Nowości

Biała Lokomotywa – potwierdzenie, że poezja jest ważna

– Najbardziej podoba mi się serce „Białej Lokomotywy”. Sercem tym jest Daria Danuta Lisiecka. Każdy, kto dotrze do Łazieńca i stworzonej tam symbolicznej stacji Zagubin[1], może liczyć na kawałek tego serca i wygląda na to, że: „Dla wszystkich starczy miejsca…”[2] – mówi Dawid Gębala, filozof i pieśniarz z Wrocławia.  

Ogólnopolskie Spotkania Poetów „Biała Lokomotywa” to kameralny festiwal literacki odbywający się co roku, na początku września w Łazieńcu, na Kujawach, w rodzinnej wsi Edwarda Stachury.  Wydarzenie to pozwala wydostać się na zewnątrz różnego rodzaju twórczości. To również dobry czas, aby zatrzymać się i zapytać siebie: „Kim jestem”?

–Definiuję często „Białą Lokomotywę” jako cykl wydarzeń artystycznych sprzyjających poezji. Staram się o zachowanie w programie proporcji pomiędzy nowymi próbami interpretacji twórczości Stachury a poezją współczesną, piosenką autorską, innymi sztukami, które do poezji i literatury nawiązują. Jeśli więc teatr, to czerpiący z literatury, jeśli film czy sztuki plastyczne – podobnie.

Festiwal ma charakter autorski, organizowany jest przy wsparciu Stowarzyszenia Przyjaciół Łazieńca „Cudne Manowce”, gminy wiejskiej Aleksandrów Kujawski i Gminnej Biblioteki Publicznej w Służewie oraz aprobacie rodziny Edwarda Stachury. Przygotowując się do jego kolejnych edycji, czytam wydawane w danym roku albo latach książki poetyckie, podróżuję w poszukiwaniu nowych zjawisk artystycznych. Przywożę z wypraw swoje olśnienia, zadziwienia, zamyślenia. Niektórych inspiruję do stworzenia pełnowymiarowego recitalu czy koncertu, innym oferuję przedstawienie dzieła gotowego. Dobór autorów jest więc wypadkową moich odkryć i fascynacji.  – mówi Daria Danuta Lisiecka – organizatorka i pomysłodawczyni wydarzenia oraz poetka i animatorka kultury.

 

„Biała Lokomotywa” wydarza się już od dziewiętnastu lat i wciąż przyciąga twórców, nawet z zagranicy.

 

– Ten festiwal jest z założenia i otwarty, i kameralny. Może przyjąć nowych autorów czy widzów, ale nie opiera się na stadności uczestnictwa. Dzieje się w określonym miejscu i kontekście, ta lokalność jest istotna, ważny jest pejzaż, łąka, staw i dom rodzinny poety, świetlica wiejska, w której toczą się wydarzenia i jej otoczenie czy symboliczna Stacja ZAGUBIN z autentyczną lokomotywą. Miejsce jest cały czas magnesem dla ściągających tu z całej Polski uczestników. Otwartość zaś jest w ich głowach, w gotowości do percypowania różnych poetyk i praktyk twórczych, do dialogu z nimi czy też, akcentowanej w pełnej nazwie wydarzenia, sytuacji spotkania – podkreśla Lisiecka.

 

Często, jeśli ktoś raz przyjechał, powraca do Łazieńca znowu, bo „Biała Lokomotywa” daje uczestnikom nie tylko niezwykłe chwile, ale także utwierdza ich w przekonaniu, że to, co tworzą, jest ważne dla innych i motywuje do dalszego działania.

 

– Moją kompozycję „Kim jestem”, opartą na tekście Stachury z książki „Fabula rasa”, zaśpiewałem po raz pierwszy na Stachuriadzie we Wrocławiu. Obecna tam Daria Danuta Lisiecka, zachwycona tym pomysłem zapytała, czy mógłbym napisać więcej takich piosenek. Od tego momentu zaczęła się moja podróż z „Białą Lokomotywą”. Było to wówczas dla mnie bardzo ważne, odliczałem dni do wydarzenia i tworzyłem kolejne piosenki. Przeczuwałem aurę tego miejsca. Obawiałem się czy moja propozycja śpiewania „Fabula rasa” zabrzmi wiarygodnie dla publiczności „Białej Lokomotywy”, którą w dużej mierze stanowią wielbiciele, znawcy i wykonawcy twórczości Edwarda Stachury nawet jego przyjaciele i krewni. Czułem na sobie wielką odpowiedzialność, wiedziałem z jakim dziełem się mierzę. Pamiętam jednocześnie towarzyszącą temu energię, gdzieś z wnętrza, stanowiącą potwierdzenie, że ta moja praca nad piosenkami jest ważna, potrzebna i aktualna jak „Fabula rasa” Stachury,  sama w sobie – opowiada Gębala.

„Biała Lokomotywa” jednoczy ludzi, dla których poezja jest ważna i którzy w Łazieńcu mogą dostrzec, że nie są osamotnieni w drodze. Na „Białej” liczy się bowiem najbardziej „być”, tu i teraz takim jakim się jest.

 

– Dla mnie „Biała Lokomotywa” to przede wszystkim okazja spotkania wspaniałych ludzi. Ludzi, dla których poezja czy sztuka nie są tylko weekendowymi rozrywkami, ale częścią życia. Fascynujące jest dla mnie to, że bardzo często biorą w niej udział ludzie na co dzień wykonujący „zwykłe” zawody: leśnicy, nauczyciele, pracownicy biur, restauracji, a także studenci, uczniowie, różni ludzie, jednym słowem. Ludzie, którzy wychodzą od Stachury, ale w tym poszukiwaniu drogi poetyckiej idą dalej. Nie poprzestają na analizie twórczości pisarza. Chcą tworzyć i pozytywnie odbierać twórczość innych – mówi Lilla Guranowska, uczestniczka, która przyjeżdża na „Białą” spod Warszawy.

 

Stachura, to poeta wędrowiec, który zapisał się w pamięci często najpierw poprzez piosenki.

 

– Jak w wielu przypadkach tak i u mnie na początku było ognisko, śpiew prosto z gardła przy akompaniamencie nie do końca nastrojonej gitary i wrażenie, że ten kto śpiewa, chce mi coś powiedzieć. To coś ważnego, szczerego do bólu,  była w tym melancholia i ciężar istnienia, istnienia człowieka wobec miłości, ale też afirmacja świata, przygoda i zaproszenie do włóczęgi – mówi Gębala.

 

W myśl słów poety:  „Słońce jest spontanicznym, bezinteresownym promieniowaniem słoneczności”[3] tak samo „Biała Lokomotywa” emanuje światłem, nie tylko poprzez same wydarzenia artystyczne, ale także rozmowy przy stolikach na świeżym powietrzu przed świetlicą, na stająco, pod drzewem, przy drodze, na huśtawkach, na pobliskim placu zabaw. Podczas wydarzenia mamy szansę też pysznie zjeść domowe potrawy, także wegetariańskie.

 

– Ciekawe na „Białej Lokomotywie”  jest to, że można zagadnąć dowolną spotkaną tam osobę i może się to skończyć ciekawą inspirującą rozmową, znajomością; a nie jest to zjawisko występujące na co dzień. Biała Lokomotywa, tworzy warunki dla istnienia takich zjawisk. – podkreśla Gębala.

 

– „Biała” dla mnie to zatrzymaniem chwili, w obecności poezji i prawdy przekazywanej przez twórców. To wydarzenie daje mi szansę poznania wierszy i poezji śpiewanej wielu różnorodnych autorów. Jest dla mnie również radością i muszę podkreślić, że poeci i grajkowie potrafią wzajemnie się słuchać  i wchodzić w interakcje, nie tylko w żarty towarzyskie – mówi Aneta Dotka, która we Wrocławiu prowadzi Galerię Sztuki i Miejsce Spotkań „Ślimak”.

 

Daria, która od tak wielu lat dba o wydarzenie zachęca jednocześnie swoją postawą do sięgania po marzenia, do cieszenia się z prostych rzeczy, pielęgnowania przyjaźni, pisania wierszy, piosenek, listów.

 

– To ważne dzieło mojego życia i autorska wypowiedź jako animatorki kultury. „Biała Lokomotywa” jest realizacją śmiałego niegdyś marzenia. Chciałam pokazać, że pisarstwo Stachury jest czymś więcej niż tylko znanymi piosenkami. Dlatego sukcesywnie zapraszam tych, którzy w nie wnikają. Wreszcie chciałam spłacić serdeczny dług wobec twórcy, który mnie zachwycił, a związany był ze stronami, w których żyję, a także wobec jego matki, której bywałam częstym gościem w latach intensywnego trwania legendy Stachury – mówi Lisiecka.

 

W wydarzeniu tym jest jasność, za którą na co dzień tęsknimy, „Biała” odsłania ukryte w nas marzenia z dzieciństwa. Podczas „Strof dla Steda” uczestnicy zbierają się pod małym domkiem Stachury, na łące w ogrodzie, w cieniu orzecha, chrupią dzikie jabłka z drzewa nieopodal, na schodku przed domem siedzi bratanek Stachury, przygrywa na gitarze, „Słońcem byliśmy, cieniem jesteśmy, słońcem będziemy” – śpiewają zebrani, obok śpi rudy pies. Każdy może przeczytać swój wiersz, lub też wiersz swojego przyjaciela. To spotkanie sprawia, że wszyscy, którzy siedzą obok siebie, w jednej chwili stają się bliscy, cieszą się sobą i nie boją się być w pełni sobą także potem, kiedy rozjeżdżają się we wszystkie strony świata. „Biała Lokomotywa” wyjeżdża bowiem z Łazieńca w sercach uczestników i funkcjonuje dalej w ich rzeczywistości.

 

 

 

 

[1] Zagubin – nazwa miejscowości występująca w wierszu E. Stachury „Zabraknie Ci psa”: „Pójdę precz, daleko, do Zagubinowa”.

[2] Z piosenki E. Stachury „Pieśń na wyjście”.

[3] E. Stachura: „Fabula rasa”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie pojawi się na stronie.

*