CO BY DORADZIŁ PASCAL?

W sprawie możliwej napaści na nas Putina istnieją w Polsce dwie dominujące narracje i potężne siły polityczne za nimi stojące. Ponad 10 milionów  dorosłych Polaków uważa, że Rosja tylko czeka okazji, a drugie tyle, że to strachy na Lachy. Co robić?

Odpowiedź daje Blaise Pascal, genialny XVII-wieczny filozof, matematyk, fizyk, ale też teolog. Ten uczony mąż bardzo się martwił, że wielu ludzi nie wierzy w Boga i tym samym wiedzie – zdaniem francuskiego intelektualisty – nędzne życie, skazując się na wieczne potępienie. Obawiając się, że żaden z istniejących dowodów na istnienie Boga do tych nędzników nie trafi, Pascal zaproponował im zakład, znany światu jako tzw. zakład Pascala. 

Otóż można się założyć, że Bóg istnieje albo nie. Zakładając, że istnieje i żyjąc „po bożemu”, w razie przegranej umierasz tak jak wszyscy i jak wszyscy wpadasz w niebyt. Ale jeśli wygrasz, bo Bóg istnieje – to w zamian za wiarę i cnotliwe spędzenie krótkiego przecież czasu na ziemi, zyskujesz szczęśliwe życie wieczne. Z kolei, jeśli założysz, że Boga nie ma i zakład przegrasz, to w zamian za tę chwilę ziemskiego bezbożnego życia skazujesz się na wieczność w czeluściach piekieł.

Zakład Pascala nic nie mówi o prawdopodobieństwie istnienia Boga. Jest dowodem na to, że wiara w Boga jest racjonalna i opłacalna: koszt niewielki w porównaniu z ryzykiem, jakie ponosisz nie wierząc. To jest, mówiąc prosto, rodzaj ubezpieczenia na wypadek istnienia piekła. Ludzie rozsądni ubezpieczając się na wypadek pożaru, choroby czy kradzieży też nie analizują prawdopodobieństwa nieszczęśliwego wydarzenia. Ponoszą koszt ubezpieczenia, zakładając, że nieszczęście jest możliwe. Inni, nie wierząc w zły los, nie ubezpieczają się i – jeśli dobrze postawili – zyskują (nie płacą składki). Ale jeśli źle postawili…?

Jakie jest prawdopodobieństwo napaści Rosji na Polskę? Moim zdaniem, minimalne, ale jednak jakieś jest. I w obecnej sytuacji geopolitycznej polskie społeczeństwo musi skalkulować ryzyko i dokonać dramatycznego wyboru: wiara w jaki rozwój wydarzeń niesie większe ryzyko dla naszej egzystencji. Czyli, jak zalecał Pascal, dokonać racjonalnego wyboru.

Opcje – jak w rozumowaniu Pascala – są dwie i na prawdziwość żadnej nie ma przekonujących dowodów. Opcja pierwsza, to założenie (wiara), że Rosja będzie dążyć do odbudowy rosyjskiego imperium, Ameryka zajmie się swoimi wojnami i Polska znajdzie się w egzystencjalnym zagrożeniu. Opcja druga zaś, domyślnie lub jawnie dzisiaj głoszona, zakłada, że Rosja nie ma interesu ani dostatecznych sił do kontynuowanie militarnych podbojów, zadowoli się Ukrainą i Polskę zostawi w spokoju. 

Nie wiemy, jak będzie, ale jeśli założymy prawdziwość opcji pierwszej, zgodzimy się zaciągać kredyty i wydzielać z budżetu środki na budowanie fabryk broni, kupowanie samolotów, rakiet i czołgów. Kosztem takiego zakładu będą nieuchronne ograniczenia wydatków na różne potrzebne inwestycje. Jeśli założyliśmy słusznie, to mając, kosztem tych kilkuset miliardów, potężną moc militarnego odstraszania, nie podzielimy losu dzisiejszej Ukrainy, nie będziemy mieli zbombardowanych miast bez wody, prądu, milionów uchodźców (najbliżej do Niemiec), unikniemy strat niewyobrażalnie większych, niż wydane miliardy. A jeśli przegramy zakład, zostaniemy z kupą, jak to ujęła pewna posłanka, zbrojeniowego złomu.

Jeśli wybierzemy opcję drugą, założymy, że Putin nie chce dalszych podbojów i nie dogada się z Trumpem – nie zaciągamy kredytów i nie wydajemy z budżetu setek miliardów na czołgi, bomby, rakiety, wybieramy wygodniejsze życie dzisiaj. Nie chcemy tego SAFE i silnej jednoczącej się Europy z Niemcami, z Francuzami, nawet – jak to ujął prezes największej partii opozycyjnej – gdyby Polska miała zostać sama. Wygrywając ten zakład zyskujemy kilkaset miliardów niewydanych na składkę ubezpieczeniową i cieszymy się poczuciem nieskazitelnej suwerenności. 

Ale co, jeśli ten zakład przegramy…?  To pytanie radził sobie zadać Pascal.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*