Nowości

Niebezpieczne drogi

fot. kaj fot. kaj

 

Choć ogólny stan bezpieczeństwa na polskich drogach się poprawia, to jednak zbiorcze statystyki z ostatnich lat są alarmujące. W latach 2010-2015 w Polsce doszło do 181 tys. wypadków drogowych, w których poszkodowanych zostało ponad 239 tys. osób. W zdarzeniach tych niepokojąco duży udział mieli piesi oraz rowerzyści.

 

Pod koniec października środowisko wrocławskich rowerzystów i nie tylko głęboko poruszyła sprawa młodej rowerzystki potrąconej na ul. św. Jadwigi na Wyspie Piasek. Dziewczyna jechała przepisowo wspomnianą ulicą i została na wysokości Staromłyńskiej potrącona przez próbującą ją wyprzedzić taksówkę. Taksówkarz nie zauważył jadącego z naprzeciwka tramwaju i wjechał w rowerzystkę. Po czym uciekł z miejsca wypadku.

Rowerzystka poważnie ucierpiała. Trafiła na Borowską z uszkodzonym rdzeniem kręgowym, gdzie została poddana wielogodzinnej operacji – na szczęście udanej. W chwili obecnej dziewczyna przebywa na 12-tygodniowej rehabilitacji i rekonwalescencji.

– Ten poważny wypadek nie miał prawa się wydarzyć, gdyby kierowca stosował się do panujących na tym odcinku zasad ruchu – oceniają aktywiści z Wrocławskiej Inicjatywy Rowerowej. W liście, podpisanym przez prezesa WIR, Cezarego Grochowskiego, a kierowanym do policji i oficera rowerowego, aktywiści zwracają uwagę, że: „powyższe przykre zdarzenie nie jest wyłącznie pokłosiem chwilowej nieuwagi kierującego, ale skutkiem patologicznej sytuacji, która panuje od dłuższego czasu na tej ulicy. Istnieją bardzo liczne sygnały, że pomimo wyznaczonej w tym miejscu strefy zamieszkania, mało który kierowca przestrzega obowiązujące w niej ograniczenie prędkości do 20 km/h. Problem ten w szczególności dotyczy kierujących taksówkami oraz samochodów jeżdżących tamtędy nielegalnie”.

Miasto obiecało przyjrzeć się sytuacji. Daniel Chojnacki, oficer rowerowy, stwierdził, że sprawa jest poważna i niewskazane są pochopne działania.

– Postanowiliśmy z pomocą policji sprawdzić, czy przekraczanie prędkości faktycznie jest w tym miejscu nagminne. Jeżeli okaże się, że taksówkarze nie respektują przepisów, pozostawienie im przywileju w postaci przejazdu ulicą św. Jadwigi stanie pod poważnym znakiem zapytania – powiedział Chojnacki.

Taka analiza z pewnością jest potrzebna. Ale miejsc, gdzie hipotetycznie, a niestety często też w praktyce, łatwo o wypadek jest we Wrocławiu całkiem sporo: kierowcy nagminnie przekraczają prędkość (alarmują rowerzyści) na ulicach Kochanowskiego, Jedności Narodowej, Osobowickiej czy Szewskiej.  Do szczególnie niebezpiecznych miejsc należy skrzyżowanie ul. Legnickiej z Dobrą – doszło tam już do wielu potrąceń, bo kierowcy skręcający z Dobrej w Legnicką nie zachowują należytej ostrożności, nie zauważają bądź wręcz  wymuszają pierwszeństwo na jadących główną drogą rowerzystach. Podobny schemat powtarza się na ulicy Kasprowicza – ścieżkę rowerową od jezdni oddziela tam pas parkujących samochodów, przez co kierowcy, wykonując prawoskręt, mają bardzo utrudnioną widoczność i małe szanse, by w porę dostrzec rowerzystę.

Sytuacji nie poprawia blokowanie wielu pasów i ścieżek rowerowych przez kierowców, którzy bezprawnie na nich parkują. Wykroczenia te skrupulatnie dokumentuje, niemal dzień po dniu,  facebookowa strona „Wrocław tak bardzo rowerowy”.

 

Bezpieczeństwu tzw. niechronionych uczestników ruchu drogowego – nie tylko rowerzystów, ale i pieszych – przyjrzała się ostatnio Najwyższa Izba Kontroli.

 

Wnioski nie są optymistyczne. „O ile w 2010 r. niechronieni uczestnicy ruchu drogowego stanowili 30 proc. poszkodowanych i 39 proc. zabitych we wszystkich wypadkach drogowych – czytamy w raporcie –  to w ciągu kolejnych pięciu lat wskaźniki te wzrosły i w roku 2015 osiągnęły poziom odpowiednio 32 proc. i 42 proc. W Unii Europejskiej stanowią oni przeciętnie 28 proc. wszystkich ofiar śmiertelnych, a więc o 14 punktów procentowych mniej niż w Polsce”.

Jak zauważa NIK, wbrew obiegowym opiniom, ogromna większość poszkodowanych to wcale nie pijani rowerzyści lub niewidoczni piesi. Ofiarami są często dzieci i osoby starsze, ginące w ciągu dnia na nowych lub dopiero co zmodernizowanych drogach. Co więcej, „do większości zdarzeń z udziałem pieszych dochodzi w miejscach, które z założenia powinny gwarantować im pełne bezpieczeństwo, np. przejścia dla pieszych czy chodniki – czytamy w raporcie. – Każdego roku to kierujący pojazdami w zdecydowanej większości są sprawcami tego rodzaju zdarzeń drogowych”.

Nie inaczej jest w przypadku zdarzeń z udziałem rowerzystów. Według ubiegłorocznych statystyk ponad dwie trzecie wypadków (2990 z 4634), w których poszkodowani zostali rowerzyści, spowodowali inni użytkownicy dróg, na ogół kierowcy samochodów osobowych. Głównie poprzez wymuszanie pierwszeństwa przejazdu, nieprawidłowe wyprzedzanie (najwięcej ofiar śmiertelnych), nieprawidłowe przejeżdżanie drogi dla rowerzystów, niezachowanie bezpiecznej odległości i nadmierną prędkość. Najczęstszymi przyczynami wypadków powodowanych przez rowerzystów były, w kolejności, nieprzestrzeganie pierwszeństwa, nieprawidłowe wykonanie manewru skrętu i przejeżdżanie przejść dla pieszych. Ktokolwiek jednak nie zawinił i tak konsekwencje ponosił słabszy: spośród 303 śmiertelnych ofiar ubiegłorocznych wypadków 300 stanowili rowerzyści.

„Stan bezpieczeństwa pieszych i rowerzystów jest uzależniony od szeregu czynników: infrastruktury drogowej, świadomości i przygotowania uczestników ruchu drogowego, obowiązujących przepisów i stopnia ich przestrzegania”, konkluduje NIK. I ostrzega, że dotychczasowe działania podejmowane  przez policję i straże miejskie w ograniczonym tylko stopniu wpływają na zmianę sytuacji.

Tymczasem bez wdrożenia systemowych rozwiązań – opracowania skutecznych standardów działania na rzecz zwiększenia bezpieczeństwa na drogach, analizy zagrożeń, typowania miejsc szczególnie niebezpiecznych, a wreszcie intensyfikacji działań profilaktycznych – liczba ofiar wypadków drogowych nie zmaleje.

 

Potrzeba więc kompleksowości działań, bo doraźne rozwiązania nie przyniosą rezultatów.

 

A przede wszystkim potrzeba zdecydowanych kroków w zakresie edukacji – pieszych, rowerzystów, kierowców, policjantów, strażników miejskich, samorządowców, stworzenia kompleksowego planu w oparciu o instytuty naukowe i specjalistyczne organizacje trzeciego sektora, a wreszcie skutecznego egzekwowania prawa o ruchu drogowym  w sposób odpowiedni i proporcjonalny wobec wszystkich uczestników ruchu drogowego. Pozostawienie sprawy samej sobie niczego nie rozwiąże. Jeśli ktoś liczy na to, że z czasem „ludzie sami się nauczą”, to jest w pewnym stopniu odpowiedzialny za to, że przywołane na początku tekstu statystyki będą się tylko pogarszać.

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie pojawi się na stronie.


*