Nowości

FORUM NADZIEI

Zebrało się blisko 100 osób. Pierwsze rzędy po lewej stronie sali zajmowała zdeklarowana opozycja pod wodzą Andrzeja Stawarza: ta zrzeszona w powołanym do walki ze Spółdzielnią Stowarzyszeniu i ta niezrzeszona, ale deklarujące mu wsparcie i równie głośno tupiąca i krzycząca. Tę obecność opozycji trzeba szczególnie zaznaczyć, bo na zewnątrz budynku zgromadziła się paroosobowa krzykliwa grupka, wojownicza i złorzecząca, która nie została wpuszczona. Nie została wpuszczona, nie dlatego, że była wroga Spółdzielni, ale dlatego, że nie było tam ludzi wybranych do organów przedstawicielskich, czyli wcześniej obdarzonych zaufaniem wyborców.

Obraz domyślny wpisu fot. r.nial.bradshaw / CC BY-NC-SA 2.0

FORUM NADZIEI
W ostatni dzień czerwca obradowało na ulicy Trwałej II Forum Spółdzielców SM „Wrocław-Południe”. Forum nie jest ciałem statutowym; to właściwie pewna idea realizacji wspólnych celów i porozumienia w trudnych czy ważnych dla spółdzielni chwilach. Pierwsze Forum zgromadziło się cztery lata temu, aby wraz z zaproszonym prezydentem Wrocławia Rafałem Dudkiewiczem doprowadzić do wielkiego i powszechnego uwłaszczenia spółdzielców na gruntach. Podjęta następnie przez władze Wrocławia, korzystna dla wszystkich spółdzielni, decyzja o 90 procentowej bonifikacie na wykup gruntów była owocem tej wielkiej narady.

Drugie Forum zebrało się, jako niecodzienna lecz i niezmiernie ważna i demokratyczna forma obradowania, w sytuacji prawnego kryzysu Spółdzielni. Rzecz w tym, że kolejne wyroki oraz postanowienia sądów związane z interpretacją nowej Ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych i Prawa spółdzielczego, ograniczyły Spółdzielni możliwość prawnego skutecznego działania.
Na Forum zaproszono wybranych przez spółdzielców członków organów Spółdzielni tj. przedstawicieli na ZPCz, członków Rady Nadzorczej oraz Rad Osiedli. Zaproszono też kilka osób, członków spółdzielni, powszechnie szanowanych i uznanych Wrocławian. W sali konferencyjnej Spółdzielni zebrali się więc ludzie, których ich sąsiedzi i społeczność obdarzyli zaufaniem, ludzie z demokratycznym mandatem.
 

Zebrało się blisko 100 osób. Pierwsze rzędy po lewej stronie sali zajmowała zdeklarowana opozycja pod wodzą Andrzeja Stawarza: ta zrzeszona w powołanym do walki ze Spółdzielnią Stowarzyszeniu i ta niezrzeszona, ale deklarujące mu wsparcie i równie głośno tupiąca i krzycząca. Tę obecność opozycji trzeba szczególnie zaznaczyć, bo na zewnątrz budynku zgromadziła się paroosobowa krzykliwa grupka, wojownicza i złorzecząca, która nie została wpuszczona. Nie została wpuszczona, nie dlatego, że była wroga Spółdzielni, ale dlatego, że nie było tam ludzi wybranych do organów przedstawicielskich, czyli wcześniej obdarzonych zaufaniem wyborców.

Forum, jak się rzekło, nie jest organem statutowym i nie może podejmować wiążących decyzji. Jednak w sytuacji, kiedy nie można – o czym mówił Józef Śnieżek – ani zwołać ZPCz, ani Walnego Zgromadzenia, czyli nie można uruchomić zgodnych z prawem i obyczajami demokratycznych procedur decyzyjnych i wyborczych, Forum jest niezbędne. Bo spółdzielnia to wspólna własność wszystkich członków i tej własności, tej firmie i wszystkim zagraża po prostu szkoda.

Trzeba pokazać sytuację, przyczyny i skutki i – co najważniejsze – posłuchać, jak wybrani przez członków spółdzielni ich przedstawiciele tę sytuację oceniają, jakie kroki proponują. Zanim przystąpiono do dyskusji prezes Śnieżek wraz z zastępcami Markiem Derą i Michałem Kaczmarkiem złożyli formalne i nakazane prawem sprawozdanie z działalności Spółdzielni – w tym sprawozdanie finansowe, opinię i raport biegłych rewidentów, wyniki lustracji. Dokumenty te – zgodnie z ogłoszeniami w każdej klatce – dostępne są dla spółdzielców w administracjach, w internecie. Pokazują one bardzo dobrą kondycję gospodarczą Spółdzielni i wysoką jej ocenę pod każdym względem. W ostatnich dniach Spółdzielnia wzorowo przeszła audit i podtrzymała certyfikat ISO 9001 a zarówno lustracja, jak i badanie przez biegłych rewidentów całej działalności finansowej ukazują SM „Wrocław-Południe” w bardzo korzystnym świetle (nic dziwnego, że w rankingu Rzeczpospolitej znalazła się wśród siedmiu najlepszych spółdzielni w kraju). Spółdzielnia na ma długów, niezagrożona jest płynność finansowa, są rezerwy finansowe i jest nadwyżka bilansowa, którą zwykle dzielono miedzy osiedla wspomagając ich fundusze remontowe (uchwałę o takim przeznaczeniu ostatniej nadwyżki  Andrzej Stawarz też zaskarżył w sądzie).

Następnie Zarząd krótko przedstawił podstawowe bieżące problemy, z jakimi musi radzić sobie spółdzielnia: wzrastające ceny wszystkich usług, materiałów budowlanych i eksploatacyjnych, naciski płacowe firm współpracujących, np. zasadne są skargi na jakość sprzątania z jednej i są żądania znacząco wyższych opłat za usługi tychże firm sprzątających z drugie strony; to sprawia, że rozważany jest powrót do zatrudniania przez Spółdzielnię gospodarzy domów. Zebrani wysłuchali też informacji o przekształceniach własnościowych, o inwestycjach, o trudnościach a obecnie braku możliwości realizacji planów remontowych i potrzebnych zmianach organizacyjnych. Po czym omówiony został najważniejszy i najtrudniejszy punkt: sytuacja prawna.

Decyzją wrocławskiego sądu rejestrowego (jako jedynego tak interpretującego Ustawę w Polsce) tego samego dnia, 15 kwietnia: najpierw sąd wykreślił 7 z 20 wybranych demokratycznie członków Rady, następnie sąd wykreślił, wobec złożenia przez nich rezygnacji, dwóch członków Zarządu – ale nie zarejestrował dwóch wybranych w ich miejsce – mimo, że wyboru dokonała Rada już w styczniu 2008r., 3 miesiące przed wspomnianym formalnym wykreśleniem 7 jej członków i przed uprawomocnieniem się wyroku (z powództwa Andrzeja Stawarza) unieważniającego wybory Rady dokonane przez ZPCz w 2007r. Sąd uznał, że mandat 7 członków Rady wygasł automatycznie z dniem wejścia w życie Ustawy (31lipca 2007) – czyli uznał de facto zasadę, że prawo działa wstecz (a ten zapis Ustawy jest solidarnie zaskarżony do Trybunału Konstytucyjnego zarówno przez Rzecznika Praw Obywatelskich, jak i przez posłów).

Co więcej – zaakceptowany przez tenże sąd bez zastrzeżeń statut SM Wrocław-Południe jest obarczony ewidentną wadą prawną (jest niejednoznaczny w sprawie organów Spółdzielni a w sprawie wyborów Rady sprzeczny z zapisem Ustawy) i jakiekolwiek przeprowadzone nowe wybory byłyby skutecznie zaskarżone i uznane za nieważne.

Sytuacja jest więc taka, że Spółdzielnia – nie mając na to żadnego wpływu, bo decyzje zapadały w Sejmie i w sądach (a Trybunał Konstytucyjny się nie śpieszy) – została pozbawiona możliwości normalnego działania władz statutowych. Nie ma Rady Nadzorczej i nie ma dwóch prawnie umocowanych członków Zarządu i nawet gdyby był nie budzący wątpliwości statut – nie ma komu zwołać Walnego Zgromadzenia (zwołuje bowiem Zarząd, tj. co najmniej 2 osoby ale porządek obrad, projekty uchwał, regulaminu uchwala Rada).

Trwają – kończył informacje Józef Śnieżek – próby zaangażowania Związku Rewizyjnego RP w organizację Walnego, bo istnieją stosowne możliwości prawne, ale to jeszcze potrwa. Byłoby łatwiej, gdyby był wyrok w sprawie statutu. Niestety, sąd, który miał sprawę zakończyć jeszcze w kwietniu, przeniósł rozprawę na koniec lipca, bo w jej przeddzień zgłosiło się do sądu Stowarzyszenie Andrzeja Stawarza, że też chce w rozprawie uczestniczyć. W ten sposób szybkie rozpatrzenie sprawy statutu zostało skutecznie zablokowane.

Po tych informacjach uczestnicy Forum wybrali trzyosobowe prezydium do prowadzenia dyskusji (wybrano Danutę Barską, prof. Władysława Narkiewicza i Mirosława Lacha). Zaczęła się dyskusja, powiedzmy sobie szczerze: dopiero po jakimś czasie była to dyskusja merytoryczna. Początkowo bowiem najczęściej była to po prostu pełna tupań i krzyków awantura. Nic zresztą dziwnego: zdecydowana większość obecnych na sali winą za dotkliwy kryzys obarcza Andrzeja Stawarza i jego Stowarzyszenie; skarżących do sądów wszystkie możliwe uchwały i decyzje (Mirosław Lach mówił, że jego proces o zniesławienie trwał 8 lat i wyrażał nadzieję, że podobnie oskarżany teraz Andrzej Ostoja-Solecki nie spędzi w sądach z panem Stawarzem aż tyle czasu).

Andrzej Stawarz występował wielokrotnie. Mimo głośnych protestów Sali pierwsze wystąpienie trwało kilkanaście a nie uzgodnione pięć minut. Przy mikrofonie byli również jego sojusznicy. Trudno jednak zrelacjonować jakąś merytoryczną zawartość tych wystąpień, gdyż sprowadzały się one głównie do polemiki z salą, emocjonalnych uniesień i zaprzeczeń. W końcu zniechęcony brakiem poparcia i totalną krytyką Andrzej Stawarz z kilkoma osobami opuścili salę.

Nie odpowiedział na najczęściej stawiane pytanie: jaki jest cel jego sądowej aktywności, skarżenia w sądzie wszystkiego, co tylko się zaskarżyć da, blokowania działań Spółdzielni. I dlaczego do destrukcji i wyłącznie destrukcji sprowadza się działalność jego i powołanego przez grupkę wiernych jego wyznawców Stowarzyszenia, które – mieniąc się obrońcami członków Spółdzielni – naraża Spółdzielnię (a więc jej członków) na potężne straty finansowe, dramatyczne komplikacje prawne i, co najgorsze, utrudnia statutową działalność dla dobra spółdzielców.

Ludzie naturalnie rozumieją, że ktoś się procesuje o swoje krzywdy (o pieniądze, spadki, honor, pracę itp.) natomiast trudno im pojąć, po co ktoś pilnie wyszukuje niejasności prawa, najdrobniejszy nawet nieistotny błąd formalny w jakimś zawiadomieniu czy zaświadczeniu jako pretekst do procesu. Jaki ma w tym interes i kto go finansuje? – pytano wielokrotnie.

Najpełniej wyraził te odczucia prof. Marek Dyżewski, były rektor Akademii Muzycznej, człowiek wysokiej kultury, daleki od emocjonalnych pyskówek. Otóż – po wyrażeniu pełnego wsparcia Zarządowi wobec wyników gospodarczych opisanych formalnym sprawozdaniem – opowiedział on, jak budował niegdyś nową siedzibę Akademii. Budowa wielkiego gmachu – z dwiema salami koncertowymi, studiami nagrań, biblioteką i 150 pomieszczeniami – trwała 10 miesięcy, ale dla jego uruchomienia stracono ponad 1,5 roku – 20 miesięcy! – na procesy sądowe, które spowodował jeden człowiek. Ten człowiek nie poniósł żadnych konsekwencji za to, że na ponad półtora roku wstrzymał inwestycje, że Akademia ponosiła koszty procesowe i że wielu kompetentnych ludzi zamiast angażować się w przyszłość uczelni musiało siedzieć w sądach.
– Trzeba to przetrwać, trzeba robić swoje, nie poddawać się – zakończył Profesor.

Sala nagrodziła te słowa brawami.

Podobnie wyważone i jednocześnie stanowcze opinie zawarli w swych wypowiedziach m.in. Pani Danuta Barska, Profesor Władysław Narkiewicz, Mirosław Lach – Osoby znające doskonale i chlubne i trudne lata Spółdzielni. Zdecydowanie krytyczne zdania dla wszelkich destrukcyjnych poczynań i osób szkodzących Spółdzielni prezentowali też: Zbigniew Michalak, Helena Jończyk, Ewa Pyrek, Jerzy Milewski, Marianna Bryks, choć nie zabrakło i głosów przeciwnych – jak Dariusza Dziewulskiego, Henryka Belki.
Wymowa zdecydowanej większości wystąpień to wsparcie dla obecnego kierunku postępowania władz Spółdzielni – opierającego się, co podkreśliła jedna z delegatek, na jawności i zmierzającego do spokojnego rozwiązania prawnego kryzysu. Tak trzymać – powiedziała – i tak robić, żeby nie zmarnować tego, co wspólnie osiągnęliśmy.

Dlatego też zebrani przyjęli trzy dokumenty – apel do parlamentu i władz państwowych, stanowisko Forum na temat oceny bieżącej sytuacji oraz stanowisko wspierające działania władz Spółdzielni podejmowane w celu rozwiązania prawnego kryzysu. Ci, których członkowie spółdzielni demokratycznie wybrali do reprezentowania ich interesów osobiście podpisali te dokumenty – przy jednym glosie wstrzymującym się.

Przed drukiem tego materiału zwróciliśmy się o wypowiedź do prezesa Jozefa Śnieżka; mówi on:

Wraz z innymi osobami, inicjatorami tej formy wyrażenia spółdzielczego głosu, jesteśmy bardzo zbudowani i umocnieni przebiegiem i owocami FORUM, postawą Jego Uczestników, którym bardzo dziękujemy i wyrażamy najwyższe wyrazy szacunku i uznania. W pełni zrealizowane zostały trzy zamierzenia FORUM:
• przedłożone zostało i poddane ocenie, wymagane prawem Sprawozdanie Zarządu z działalności za 2007 r.;
• przekazana została pełna, kompletna informacja o sytuacji prawnej Spółdzielni, jej przyczynach i warunkach wyjścia z trudności;
• Zebrani dokonali oceny Sprawozdania, sytuacji prawnej, poczynań Zarządu; wynikiem jest wyrażona jednoznacznie wola obrony Spółdzielni jako wspólnego dobra i majątku i wsparcie Zarządu w jego poczynaniach.
W tym kontekście i w tej atmosferze, także w świetle innych nowych okoliczności chcę zapowiedzieć i ogłosić, iż Walne Zgromadzenie naszej Spółdzielni będzie miało miejsce jesienią tego roku w najszybszym możliwym terminie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie pojawi się na stronie.


*