Starość na wygonie

źródło: fotolia.com źródło: fotolia.com

Jesteśmy w Europie na szarym końcu, jeśli chodzi o geriatrię, czyli leczenie osób starszych. Na Dolnym Śląsku jest zaledwie piętnastu lekarzy o tej specjalności. Narodowy Fundusz Zdrowia chce w przyszłym roku przeznaczyć więcej pieniędzy na placówki geriatryczne.

Specjaliści prognozują, że do roku 2050, czyli w ciągu najbliższych 35 lat, liczba ludzi starszych w Europie zwiększy się o 34 miliony. Jednocześnie lawinowo spada ilość urodzeń, co pogłębi tylko problem starzenia się społeczeństwa. Obecnie jesteśmy w Europie na szarym końcu pod względem liczebności lekarzy geriatrów. Przed nami są m.in. Czesi, Belgowie i Słowacy. Głodowe emerytury i brak możliwości leczenia w wyspecjalizowanych placówkach sprawiają, że ludziom starszym puszczają nerwy:

– Walczymy o przychodnie i szpitale geriatryczne, których wciąż jest w mieście za mało. Chcielibyśmy również, aby lekarstwa dla seniorów były tańsze lub bezpłatne. Życie utrudniają nam też kilometrowe kolejki do lekarzy – wylicza Andrzej Kowalski z Regionalnego Oddziału Emerytów i Rencistów, który miesiąc temu zorganizował pikietę protestacyjną przy ulicy Piłsudskiego.

Ludzie są rozgoryczeni z powodu biurokracji, braku pieniędzy na leczenie i długich kolejek do specjalistów. W Polsce nie są również refundowane usługi opiekunów seniorów, nawet nie wspomaga się ich działań. Pod tym względem Polska wyróżnia się fatalnie na tle Europy. Obecnie w Polsce istnieje niewielka liczba ponad pięciuset łóżek geriatrycznych i 95 poradni. Przykładowo w Austrii, Szwecji i Wielkiej Brytanii liczba geriatrów na dziesięć tysięcy seniorów oscyluje między trzema a pięcioma tysiącami, a to oznacza, że w Polsce jest ich dwadzieścia razy mniej.

Centrum na Brochowie czeka na dofinansowanie z NFZ

Rok temu na Brochowie otwarto Centrum Geriatryczne. Przy udziale władz miasta placówkę poświęcił kardynał Henryk Gulbinowicz. Podczas uroczystości duchowny przekazał  szpitalowi im. Falkiewicza relikwie św. Jana Pawła II, które trafiły do kaplicy szpitalnej.

Centrum dla seniorów jest pierwszą tego typu placówką na Dolnym Śląsku. Jak dziś ono funkcjonuje?

– Centrum miało być jednostką o wiele, wiele szerszą. Jednak jak zwykle sprawa rozbija się o kontrakt z NFZ i o fundusze. To, że jest budynek i było huczne otwarcie nie oznacza, że jest działalność. Jedynym monopolistą w tej sprawie jest NFZ – uważa Maria Tomkowid, ordynator oddziału chorób wewnętrznych i geriatrii szpitala im. Falkiewicza.

Obecnie w Centrum Geriatrycznym na Brochowie działa tylko poradnia dla seniorów. Docelowo miały tu powstać przychodnia rehabilitacyjna, oddział dziennego pobytu i świetlica dla osób starszych. Zagospodarowany miał być również teren wokół Centrum. Tymczasem nic się tam nie dzieje.

W szpitalu znajduje się jednak osobny oddział geriatrii, finansowany ze środków NFZ-u.

– Mamy własny oddział internistyczno-geriatryczny, który funkcjonuje normalnie. Wychodzimy teraz naprzeciw potrzebom ludzi. W najbliższych dniach uruchomimy pięć łóżek wentylowanych mechanicznie dla bardzo ciężko chorych pacjentów. Wszystko ma opłacać NFZ. Sprzęt jest zakupiony, a personel przeszkolony – tłumaczy Mariusz Sidor, dyrektor do spraw lecznictwa w szpitalu na Brochowie.

Dyrekcja wyjaśnia, że wcześniej istniał projekt, że szpital Falkiewicza będzie „centralą geriatryczną”:

– Ale to był projekt i na razie nie doszło do jego realizacji. Mamy wyremontowany budynek z przeznaczeniem na tzw. „przedszkole geriatryczne”, czyli połączenie rehabilitacji z opieką seniorów. To jednak nie może ruszyć do momentu podpisania osobnego kontraktu z NFZ-em – dodaje dyrektor.

Lekarz zapewnia, że kontrakt będzie podpisany, gdy tylko uruchomione zostaną nowe konkursy w NFZ-cie na działalność geriatryczną.

Kontrakty na dwa miliony złotych

Oddział szpitalny może przyjęć ok. 35 osób. Nowoczesne łóżka wentylowane nie będą powodować odleżyn – obecnie podobne funkcjonują tylko w dwóch placówkach na Dolnym Śląsku: w Będkowie i w Szklarskiej Porębie. Dyrektor Mariusz Sidor ma nadzieję, że kontrakt na uruchomienie Centrum w niedalekiej przyszłości zostanie podpisany. Placówka jest już wyposażona w odpowiedni sprzęt. Wszystko zależy od dolnośląskiego oddziału NFZ.

– My kontraktujemy szpitalny oddział. Z tego, co widziałam w planie finansowym, geriatria jest priorytetem, dlatego w przyszłym roku środki na placówki zostaną zwiększone o 10 procent. Jednak nie wszystko funkcjonuje tak, jak powinno, na przykład Państwowy Szpital Kliniczny (PSK-1) nie wykorzystuje środków na geriatrię. Szpital im. Falkiewicza otrzymał spore pieniądze na geriatrię, to jeden z większych kontraktów – podkreśla Joanna Mierzwińska, rzeczniczka dolnośląskiego oddziału NFZ.

Na Dolnym Śląsku Narodowy Fundusz Zdrowia podpisał kontrakty zaledwie z kilkoma placówkami: z PSK-1, szpitalem im. Falkiewicza, Świebodzicami, Medicus – Lubin i szpitalem w Jeleniej Górze.

Geriatria – ciężka dziedzina i chętnych brak

Zdaniem Walentyny Wnuk, która jest doradcą w magistracie w sprawach seniorów, w Polsce opieka geriatryczna „leży” z powodu braku specjalistów. Istnieje pojęcie tzw. zespołu chorób geriatrycznych, które składa się z sześciu chorób wieku starczego:

– By je leczyć, każdy senior musiałby mieć kontakt z geriatrą. Niestety w Polsce ludzie starsi zażywają sześć worków leków, a takie samowolne działanie, bez konsultacji i opieki medycznej powoduje siódmą chorobę – nadużywanie leków – tłumaczy Walentyna Wnuk. – Rząd powołał instytut geriatrii w Warszawie, który miał umożliwiać lekarzom zdobywanie tej specjalności. We Wrocławiu mamy wojewódzkiego konsultanta do spraw geriatrii.

Geriatria to ciężka i wielospecjalistyczna dziedzina medycyny. Największym jej problemem jest niedofinansowanie, co skutkuje brakiem specjalistów i oddziałów. W skład specjalizacji geriatrii wchodzi m.in.  wiedza internistyczna, psychiatryczna i wiedza z zakresu rehabilitacji. Zrobienie specjalizacji w polskim systemie trwa aż 5 lat. Specjaliści opracowali skrócenie edukacji – tzw. „krótkiej ścieżki” – do sześciu miesięcy, ale nie wiadomo, czy pomysł zaakceptuje minister zdrowia.

– W kraju mamy obecnie różne „zawirowania” i to wpływa na sytuację w lecznictwie. Niedawno nastąpiła zmiana konsultanta krajowego w dziedzinie geriatrii. Nie ma też chętnych do robienia specjalizacji w tym zakresie. Ci ludzie dostają stypendium, a nie wynagrodzenie – tłumaczy Zbigniew Machaj, wojewódzki konsultant do spraw geriatrii.

Jednak małymi krokami idziemy do przodu. Jeszcze 10 lat temu na Dolnym Śląsku w ogóle nie było zorganizowanej geriatrii. Obecnie mamy piętnastu lekarzy o tej specjalizacji.

– Niestety dziś każdy dyrektor szpitala zaczyna kalkulować, czy jemu opłaca się otworzyć oddział dla osób starszych – dodaje doktor Machaj.

Dwa tygodnie temu w urzędzie marszałkowskim odbyło się posiedzenie komisji zdrowia, na którym omawiano m.in. problemy dostępu do geriatrii. Komisja obiecała monitorować problem. Zdecydowano, że niektóre miejsca w szpitalach będą przekształcane w miejsca dla seniorów. Cały czas istnieje jednak problem finansowania. O leczeniu i problemach z dostępnością negatywnie wypowiadają się sami zainteresowani. O zdanie poprosiliśmy seniorów z Uniwersytetu Trzeciego Wieku.

– Zdrowie straciłam przy produkcji amunicji we wrocławskim Polarze. Zakład istniał do lat 60. Poparzyłam sobie ręce i oczy podczas elaboracji tzw. pastylek zapłonowych do pocisków. Później przeniosłam się do Pafawagu, tam już było lżej. Dziś mam sporą utratę zdrowia i staram się o rehabilitację. Niestety brakuje miejsc – skarży się Irena Dowgiało, mieszkanka Wrocławia.

Według raportu zespołu do spraw geriatrii, powołanego przez ministra zdrowia w 2007 roku, nasz system nadal nie spełnia standardów m.in. podejścia do pacjenta, jakości leczenia czy dostępności. Kiedy sytuacja się poprawi? Nie wiadomo.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie pojawi się na stronie.

*