Nowości

Zaułek wstydu

fot. kaj fot. kaj

„Brama cmentarna”  to jedno z określeń, jakie internauci nadali odremontowanemu Zaułkowi Solnemu. Nowy wygląd tej niewielkiej przestrzeni między pl. Solnym a ul. Szajnochy budzi kontrowersje od momentu zakończenia prac remontowych i nie ma co ukrywać – znacznie różni się od wcześniejszego. Przed rozpoczęciem robót zapewniano, że nad wszystkim pieczę trzyma konserwator zabytków.

 

I tak też było – miejska konserwator zabytków, Katarzyna Hawrylak-Brzezowska, uznała, że efekt prac przy Zaułku Solnym jest w pełni satysfakcjonujący. Jej zdaniem, wcześniejszy entourage przejścia przypominał „zagrodę agroturystyczną”. Entuzjastycznego tonu pani konserwator nie podzielają jednak sami mieszkańcy Wrocławia.

Formalnie sam Zaułek Solny, a konkretnie brama i jej najbliższe otoczenie zabytkiem nie jest

–  forma, w jakiej do niedawna mogliśmy go oglądać, nie jest żywcem wyjęta z przedwojennego Breslau. Pierwotnie pasaż Riembergshof, bo taką nazwę w niemieckim Wrocławiu nosiło przejście, od strony ul. Szajnochy (wówczas Rossmarkt) zdobiła renesansowa brama, nad którą wznosiła się kamienica. Wspomniana brama wojnę przetrwała i dostała miano Bramy Włosta. Jej kres nadszedł jednak w roku 1949.

Jak pisze znana dziennikarka i historyk sztuki, Beata Maciejewska, zawaliła się ona wówczas na skutek amatorsko prowadzonej rozbiórki. Łukowata brama pokryta dachówką i jej otoczenie to zatem obiekty nakreślone przez powojennych architektów. Trzeba jednak przyznać, że był to projekt, który komponował się z okoliczną zabudową i nie raził swoją „współczesnością”. Przestrzeń Zaułku Solnego była nawet w pewien sposób tajemnicza i urokliwa, z drugiej jednak strony cieszyła się sporą popularnością wśród preferujących konsumpcję „czegoś mocniejszego” na świeżym powietrzu.

Ingerencję miejskiego konserwatora zabytków w remont tłumaczy fakt, że przejście znajduje się na obszarze Starego Miasta, który w ewidencji zabytków Wrocławia figuruje od roku 1967 r. Rola, jaką w przeistoczeniu zaułka odegrała pani Hawrylak-Brzezowska może okazać się niebagatelna – ale ab ovo.

Decyzję o remoncie przejścia miasto podjęło na początku 2015 r.,

wiosną ruszyły procedury przetargowe, jednak rozpoczęcie robót uzależnione było od tempa prac przy modernizacji elewacji sąsiadującej kamienicy. Projekt modernizacji przejścia sporządziła Autorska Pracownia Macieja Małachowicza. Czy to jednak na projektantów spada główna odpowiedzialność za obecny kształt przestrzeni między placem Solnym a ul. Szajnochy?

Autorzy strony na Facebooku „Stop wyburzeniu kamienic na Pułaskiego/Małachowskiego” przekazali informację, że Maciej Małachowicz nie chciał zmieniać kształtu bramy na bardziej modernistyczną i przygotował nawet projekt alternatywny. Miał on przypominać o wyglądzie dawnej, przedwojennej bramy, jednak – jak widać – nie został zrealizowany. Decyzję o modernistycznej formie obiektu podjąć miała właśnie miejska konserwator zabytków. Mariola Apanel, która z ramienia magistratu zajmowała się rewitalizacją przejścia, podkreślała, że poprzednia brama nie była zabytkowa, a nowa ma poprawić estetykę miejsca. Dodała, że jednemu podoba się to, drugiemu – coś innego i ocena estetyki odremontowanej bramy to po prostu kwestia gustu.

Trudno jednak szukać pozytywnych opinii mieszkańców miasta o nowym obiekcie. „Brama cmentarna”, „zaułek wstydu”, „szpetota”, „chała” – to tylko niektóre z określeń, jakie na temat efektu rewitalizacji można przeczytać w internecie.

Przy obiekcie, opatrzonym podświetlanym po zmroku napisem „Zaułek Solny”, wrocławianie zaczęli palić znicze.

Po pierwsze w ramach happeningu, który ma na celu podkreślenie cmentarnego stylu nowej bramy, po drugie, na znak „pamięci” po dawnym wyglądzie tego miejsca. Nie da się ukryć, że zrewitalizowany zaułek stał się w sieci (i nie tylko) obiektem kpin – na Facebooku można obejrzeć np. prześmiewcze wizualizacje ewentualnych planów rewitalizacji Ratusza, który to po remoncie przypominać ma betonowy blok z umieszczonym na nim dumnym napisem „Ratusz we Wrocławiu”.

W nowym projekcie usunięto prawie wszystkie niepotrzebne elementy. Podświetlony napisz „Ratusz” brutalnie rozwiewa wątpliwości o nawiązanie do estetyki zagrody agroturystycznej. Dzięki wykończeniu dachu na płasko, będzie można zrobić na nim lądowisko dla helikopterów. W wersji świątecznej dodatkowo pojawiają się frywolnie pobłyskujące lampki LED-owe. Połączenie piękna i użyteczności  – czytamy w opisie internetowej akcji „Wrocław zasługuje na zrewitalizowany ratusz!”, której autorami są prowadzący stronę „Wrocław – Europejska Stolica Chałtury”.

Nie brakuje w internecie również inicjatyw pod hasłem „odwołać konserwator zabytków Hawrylak-Brzezowską”, a na biurko prezydenta Rafała Dutkiewicza ma szansę trafić petycja dotycząca przywrócenia Zaułkowi Solnemu wyglądu sprzed rewitalizacji. Autorzy pisma wskazują także, że sprawa zaułka nie jest odosobniona i „Wrocław podjął w ostatnim czasie wiele kontrowersyjnych, niefortunnych decyzji”. Przywołane zostały przypadki Przejścia Świdnickiego i słynnego muru nad Odrą na Bulwarze Dunikowskiego.

Przejście Świdnickie postanowiono zwęzić, aby urządzić w nim galerię sztuki – oczywiście z uwagi na status Europejskiej Stolicy Kultury.

Pieszym ofiarowano wąski przesmyk podziemnego pasażu oraz „zebrę” na poziomie ulicy, a  –  co już dzisiaj wiemy  –  galeria w przejściu i tak nie powstanie. Będzie za to księgarnia, jak podkreślają urzędnicy – „ambitna”. Oby nie równie ambitna, co pomysł zbudowania niemal półtorametrowego muru nad Odrą na wysokości Wzgórza Polskiego. Trudno zza niego dostrzec jeden z najładniejszych wrocławskich widoków na Ostrów Tumski, ba, trudno zobaczyć nawet, że za murem jest w ogóle jakaś rzeka. Po protestach mieszkańców zdecydowano, że murek zostanie, ale podwyższy się teren obok niego i wszystko będzie, jak należy. Podobny problem pojawił się na przeciwległym brzegu Odry, na Ostrowie Tumskim, i w podobny sposób zdecydowano o jego rozwiązaniu.

Oczywiście – można powiedzieć, że obie z tych spraw przecież nie dotyczą obiektów zabytkowych. Akurat te dwie nie, ale wystarczy przypomnieć sobie rewitalizację-przebudowę budynku wrocławskiego oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad przy Powstańców Śląskich. Zabytkowy obiekt po remoncie zyskał niemal jednolitą siwą elewację oraz oszklone górne piętro. Jedynie oczyszczony piaskowiec na parterze budynku od strony ul. Powstańców Śląskich przypomina, jak obiekt ten wyglądał przed remontem. Zdaniem wielu, zastąpienie wcześniejszej elewacji wersją beton-szkło nie wpłynęło pozytywnie na wygląd budynku. Docinków o „architektonicznym potworku” nie brakowało.

Na naszych łamach pisaliśmy już o przypadkach niszczenia wrocławskich obiektów zabytkowych lub ich zwyczajnego zaniedbania.

Okazuje się, że jest to sprawa w dalszym ciągu aktualna, a co gorsza, przypadki braku poszanowania dla zabytków w Europejskiej Stolicy Kultury zdarzają się coraz częściej. Warto tutaj powiedzieć o rozbiórce zabudowań na terenie hurtowni przy ul. Tęczowej, dawnego targu owocowo-warzywnego. Fakt, że znajdują się one w ewidencji zabytków, nie przeszkodził obrócić je w stertę cegieł. W sierpniu 2015 r. swoje istnienie zakończyła wozownia przy ul. Orlej – jedyny drewniany budynek na terenie osiedla Borek. W momencie rozbiórki trwały procedury dopisywania jej do listy wrocławskich zabytków.

Choć wpis do ewidencji zabytków, jak widać, przed zburzeniem nie chroni, miejscy aktywiści starają się jednak o uwzględnienie na liście obiektów zabytkowych kilku rozpoznawalnych wrocławskich budynków, nad którymi zawisło widmo rozbiórki. Najważniejszym bodaj jest owiany tajemnicami budynek dawnej kwaszarni przy Popielskiego.

Na pocieszenie można jednak dodać, że dzięki inicjatywom obywatelskim udało się uratować przed wyburzeniem dawny budynek fabryki nawozów sztucznych przy Monopolowej.

Komórki wielu bezcennych wrocławskich zabytków za sprawą odgórnych ustaleń budują dziś tkankę miejską Warszawy. Stolica Dolnego Śląska utraciła je bezpowrotnie i z tym większym pietyzmem należałoby podejść do tych obiektów, które pozostały. Niestety, wiele z nich ginie pod ciężarem burzącej kuli, a na ich miejscu wyrastają szklano-stalowe apartamentowce i biurowce. Zza ich lustrzanych szyb jak wyrzut sumienia wyjrzy stary Wrocław.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie pojawi się na stronie.

*