Nowości

Koniec taniej komunikacji

fot. kaj fot. kaj

Ziścił się czarny scenariusz – wrocławianie utracili możliwość jazdy pociągiem na bilety MPK. Jakby tego było mało, miasto podniosło ceny biletów jednorazowych. Komunikacja w obrębie miasta radykalnie drożeje.

W czerwcowym numerze gazety pisaliśmy, że jest jeszcze szansa na porozumienie między miastem a  przewoźnikami. Wrocławianie przez lata mogli korzystać ze wspólnego biletu miejskiego i kolejowego, co było korzystnym finansowo i komfortowym rozwiązaniem. Opisaliśmy m.in. historię Joanny Sztachety – która, jak wielu mieszkańców, w ramach miejskiej karty Urbancard jeździła pociągiem do pracy i z powrotem. Dzisiaj wrocławianka nie kryje rozczarowania. – Teraz zamiast 66 zł miesięcznie muszę zapłacić 150 zł i to tylko za jedną wybraną trasę. Czuję wielki żal – kwituje.

 Negocjacje między miastem a Kolejami Dolnośląskimi i POLREGIO nie przyniosły zgody co do warunków umowy, która wygasła 30 czerwca i nie została przedłużona.  Niezgodności dotyczyły głównie kwot, jakie miasto miałoby płacić przewoźnikom za zatrzymania pociągów. W efekcie od 1 lipca wrocławianie nie mogą już korzystać na bilet MPK z kolei. Przejazd pociągami jest możliwy jedynie z ważnym biletem kolejowym. Osobno trzeba zapłacić za korzystanie z komunikacji miejskiej – jak to było przed 2013 rokiem. Jednak i tu miasto nie poszło na rękę, bo podczas czerwcowej sesji radni przegłosowali podwyżkę cen biletów MPK.

Komunikat Kolei Dolnośląskich. Zdjęcie otrzymaliśmy od naszej Czytelniczki

 

Karuzela z biletami: drożej-taniej-drożej

Chyba nie ma drugiego miasta w Polsce, które w zaledwie pół roku zaoferowałoby mieszkańcom kilka zmian cen biletów jednorazowych i czasowych. Od 1 stycznia 2021r. koszt za jednokrotny przejazd wzrósł z 3,40 zł do 4,60 zł.  Jednak już w maju wrocławscy radni zdecydowali o cofnięciu obowiązującej od stycznia podwyżki. Za obniżeniem cen biletów zagłosowali radni PiS, Nowoczesnej oraz klub radnych „Współczesny Wrocław”, korzystając z chwilowej przewagi w Radzie Miasta. Stan ten nie potrwał długo, bo w czerwcu radni z prezydenckiego klubu ponownie podnieśli ceny biletów, przywracając je do stanu ze stycznia. Uchwała wejdzie w życie od 1 września, więc jeszcze przez dwa wakacyjne miesiące wrocławianie będą mogli korzystać z tańszych biletów jednorazowych – na otarcie łez za utratę możliwości wspólnego biletu i darmowych przejazdów pociągami.

Miasto musi mieć świadomość, że podnosząc ceny biletów i wycofując się z umowy z przewoźnikami kolejowymi odbiera wrocławianom tanią i dostępną komunikację. Wydawało się, że Wrocław idzie właśnie w tym kierunku – odciążenia ruchu samochodowego, rozwoju kolei miejskiej i rozbudowy linii tramwajowych. Idea zielonego, przyjaznego miasta musi iść w parze przystępną komunikacją. Dlatego miastu trudno przyznać się wprost, że tę możliwość zabiera. Świadczy o tym konstrukcja uchwały rady miejskiej z czerwca, przywracająca podwyżkę cen biletów MPK pod pozorem oferowania wrocławianom nowych możliwości. Te nowe możliwości to miesięczny imienny bilet „Nasz Wrocław Kolej”, który uprawnia mieszkańca do przejazdów na wszystkich typach linii komunikacji miejskiej, o ile posiada on w dniu przejazdu miesięczny imienny odcinkowy bilet kolejowy. To jednak, jak w przypadku pani Joanny Sztachety, wzrost kosztów o ponad 50% w stosunku do możliwości, jakie oferował wspólny bilet. Poza tym w ramach wcześniejszego rozwiązania, można było podróżować pociągiem po mieście do woli, przesiadając się z linii na linię.  Obecna możliwość dotyczy jednej wybranej trasy, dla której punktem początkowym lub końcowym jest stacja lub przystanek kolejowy zawierający w swojej nazwie Wrocław bądź Iwiny.

Aktywiści z „Akcji Miasto” wyliczyli, że na oferowanym obecnie rozwiązaniu, wrocławianin korzystający z połączenia Wrocław-Główny – Leśnica, straci rocznie 1,3 tys. zł. Nic dziwnego, że mieszkańcy nie chcą się na to zgodzić.  Na sesję rady miejskiej 8 lipca wpłynęła petycja wrocławian w sprawie obniżenia biletów MPK. Mieszkańcy domagali się również zobowiązania prezydenta Wrocławia do przedłużenia porozumienia z Kolejami Dolnośląskimi i Polregio w zakresie honorowania biletów miejskich w pociągach tych przewoźników. Radni odrzucili uchwałę w sprawie rozpatrzenia tej petycji. Jednocześnie przegłosowali poprawki prezydenckiego klubu do czerwcowej uchwały, która – omyłkowo – pozwalała na kupowanie tańszych biletów miesięcznych. Bubel prawny został „naprawiony” i od września drożeją nie tylko bilety jednorazowe, ale i czasowe.

Na pewno wprowadzone zmiany nie zachęcą wrocławian do korzystania z komunikacji miejskiej.  Szkoda, bo jednocześnie realizowane są projekty modernizujące linie tramwajowe i kolejowe. Niedawno ruszyły prace projektowe nad odcinkiem Sołtysowice-Mikołajów, uwzględniające dwujezdniowy wiadukt nad ulicą Boya-Żeleńskiego oraz przejście podziemne na Dworcu Nadodrze w kierunku ul. Dębickiego. W toku jest również projektowanie odcinka Grabiszyn-Rzepin, obejmujące kompleksową modernizację linii. Cały czas opracowywane jest studium wykonalności dla Wrocławskiego Węzła Kolejowego.  Pytanie, kto będzie korzystał z efektów tych modernizacji, gdy wrocławianom nie będzie się opłacało jeździć komunikacją miejską i koleją.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie pojawi się na stronie.


*