Zabawa w wojnę

rekonstrukcje fot. M. Dzierżak

W drugi weekend maja wrocławska Hala Stulecia po raz trzeci gościła rekonstruktorów historycznych w ramach corocznej imprezy „REKON”. W czasie jej trwania na widzów czekały m.in. prelekcje, pokazy  w wykonaniu służb mundurowych, a przede wszystkim rekonstrukcje walk w wojnie obronnej Polski w 1939 r. oraz działań podziemia antykomunistycznego po II wojnie światowej. Warto zatem przyjrzeć się zjawisku, jakim są rekonstrukcje historyczne.

 

Rekonstrukcje historyczne nie są bynajmniej wynalazkiem czasów współczesnych. Już w starożytności często przeprowadzane były publiczne inscenizacje ważnych, zwycięskich – rzecz jasna – bitew, zarówno dla upamiętnienia, jak i kultywowania bohaterskich mitów.  Potem idea ta, choć z rzadka, była kontynuowana w czasach nowożytnych. Dopiero końcówka wieku XX przyniosła prawdziwy boom związany z odtwarzaniem historii.

Jak grzyby po deszczu zaczęły pojawiać się grupy rekonstrukcji historycznej przedstawiające różne epoki – od starożytności do czasów najnowszych. Z roku na rok przybywało także imprez poświęconych prezentacji „żywej historii”. Nie są to jednak jedynie inscenizacje bitew, choć te bez wątpienia przyciągają największe rzesze widzów – do rekonstrukcji zaliczyć należy także przedstawianie życia w określonych epokach oraz sam fakt „kompletowania” swojego historycznego wizerunku.

Jedną z wrocławskich grup rekonstrukcji historycznej jest „Festung Breslau” i jak sama nazwa wskazuje, specjalizuje się ona w przedstawianiu okresu II wojny światowej.

Grupa powstała na przełomie 2004 i 2005 roku z inicjatywy paczki  znajomych interesujących się II wojną światową. Obecnie zrzesza ona ponad 60 członków, zarówno kobiet, jak i mężczyzn i podzielona jest na pięć sekcji: Wehrmacht, Waffen SS, Luftwaffe, RKKA (Armia Czerwona) oraz nowo otwartą sekcję ludności cywilnej i oddziałów paramilitarnych  mówi Tomasz Suszyński, od 2007 r. członek „Festung Breslau”. Wrocławska grupa jest znaną marką w dziedzinie rekonstrukcji, a jej członkowie występowali w wielu produkcjach filmowych, m. in. Tajemnicy twierdzy szyfrów, Sensacjach XX wieku, Skarbach III Rzeszy, Sierpniowym niebie, Ambassadzie oraz 63 dniach chwały.

Inscenizacje z każdym rokiem nabierają coraz większego rozmachu, zarówno pod względem ilościowym, jak i jakościowym. Jeszcze kilka lat temu, wiele grup rozpoczynało amatorsko swoje boje z wystruganymi z drewna karabinami, lecz dziś są to już świetnie wyposażeni i uzbrojeni żołnierze.

Jednak skompletowanie ekwipunku nie jest rzeczą łatwą. Stroje mogą być zarówno szyte przez samych rekonstruktorów, jak i zamawiane u krawców, posiadających często oryginalne wykroje historycznych mundurów. Pierwszy sposób jest domeną grup reprezentujących czasy słowiańskie lub średniowieczne, co często pociąga za sobą użycie przy pracy identycznych lub zbliżonych narzędzi do tych, którymi posługiwali się nasi praprzodkowie. Większość grup odtwarzających czasy współczesne korzysta z krawców lub dokonuje przeróbek zakupionej w sieci lub na pchlim targu odzieży i sprzętu.

– Koszty minimalnego wyposażenia to około 1500–2000 zł – przedstawia ceny Tomek Suszyński. – Przykładowo bluza mundurowa dla wojsk niemieckich wzoru M40 to koszt około 350zł (bez obszyć), spodnie M43 – 300zł, hełm – 270zł. Większość rzeczy to reprodukcje, ale każdy z nas stara się mieć przynajmniej kilka oryginalnych części wyposażenia. Generalnie nie ma trudności w zdobywaniu wyposażenia, rynek jest przesycony, chociaż problemy powstają przy zakupie broni.

            Sezon rekonstrukcyjny zaczyna się późną wiosną i kończy późną jesienią, co nie znaczy jednak, że poza nim nie odbywają się tego typu imprezy. Średnio grupy zaliczają w sezonie kilkanaście różnego rodzaju wydarzeń w różnych zakątkach Polski. By zobaczyć rekonstruktorów w akcji, przychodzą nierzadko tłumy widzów od kilkuletnich dzieci po osoby starsze, nieraz nawet kombatantów. Co ich przyciąga? Na pewno chęć obcowania z historią „na żywo”, możliwość obejrzenia broni, umundurowania, które szczególnie ciekawią widzów, zadających o sprzęt wiele pytań.

rekonstrukcje hist

fot. M. Dzierżak

Choć publiczność ma świadomość teatralności wydarzeń związanych z rekonstrukcją, to niekiedy zdarzają się tacy, którzy traktują całą rzecz bardzo na serio. Zdarzało się opluwanie czy obrzucanie jajami rekonstruktorów w mundurach niemieckich lub sowieckich, lecz wspominam z autopsji i taką sytuację, gdy podczas rekonstrukcji w niewielkiej wsi, jeden z miejscowych notabli, nieco już podchmielony, widząc chłopców w radzieckich mundurach, rzucił się na nich z uściskiem i w obecności kilkuletnich dzieci zaczął wykrzykiwać: „za rodinu, za Stalina – na boj!”. To jednak pojedyncze przypadki.

A co jest bakcylem dla samych rekonstruktorów? Najbardziej lubię wspólne wyjazdy na manewry, gdzie spędzamy mnóstwo czasu na szkoleniach z musztry, taktyki, obsługi broni, poruszania się w terenie, spania w okopach oraz odwiedzanie miejsc związanych z II wojną światową. Istotną sprawą dla mnie, jako historyka, jest także przekazywanie wiedzy, zaszczepianie już u najmłodszych miłości do historii, nie tylko II wojny światowej, ale przede wszystkim naszego miasta oraz regionu – tłumaczy Tomek Suszyński z „Festung Breslau”.

Warto zatem zainteresować się rekonstrukcją historyczną – której specyfika leży w połączeniu historii z teatrem – dla wspomnienia czasów minionych i lepszego zrozumienia dnia dzisiejszego.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie pojawi się na stronie.

*