Dalsze życie ubrań 

Od ubiegłego roku nie można wyrzucać tekstyliów do czarnych pojemników na odpady zmieszane. W tym samym czasie zniknęły z miasta kontenery PCK na zużytą odzież. Gdzie teraz Wrocławianie oddają swoje ubrania i co się z nimi dalej dzieje? 

Miasto podsuwa dwa rozwiązania – tekstylia można samemu przewieźć do stacjonarnego Punktu Selektywnego Zbierania Odpadów Komunalnych (PSZOK) bądź zostawić je w mobilnym Samochodzie Zbierającym Odzież i Tekstylia (SZOT). We Wrocławiu działają trzy PSZOKi. Ten przy ulicy Michalczyka 9 czynny jest w dni powszednie od godz. 8:00 do 18:00, a w soboty od 8:00 do 16:00. Punkt przy Janowskiej 51 działa od poniedziałku do piątku od 7:00 do 18:00, zaś w soboty od 7:00 do 15:00. PSZOK przy ul. Szwajcarskiej 15 otwarty jest dla mieszkańców w tygodniu od 8:00 do 18:00, w soboty od 8:00 do 16:00. Ubrania i inne tekstylia należy tutaj przywieźć samemu własnym transportem i rozładować je we wskazanym przez pracowników miejscu. Z drugiej opcji Wrocławianie korzystają częściej i chętniej – to możliwość zostawienia odpadów tekstylnych w mobilnym pojeździe, parkującym w pobliżu miejsca ich zamieszkania. Obecnie SZOT realizuje około 16 podstawień dziennie na wrocławskich osiedlach. To znaczy, że w każdej z lokalizacji pojawia się co najmniej kilka razy w miesiącu. Podobnie jak do PSZOKu, można tu oddać zużyte ubrania, buty, pościel, koce, kołdry, narzuty, firany, zasłony, ręczniki, nawet pluszaki. Wszystkie rzeczy powinny być uprzednio spakowane w worki. SZOT działa w godzinach popołudniowych, zazwyczaj od 16:00 do 20:00. W ubiegłym roku Wrocławianie oddali do mobilnych punktów 610 ton tekstyliów. Tylko w styczniu 2026 roku w SZOTach odjechało z osiedli 13,6 tony ubrań i innych rzeczy. Za sprawą mobilnych punktów Wrocław zbiera dziś więcej tekstyliów w przeliczeniu na osobę niż na przykład Warszawa czy Kraków.

Ściereczka albo paliwo 

Niezależnie od tego, czy mieszkaniec przywiezie rzeczy do stacjonarnego PSZOKu, czy zostawi je w mobilnym pojeździe SZOT, dalszy los tych materiałów jest dokładnie taki sam. Cały proces zbiórki prowadzony jest przez spółkę Ekosystem, a zebrane odpady trafiają następnie do firm specjalizujących się w ich zagospodarowaniu. Bez względu na ich stan, poddawane są recyklingowi i wracają do gospodarki w innej formie. Zużyta odzież, pościel czy buty – w wyniku procesów przetwarzania – zamieniane są w nowoczesne kompozyty oraz przemysłowe czyściwo. Część materiałów o najniższej jakości jest z kolei wykorzystywana jako paliwo alternatywne.

Pozostawiane w tych punktach rzeczy nie trafiają jednak do drugiego obiegu – czyli np. punktów pomocy charytatywnej czy sklepów z używaną odzieżą.  Nawet ubrania w bardzo dobrym stanie podawane są recyklingowi. Wracają wprawdzie na rynek, jednak już w zupełnie zmienionej formie. Na ten moment nie działają w miejskim systemie gospodarowania odpadami mechanizmy, które pozwoliłyby na odzysk odzieży w ich pierwotnej funkcji. Jednak taka potrzeba została dostrzeżona już nawet przez środowisko naukowe.

Koszulka pod lupą 

Zespół naukowców i studentów z Wydziału Inżynierii Środowiska Politechniki Wrocławskiej przeprowadził unikalne w skali kraju badania jakości zbieranych odpadów tekstylnych. Przez ich ręce przeszły tysiące sztuk odzieży. Analizy wykazały, że aż 26 procent oddawanej przez mieszkańców odzieży jest w tak dobrym stanie, że z powodzeniem nadaje się do ponownego użycia. W workach trafiają się też rzeczy zupełnie nowe, posiadające oryginalne metki. Badania pokazały również trendy konsumenckie – wśród oddawanych tekstyliów zdecydowanie dominuje odzież damska, stanowiąca około 63 procent wszystkich rzeczy. 

– Mamy pełną świadomość, że w workach oddawanych przez mieszkańców znajdują się nie tylko rzeczy zniszczone, ale również odzież w bardzo dobrym stanie – mówi Maciej Fedorczuk z Ekosystemu. –  Warto zatem podkreślić, że najlepszym rozwiązaniem, zanim wrzucimy ubrania do SZOT,  jest zastanowienie się, czy nie mogłyby posłużyć komuś innemu. Polecamy w pierwszej kolejności spróbować zorganizować sąsiedzką zbiórkę czy oddać odzież do organizacji pomocowych. Wiedza pozyskana dzięki współpracy z Politechniką Wrocławską stanowi fundament pod budowę nowoczesnego systemu opartego na Gospodarce Obiegu Zamkniętego (GOZ). Analizujemy z ekspertami szereg rozwiązań logistycznych i organizacyjnych, które pozwolą nam w przyszłości w pełni wykorzystać potencjał ubrań nadających się do ponownego użycia – dodaje Maciej Fedorczuk. 

Ubranie za ubranie

„Swapping” czy też – w bardziej polskim brzmieniu – „szafing” to szerszy trend, rozpowszechniony przez miłośników tzw. etycznej mody, polegający na bezgotówkowej wymianie ubrań. We Wrocławiu ma się coraz lepiej. Szafa społeczna, wymianka sąsiedzka, wspólny wieszak, różne wymienniki – to nazwy tej samej inicjatywy. Ideę promują np. Centra Aktywności Lokalnej. W niektórych z nich sąsiedzka wymiana ubrań zagościła na stałe, jak w CALu przy ul. Koreańskiej 1a na Brochowie, inicjatorze akcji „Wspólny Wieszak”. 

– Codziennie można przynieść do nas używane ubrania i wymienić je na inne – mówi Agata Fogler z Fundacji „Made in Brochów”, operatora Brochowskiego Centrum Aktywności Lokalnej. – „Wspólny Wieszak” to oddolna inicjatywa mieszkańców i mieszkanek, którzy wymieniają się ubraniami, dając im drugie życie. Funkcjonuje u nas od czterech lat. Inspiracją do powstania była chęć wspierania uchodźczyń z Ukrainy, ale obecnie służy wszystkim. Na naszym wieszaku można odnaleźć odzież i dodatki dla kobiet, mężczyzn i dzieci. Czasem ubrań trafia do nas tak dużo, że ledwo nadążamy z ich porządkowaniem. Nigdy jednak te rzeczy nie zalegają u nas długo, bo pobyt jest. Cyklicznie robimy też większe wymianki, które przyciągają po kilkadziesiąt osób. Okresowo sortujemy nadmiar odzieży i przekazujemy ją w miejsca, gdzie jest potrzebna, np. ostatnio do noclegowni i ogrzewalni na Księżu Wielkim. Naszym głównym celem nie jest jednak pomaganie osobom w potrzebie, a edukowanie i zachęcanie wszystkich do wspierania drugiego obiegu odzieży. „Wspólny wieszak” uratował już kilka ton ubrań, które dostały drugie życie – podsumowuje Agata Fogler.  

Oprócz lokalnych, sąsiedzkich wymianek, we Wrocławiu działają też ogólnomiejskie inicjatywy. Jedną z nich jest „SWAP Wrocław” – cykl wydarzeń służących bezgotówkowej wymianie odzieży, odbywający się od 2013 roku. Pierwsza wymianka miała miejsce w jednym z akademików Politechniki Wrocławskiej 12 lat temu, a teraz cyklicznie podejmują ją różne instytucje – jak np. „Czasoprzestrzeń” czy osiedlowe kluby kultury. Główną zasadą tych transakcji jest „ciuch za ciuch”, czyli rzeczy, których się nie wymieni, trzeba zabrać z powrotem ze sobą. Ubrania muszą być czyste i w dobrym stanie. Inicjatywa zyskała już swoją renomę, a żeby zachęcić do kultywowania idei, w czasie wydarzeń losowane są nagrody, typu bilety do kina, przekazywane przez wrocławskie firmy. 

Odzież jako dar serca 

We Wrocławiu działa też kilka miejsc, gdzie można oddać ubrania na cele charytatywne, czyli bezpośrednio dla potrzebujących. Organizacje te przyjmują jednak tylko starannie wyselekcjonowane rzeczy – niezniszczone, czyste i niewymagające żadnych dodatkowych zabiegów. Jedną z przyczyn, dla których zniknęły z miasta kontenery PCK, był właśnie zalew odzieży mocno zużytej i w złym stanie. Teraz takie rzeczy można oddać do PSZOKu i pojazdów SZOT, natomiast pomoc charytatywna musi być odpowiedzialna i w jej ramach można przekazywać tylko odzież, z której potrzebujący będą mieć realny pożytek i która nadaje się do natychmiastowego użytku. Stałą zbiórkę ubrań – głównie męskich – prowadzi Caritas Archidiecezji Wrocławskiej w punkcie przy ul. Katedralnej 7, czynnym zazwyczaj w godzinach 8:00-16:00. Odzież przyjmują również całodobowo wrocławskie schroniska i noclegownie dla osób w kryzysie bezdomności: Noclegownia św. Brata Alberta przy ul. Małachowskiego 15, Schronisko św. Brata Alberta przy ul. Bogedaina 5, Schronisko św. Brata Alberta dla kobiet przy ul. Sołtysowickiej 21F czy Noclegownia św. Brata Alberta przy ul. Popielskiego 8. 

Jeżeli ktoś chce przeznaczyć swoje ubrania na wsparcie akcji charytatywnej, ale brakuje mu czasu, żeby osobiście pojechać do jednego z punktów pomocowych, może też skorzystać z aplikacji „Ubrania do oddania”. Należy przygotować paczkę z ubraniami do 25 kg, wybrać spośród przedstawionej listy organizację, którą chce się wesprzeć, a następnie zamówić kuriera. Za odbiór i wysyłkę trzeba jednak zapłacić. Koszt nadania pojedynczej paczki to 26 zł. Do potrzebujących trafiają jednak nie same ubrania, a dochód z ich sprzedaży w ramach butików cyrkularnych – we Wrocławiu butik w ramach akcji „Ubrania do oddania” działa w Pasażu Grunwaldzkim.   

W naszym mieście dostępne są również częściowo komercyjne modele współpracy w zakresie drugiego obiegu odzieży. Na przykład firma „Dzielciuch” przyjmuje ubranka dziecięce, w zamian oferując punkty zniżkowe na zakup kolejnych ubrań. 18% przychodu „Dzielciucha” trafia na cele charytatywne, a o tym, jaka inicjatywa zostanie wsparta, decydują w ramach głosowania użytkownicy serwisu.    

Najkrótszą ścieżką oddania ubrań w dobrym stanie z własnej szafy jest skorzystanie z jednej z grup facebookowych, jak „Widzialna ręka – Wrocław” czy „Oddam za darmo”. Wystarczy zamieścić tam zdjęcie rzeczy z krótkim opisem i wskazanym miejscem odbioru. 

Osobnym tematem jest sprzedaż używanych ubrań. We Wrocławiu istnieje możliwość wstawienia odzieży w komis, na przykład w Bazarze Miejskim przy ul. Chrobrego 11 czy w prywatnych butikach z sektora second hand. Dostępny jest także cały internetowy rynek odzieży używanej, z serwisami typu „Vinted” na czele. Choć oddanie ubrań do recyklingu wydaje się być najprostszym rozwiązaniem, jednak istnieje cały szereg rozwiązań, żeby wydłużyć żywotność odzieży, zanim stanie się paliwem czy tworzywem czyszczącym.  

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*