Nowości

Wiara

Oglądam „Historię mody” – polski dokument wyświetlany na kanale Discovery Historia. I kiedy mówiono o młodzieżowych prywatkach i modzie lat 60. i 70., lektor wygłasza komentarz: młodzież bawiła się na prywatkach, bo w restauracjach można było natknąć się na „przyjaciół towarzysza Gomułki” – czyli partyjnych i, co gorsza, ubeków.

Obraz domyślny wpisu fot. r.nial.bradshaw / CC BY-NC-SA 2.0

Oglądam „Historię mody” – polski dokument wyświetlany na kanale Discovery Historia. I kiedy mówiono o młodzieżowych prywatkach i modzie lat  60. i 70., lektor wygłasza komentarz: młodzież bawiła się na prywatkach, a nie na dancingach, bo w restauracjach można było natknąć się na „przyjaciół towarzysza Gomułki” – czyli partyjnych i, co gorsza, ubeków. 

Stwierdzam, że głupota i ignorancja nie ma granic. I rozumiem, co niegdyś czuli ludzie wychowani i wykształceni jeszcze w II RP, kiedy czytali w gazetach o stonce zrzucanej na polskie pola przez CIA, albo kiedy słuchali, że Polska mogła być uratowana, gdyby Beck w 1939 roku zawarł sojusz ze Stalinem i pozwolił jego wojskom wkroczyć do Polski. Ci ludzie czuli przerażającą bezradność wobec bezwstydnego kłamstwa, wobec głoszenia bredni historycznych i prania młodych mózgów.

Polityki historycznej nie wynaleźli „uczeni” z IPN. Kłamstwo i preparowanie historii na użytek władzy i obowiązującej ideologii zawsze było. Chociaż zawsze byli i będą – jak byli w najczarniejszych latach komuny – historycy, publicyści, czy w ogóle intelektualiści, którzy zachowywali się przyzwoicie. Żeby nie kłamać – operowali przemilczeniami czy aluzjami, bo myśleli i mieli poczucie wstydu.

Człowiek, który twierdzi, że za młodu chodziłem na prywatki, bo brzydziłem się „przyjaciół Gomułki” w knajpach – bredzi. Otóż za Gomułki i za Gierka praktycznie nie istniały kluby i wesołe kolorowe bary z dyskotekami, więc przytulałem się do dziewczyn na prywatkach. A dancingi były tak drogie, że bawili się na nich głównie badylarze, cinkciarze, rzemieślnicy oraz przedstawiciele ówczesnej nomenklatury. Dla nieźle nawet zarabiających etatowców wieczorne wyjście do „Ratuszowej”, „KDM”-u czy „Kameralnej” to było finansowe wyzwanie (o „Monopolu” już nawet nie wspomnę). I dlatego dorosły lud też bawił się w domach, a nie w knajpach.

Pytanie: czy autor komentarza jest rzeczywiście aż tak głupi? Nie wiem. Ale stawiam na wyrachowanie: teraz należy mówić, że naród walczył z komuną i nawet na dancingi nie chodził w ramach tej walki. I wróżę mu karierę – tacy autorzy zawsze robili kariery, nieważne czy ścigając heretyków, bluźnierców, żydów, kułaków, imperialistów, szpiegów, siewców stonki czy czerwonych – byle gorliwie i posłusznie. Na skinienie każdej władzy i każdej ideologii znajdują się rzesze gotowych na wszystko służalczych redaktorów, doktorów, prokuratorów i funkcjonariuszy. Wiadomo.

 

Mówił klasyk propagandy Goebbels: każde kłamstwo stanie się prawdą, to tylko kwestia częstego powtarzania. I faktycznie: kiedyś mnóstwo rodaków uwierzyło w sojusz robotniczo-chłopski i w kułaków sabotujących elektryfikację wsi i miast. A dzisiaj tysiące Polaków wierzą, że Tusk zestrzelił samolot, że Merkel z Putinem rządzą Polską, że walczący z UPA w Bieszczadach chłopcy wcieleni do KBW to zbrodniarze, a Ogień to wyjątkowy patriota. Wierzą, że cały naród walczył z komuną, a ta cała ponad 3-milionowa rzesza partyjnych z rodzinami to garstka zdrajców.

Czy uwierzą, że wolałem prywatkę w wolnej chacie Pawła, a nie dancing w „Stylowej”, bo brzydziłem się ubeków?  

Dodaj komentarz

Twój adres email nie pojawi się na stronie.


*