tysiącami torturował i mordował ale tylko czerwonych, a to Bogu miłe zajęcie, tak dla docenta Żaryna z IPN i prawdziwych dzisiejszych patriotów, nie było w Jedwabnem i w Kielcach problemu z antysemityzmem, nie było pogromu i mordów, bo była tylko obrona narodowej tożsamości zagrożonej przez czerwona zarazę.

Strach myśleć inaczej.