Wrocławski pitawal

Wrocławianie zaczęli się już gubić w doniesieniach na temat, kto i dlaczego procesuje się z prezydentem Rafałem Dutkiewiczem indywidualnie oraz z magistratem w całości. Dla dobra zbliżających się wyborów do władz samorządowych pora uporządkować te doniesienia.

Obraz domyślny wpisu fot. r.nial.bradshaw / CC BY-NC-SA 2.0

Wrocławianie zaczęli się już gubić w doniesieniach na temat, kto i dlaczego procesuje się z prezydentem Rafałem Dutkiewiczem indywidualnie oraz z magistratem w całości. Dla dobra zbliżających się wyborów do władz samorządowych pora uporządkować te doniesienia.

Jako pierwszy topór wojenny wykopał współwłaściciel firmy Dynamicom, która w przeszłości wykonywała szereg pożytecznych prac dla magistratu oraz gościła samorządowych prominentów na imprezach stricte rodzinnych. Współwłaściciel domaga się od prezydenta Dutkiewicza przeprosin i grzywny na cele charytatywne. Zważywszy fakt, że sądowi nie udało się przekonać zwaśnionych stron do ugody, proces ruszy z kopyta pod koniec maja, ale prawomocnie zakończy się za kilka lat.

Jako drugi topór wojenny wykopał były wiceprezydent Wrocławia Michał Janicki. Na rozprawę nie stawił się pozwany Rafał Dutkiewicz, tylko jego prawnicy. Sędzia Monika Kuźniar, przewodnicząca składu orzekającego, zaapelowała do stron, aby zawarły ugodę. Prawnicy Janickiego zaproponowali – jeżeli prezydent sprostuje nieprawdziwe informacje jakoby Janicki źle nadzorował imprezy miejskie, to ich klient gotowy jest odstąpić od domagania się publicznych przeprosin oraz żądania 10 tys. zł na cele społeczne. Prawnicy pozwanego odrzucili możliwość zawarcia ugody i domagali się od sądu utajnienia procesu z uwagi na interes prezydenta. Przewodnicząca składu sędziowskiego Monika Kuźniar uznała wniosek za bezzasadny. Przy okazji poinformowała miłośników utajniania działań samorządowych, że w toku procesu będą omawiane sprawy dotyczące m.in. spółek miejskich, a działalność taka „winna być transparentna i jawna”.

Pierwszego dnia procesu zeznawał Marcin Garcarz, któremu m.in. podlega miejskie biuro prasowe. Wcześniej sam przez wiele lat był rzecznikiem pozwanego. W toku rozprawy na pytania zadawane przez prawników Janickiego Garcarz zasłaniał się albo niewiedzą, albo brakiem pamięci, albo brakiem orientacji w sytuacji. Kiedy objawy amnezji u świadka były już na tyle niepokojące, że mogły mieć wpływ na przebieg procesu, prawnik Janickiego poprosił przewodniczącą składu orzekającego o przypomnienie Garcarzowi, że odpowiada pod przysięgą, a zatajanie informacji jest traktowane jak fałszywe zeznania, za które można zostać ukaranym.

Po przesłuchaniu świadków proces został odroczony. Znawcy problemu twierdzą, że ten proces również zakończy się prawomocnym wyrokiem za kilka lat.

Jeżeli zaś chodzi o magistrackie śledztwa, to są dwa. Pierwsze prowadzone było przez pół roku wyjątkowo intensywnie przez wrocławską prokuraturę.  A dotyczy nielegalnego finansowania kampanii wyborczej komitetu Rafała Dutkiewicza do Senatu. Kiedy po sześciu miesiącach prokuratura odkryła, że sprawa dotyczy władz miasta, zaś prokuratura utrzymuje z nimi nie tylko służbowe kontakty, natychmiast przesłała akta do Opola. Teraz tamtejsi śledczy obiektywnie ocenią, czy doszło do przestępstwa, czy nie, i ewentualnie, kogo posadzić na ławie oskarżonych.

Drugie śledztwo zainicjował w październiku ubiegłego roku sam prezydent Rafał Dutkiewicz. Otóż złożył on do prokuratury doniesienie, że podczas organizacji turnieju Polish Masters mogło dojść do oszustwa. Oszukiwać miała organizująca turniej firma Dynamicom. I znów wrocławscy prokuratorzy zabrali się ostro do roboty. Po przeanalizowaniu dostępnych dokumentów doszli do wniosku, że nie popełniono oszustwa, ale wykonano działania na szkodę spółki Wrocław 2012. Po prostu firma Dynamicom zamiast sprzedawać bilety na imprezy – grupy Queen i turniej piłkarski Polish Masters rozdawała je na lewo i na prawo. Rozdysponowano aż 23 tysiące wejściówek o wartości nominalnej 6 mln zł, a dochód, jaki uzyskano, wyniósł jedynie 482 tysiące zł. Jednak w trakcie intensywnych czynności śledczych okazało się, że wejściówki rozdawano na polecenie magistratu i również prokuratura dostała sporo darmowych biletów na mecze Polish Master, zaś pośrednikami w tej transakcji byli funkcjonariusze Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu. Teraz trwają więc usilne starania, by śledztwo przenieść do innego miasta.

Poza procesami cywilnymi i karnymi, czekają podatników równie interesujące procesy gospodarcze. Były wykonawca Narodowego Forum Muzyki będzie domagał się od magistratu zapłaty za wykonane na tym obiekcie prace. Magistrat zaś zapowiada, że wystąpi przeciwko Mostostalowi o uiszczenie wielomilionowych kwot za niewykonanie w terminie tego obiektu. W podobnym trybie ma się toczyć rozliczenie budowy stadionu. Firma niemiecka domaga się od magistratu zapłacenia zaległych faktur o wartości kilkudziesięciu milionów złotych, magistrat zaś odpowiada, że nie tylko ich nie zapłaci, ale będzie domagał się uiszczenia przez firmę wielomilionowych kar umownych za spartaczenie inwestycji.

Z powyższej wyliczanki wynika, że hasło „Wrocław miastem spotkań” nabiera zupełnie nowej treści.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie pojawi się na stronie.

*