Tak się porobiło, że nie wiadomo jak! To jest najlepsza definicja politycznej sytuacji na świecie po ogłoszeniu przez amerykańskiego prezydenta zamiaru zdobycia Kanady, Grenlandii, Islandii, porwaniu bandyckiego prezydenta Wenezueli i pozostawieniu u władzy jego wojskowej junty. Później Donald Trump napisał do premiera Norwegii, że skoro „nie daliście mi Nobla, więc nie myślę o pokoju”, powiesił w Gabinecie Owalnym swoje piękne zdjęcie z Putinem, a Kongres USA i Knesset zażądali od europejskich państw wysłania pism wzywających Norwegów do wręczenia mu pokojowego Nobla. Tak się dzieje!
Więc dziękuję dobremu Bogu, że nie uczynił mnie żadnych premierem ani prezydentem Polski, ani nawet marszałkiem Sejmu, aczkolwiek bez wątpienia mam stosowne do sprawowania tych urzędów kwalifikacje. Ale czy miałbym dość odwagi i bezczelności, aby – jak marszałek Czarzasty – odmówić podpisania przysłanego mu wniosku o Nobla Donaldowi Trumpowi i powiedzieć, że nań nie zasługuje? Nie miałbym. Ale też nie jestem starym komuchem, co – zdaniem wybitnych polityków z Kancelarii Prezydenta – nakazało marszałkowi tak nieodpowiedzialną decyzję. Jednakże sam nasz prezydent też miał odwagę nie podpisać w Davos aktu przystąpienia do Rady Pokoju, której Donald Trump ma był dożywotnim decydującym o wszystkim prezesem, chociaż Karol Nawrocki nie jest starym komuchem, ale certyfikowanym przyjacielem Donalda Trumpa. Więc jak to jest?
W świecie, gdzie nikt nie wie, jak jest i co okaże się jutro, trudno być prezydentem czy premierem Polski. Zawsze musimy wybierać: czy być z Rosją (koncepcja endecji) czy z Niemcami (na co stawiał Piłsudski) czy też – jak zdecydowano w II RP – trwać pomiędzy, licząc na sojusz z innymi potęgami. W konsekwencji przez ponad 40 lat nasze nowe granice gwarantowała Rosja, następnie NATO i Unia Europejska, a teraz – jak to ładnie ujął premier Kanady, chociaż nie mówił o Polsce, tylko o świecie – nie wiadomo kto i co gwarantuje i komu można zaufać. Dlatego za żadne pieniądze i splendory nie chciałbym być na miejscu Nawrockiego czy Tuska.
Bo Polska jest tam, gdzie zawsze była, między Rosją i Niemcami. Rosja jest znowu taka, jaką była za Piotra, Katarzyny i Stalina i chce teraz odbudować imperium. Niemcy chwilowo (w skali historycznej) ograniczone są w imperialistycznych zapędach uczestnictwem w strukturach Unii Europejskiej, a że są najważniejszym w niej graczem, to bronią status quo, bo się im to opłaca. Jednakże Unia – czyli Europa – jest jeszcze potęgą gospodarczą, ale nie militarną, przez ostatnie dziesięciolecia się bogaciła, a nie zbroiła. Przed Rosją broniły nas Stany Zjednoczone, czyli NATO. I co ma zrobić Polska, jeśli USA wspólnie z Putinem dążą do rozbicia Unii? A jednocześnie prezydent Trump mówi, żeby Europa broniła się sama? Przecież żeby broniła się sama, musi się integrować, wspólnie zbroić a nawet tworzyć wspólne siły zbrojne. A na to zgody prawdziwych patriotów we wszystkich unijnych krajach nie ma.
Co w tej sytuacji może Polska? Może liczyć na gwarancje USA, chrzanić Unię, co proponuje połowa polskiej klasy politycznej. Czyli liczyć na to, że w razie czego przypłyną na Bałtyk amerykańskie lotniskowce i milion marines. To realne, gdybyśmy zostali 51 stanem USA, a wcześniej zbudowali wielki Fort Trump.
Możemy przestać pomagać Ukrainie, wyjść z Unii i oddać się pod protekcję Rosji, bo to w końcu Słowianie, bracia i obiecają nam wszystko. To opcja nie tylko posła Brauna, ale też sporej części klasy politycznej i ich wyborców.
Możemy wreszcie, to opcja obecnego polskiego rządu, szukać gwarancji w mocniej integrującej się Unii, oczywiście śląc miłosne listy do Trumpa. Jest bowiem oczywiste, że jeśli się Unia rozpadnie, zamieni w gąszcz państw narodowych, to Niemcy, a też Francuzi, nie będą mieli wyjścia i na pewno dogadają się z Rosją. Rurociągi już są i są tam wizjonerzy, nie tylko w AfD.
Na żadną z tych opcji nie ma w Polsce zgody i dlatego Bóg mnie ustrzegł przed byciem premierem. Więc niech dobry Bóg ma nas w swojej opiece. To czwarta opcja, też bardzo modna w sporej części polskiego elektoratu.…
Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis