Nowości

Szkoła w miejscu dawnej pływalni

fot. BOM fot. BOM

Przy ulicy Ślężnej powstanie Zespół Szkół Ogólnokształcących nr 5, który ma zostać przeniesiony z ulicy Grochowej. Obiekt będzie bardzo  nowoczesny, a na dachu sali gimnastycznej powstanie boisko ze sztuczną trawą.  

 

Koncepcja budowy nowej siedziby V LO na terenie po zlikwidowanym basenie pojawiła się już w 2008 roku. Budowa miała ruszyć w 2010 roku, jednak ostatecznie odłożono ją w czasie z powodu braku funduszy. Rozpoczęła się teraz. Szkoła z dużą salą gimnastyczną i dachem pokrytym trawą ma stanąć naprzeciwko cmentarza żydowskiego za dwa lata. Obecnie zespół szkół przy Grochowej mieści się w gierkowskich murach z lat siedemdziesiątych.

–  Po wyburzeniu starych szatni i niecki basenu przystąpiono do prac archeologicznych. Po ich zakończeniu budowa ruszyła. Potrwa ona około 2 lat. Wejście główne do szkoły znajdować się będzie od ulicy Ślężnej. Boisko z tartanową nawierzchnią będzie znajdować się na wysokości ok. 10 metrów. Wszystko po to, aby nie wycinać drzew – tłumaczy Zbigniew Maćków, główny projektant.

Pracownia projektowa Macków wygrała miejski konkurs na nowy budynek V LO. Budynek stanie wzdłuż Ślężnej. Umiejscowiony tam będzie kilkukondygnacyjny hol, który ma ograniczać hałas z ruchliwej ulicy. Elewacja budynku od strony parku ma zostać pokryta siatką umożliwiającą pięcie się bluszczy. Na parterze zaplanowano administrację, świetlicę i bibliotekę z czytelnią. Wejście na salę gimnastyczną znajdować się będzie na pierwszym piętrze. Na tej kondygnacji będą również szatnie, pomieszczenia techniczne, magazynek sali gimnastycznej oraz siłownia.

W 2008 roku szum zrobili ekolodzy, którzy tłumaczyli, że podczas budowy wycięte zostaną drzewa w parku Andersa.

– Nic bardziej mylnego. Projekt wygrał w międzynarodowym konkursie dlatego, że podszedł do całości w szczególnie proekologiczny sposób. Wymyślono go tak, aby drzew wyciąć jak najmniej. Z terenu dawnego basenu wycięto wyłącznie „samosiejki”. Gdybyśmy chcieli umieścić boisko w parku, to trzeba by wyciąć 10-15 drzew. Zaprojektowaliśmy więc jedną dużą powierzchnię i umieściliśmy na dachu salę gimnastyczną – dodaje projektant.

szkoła 1

Od strony parku znajdą się sale lekcyjne, gdzie będzie można uczyć się w ciszy.

Miasto likwiduje baseny

W latach 80. pływalnia przy Ślężnej należała do Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji we Wrocławiu (MOSiR). Po 2000 roku basen zlikwidowano. Po kilku latach budynki i szatnie zostały zdewastowane, a sprzęt rozkradziony. W 2010 roku na terenie basenu znaleziono podejrzane chemikalia. Interweniowała straż pożarna, która zneutralizowała substancje. Miasto pośpieszenie obiekt rozebrało.

Po 1989 roku w mieście zlikwidowano łącznie pięć dużych pływalni m.in. przy ulicy Oporowskiej, na Ślężnej, na Stadionie Olimpijskim oraz pływalnię wojskową przy ulicy Skarbowców. Zamknięto też basen „Czarni” przy Łowickiej. Wrocławianom nie bardzo się to podoba. Rodzice tłumaczą, że nie stać ich na Aquapark, gdzie najtańszy bilet kosztuje 18 zł. Twierdzą, że wejściówka rodzinna powinna być o połowę tańsza.

– Obowiązują ceny, jak w Europie, tymczasem nasze zarobki nigdy nie były europejskie. Pamiętam czasy, kiedy działały baseny we Wrocławiu. Bilet kosztował wtedy 3 zł. Komu zależało na tym, aby zlikwidować pływalnie? – pyta Marcin Gniewczyński, mieszkaniec Krzyków.

Rodzice wyliczają plusy, kiedy istniały odkryte baseny, m.in. nie obowiązywały bilety czasowe, a na terenach zielonych pływalni można było przebywać cały dzień.

– Może luksus był mniejszy, ale bilety za to tańsze. Baseny na Oporowskiej czy na Stadionie Olimpijskim wcale nie były w złym stanie – dodaje Marzena Olander z ulicy Komandorskiej.

Efedryna na pływalni

Wiele lat nieczynny basen na Ślężnej niszczał i był miejscem szemranych imprez. Pięć lat temu w niecce basenu jeden z mieszkańców znalazł dziesiątki tabletek zawierających pseudoefedrynę.

– To silny środek dostępny w aptekach i sprzedawany bez recepty. Młodzież stosuje go w zastępstwie amfetaminy. Powoduje kilkugodzinne stany euforii. W razie przedawkowania może być bardzo groźny – przestrzega lekarka z oddziału ostrych zatruć nowego szpitala na Stabłowicach.

Przez wiele lat na murkach pływalni widać było jeszcze napisy: skoki do wody wzbronione czy punkt ratownika. Pozostała część terenu była porośnięta – strażacy wiele razy jeździli tam gasić trawę.

Obecnie w tym miejscu trwają już prace budowlane i wykopy pod fundamenty.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie pojawi się na stronie.

*