Wolność z charakterem

Motorcycle rider 2 dropbox

Motocykliści z Wrocławia organizują wiele  działań dla innych: włączają się w pomoc dla domu dziecka,  odwiedzają chore na raka dzieci w szpitalu na Bujwida.

 

– Kiedy wsiadam na motor, to już jestem na wakacjach. Czuję zapach drogi, a każda codzienna przejażdżka jest przygodą – mówi Kuba z niezależnej grupy wrocławskich motocyklistów.

– Na motorze czuję powiew wiatru, słyszę śpiew ptaków. Motocykle dają poczucie pewności siebie i inne spojrzenie na świat  – opowiada Evik, która na motorze jeździ od 9 lat.

– Pasję do motocykli czasem trudno wytłumaczyć  komuś, kto nigdy na motorze nie jechał. To się po prostu czuje. Może to trochę jak  jazda na  rowerze, tylko o wiele wiecej adrenaliny – śmieje się Kuba. Emocje, pęd powietrza, warkot silnika, dwa kółka i przestrzeń. To daje poczucie wolności, tak, że nawet po całym dniu pracy ma się jeszcze ochotę na jazdę.

Spotykają się co tydzień, w czwartki, od 15 lat. Łączy ich pasja do jazdy na motocyklach i zamiłowanie do podróżowania. Ta nieformalna grupa liczy około 70 osób w przedziale wiekowym 20-60 lat.  W grupie są same indywidualności, ludzie z różnymi zawodami, z Wrocławia i z okolic.

Aktualnie co czwartek, o godzinie 17.00, spotykają się w kawiarnii „Przedwojenna”, naprzeciwko kościoła garnizonowanego św. Elżbiety. Ksiądz z parafii pozwolił, aby co tydzień kilkadziesiąt motocykli parkowało na dziedzińcu przed kościołem.

Na spotkaniach często rodzą się pomysły, co zdziałać, gdzie pojechać, komu pomóc i sprawić radość. Każdy jest mile widziany. Kiedy tak siedziałam z nimi przez chwilę, czułam się jak członkini grupy, a nie dziennikarka, która przyszła zrobić wywiad.  Łatwo da się zauważyć, że to przede wszystkim spotkanie z przyjaciółmi.

Motocykliści z Wrocławia organizują wiele działań dla innych: włączają się w pomoc dla domu dziecka, organizując motocyklowe mikołajki, odwiedzają chore na raka dzieci w szpitalu na Bujwida. Często też są proszeni, aby przyjechać na festyn do przedszkola, szkoły. Dzieciaki mogą wtedy posiedzieć na motorze, pokręcić kierownicą, założyć kask, rękawice, dowiedzieć się ciekawostek.

Ostatnio niezależna grupa motocyklistów włączyła się w „Wieczór Marzeń” zorganizowany dla dzieci niepełnosprawnych w ZOO przez Stowarzyszenie Wratislavia Bikers.

– Ludzie często proszą nas o przysługi, żeby przyjechać na wieczór panieński, na wesele – mówi Kuba.

Regularnie włączają się też w akcje krwiodawstwa organizowaną w mieście.

Duże przejazdy motocyklowe na akcje charytatywne, kiedy jedzie 50 motocykli, są trudne i wymagają zgrania w grupie. Na co dzień wielu motocyklistów woli jeździć pojedynczo bądź parami.  Przeważają mężczyźni, ale to się powoli zmienia. Kobiety coraz częściej zaczynają jeździć same. Powstała  nawet strona wrocławskich motocyklistek, na której zapisało się kilkaset pań.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie pojawi się na stronie.


*