NOCNA ZMIANA KONSTYTUCJI

W nocy z 17 na 18 grudnia 2014 r. głosowano poprawkę do Konstytucji, która umożliwiałaby w przyszłości sprzedaż Lasów Państwowych.

las 1 fot. J. Kaliszuk

W czasie kiedy wszystkie główne media bezustannie informowały nas o posiłku posłanki Pawłowicz, pokazywały sejmowe awantury i wyzwiska, donosiły o „kilometrówkach” marszałka Sikorskiego, zajmowały się zakupami na nadchodzące święta, a w ramach tematów poważnych donosiły o kolejnych bezeceństwach Putina i sukcesach demokratów z Majdanu – w zupełnej ciszy, w tajemnicy, przygotowywano w Sejmie zmianę w Konstytucji RP.

Próba odbyła się w nocy z 17 na 18 grudnia 2014 r. O godzinie 0.45 głosowano poprawkę do Konstytucji, która umożliwiałaby w przyszłości sprzedaż Lasów Państwowych.

Za uchwaleniem zmian głosowało 291 posłów, przeciw było 150, a 2 wstrzymało się od głosu. Do uchwalenia zmian zabrakło zaledwie 5 głosów. Za przyjęciem zmian w konstytucji głosowało PO, SLD, PSL, TR, BiG oraz 11 posłów niezrzeszonych. Przeciw był PiS, KPSP Zbigniewa Ziobry i Jarosława Gowina oraz 8 posłów niezrzeszonych.

Po gmachu Sejmu krążą setki dziennikarzy. Widzimy i słuchamy w telewizji komentatorów, ekspertów i samych posłów. Dlaczego więc Polacy nie zostali poinformowani o planowanej zmianie Konstytucji? Dlaczego milczały o tym dzienniki drukowane i telewizyjne, dlaczego w żadnym gromadzącym wielomilionową widownię programie publicystycznym – choćby u Lisa, Olejnik czy Rymanowskiego – temat ten się nie pojawił?

Nie wierzę w teorię spiskową – że właściciele stacji telewizyjnych i gazet zabronili poruszania tego tematu. Pozostaje więc jedno wyjaśnienie: dla mediów ten temat był nieinteresujący. Po prostu. Dlatego zegarkiem posła Nowaka dziennikarze zajmowali się tygodniami, a możliwością sprzedawania lub oddawania w prywatne ręce naszych lasów nie zajmowali się praktycznie wcale. Tak samo, jak nie zajmowali się i nie zajmują grabieniem majątku spółdzielczego czy likwidacją ogródków działkowych.

 

Własność wspólna, społeczna, państwowa – to od ponad 20 lat pojęcia ideologicznie napiętnowane w polityce i mediach. A po rozdaniu za „co łaska” państwowego (naszego) przemysłu Lasy Państwowe są najcenniejszym i przynoszącym dochód dobrem państwowym.

 

Zgłaszając projekt zmiany Konstytucji PSL twierdził, że chce po wsze czasy zagwarantować Polakom, że Lasy Państwowe nie będą prywatyzowane. I faktycznie,  zgłoszona propozycja zakładała, że nie podlegałyby przekształceniom własnościowym, ale dopuszczała wyjątki od tej zasady. Wyjątki te, uzasadnione celami publicznymi lub celami zrównoważonej gospodarki leśnej, określałaby ustawa.

Jeśli jednak tak szlachetne były zamiary, czemu nie sprecyzowano, nie zdefiniowano dokładne owych możliwych wyjątków? Bo, oczywiście, muszą być wyjątki. Na przykład budowa autostrady albo lotniska w razie zbliżającej się wojny. Albo elektrowni atomowej lub wielkiej zapory wodnej. Takie wyjątki można było ładnie opisać, nawet w prawniczym języku. Dlaczego tak nie zrobiono?

Może dlatego, żeby „celem publicznym” mogła okazać się konieczność oddania hrabiom Potockim, Lubomirskim czy Radziwiłłom dużego kęsa Borów Dolnośląskich w rekompensacie za lasy zabrane im przez reformę rolną, może jeszcze tę przedwojenną? Albo kompleks lasów od Malczyc do Ścinawy oddać cystersom, żeby naprawić krzywdy uczynione im przez króla pruskiego w 1810 roku?

 

Obawy nie są bezzasadne. Reprywatyzacja, prywatyzacja i rozdawanie wspólnego majątku Polaków przebiega w Polsce w sposób całkowicie niekontrolowany od 1989 roku.

 

A brak regulacji ustawowych nie jest dziełem przypadku. Ustawy reprywatyzacyjnej ani zapobiegającej roszczeniom i skandalom nie uchwalono z oczywistego powodu: Polski nie stać na oddanie wszystkiego wszystkim byłym właścicielom i ich spadkobiercom. Ale też nie można było napisać ustawy (jak w niektórych innych krajach) stanowiącej, że faktów dokonanych nie da się odwrócić i nie oddajemy nikomu niczego. Bo biskupom postanowiono oddać wszystko, czego chcą (i Komisja Wspólna im oddała).  A takiego prawa – że jednym oddajemy, a innym nie oddajemy – nawet w Polsce nie dało się rady ustanowić. I jest wolna amerykanka. Możni i ustosunkowani spadkobiercy kilku rodzin magnackich odzyskują swoje pałace. Po Warszawie i innych miastach grasują już gangi przejmujące place i kamienice w imieniu ponoć spadkobierców byłych właścicieli.

Lasy były na razie bezpieczne. Właścicielem Lasów Państwowych jest Skarb Państwa – czyli my wszyscy. I niech tak zostanie. Dziwna nocna próba podważenia w Sejmie tego oczywistego stanu pokazuje, że nie wszędzie jest zgoda na to, abyśmy my wszyscy byli jeszcze właścicielami czegoś cennego. Na dodatek ta próba uzasadniana była naszym wspólnym interesem! Tak, jak kiedyś interesem spółdzielców było uzasadniane prawo do przejmowania przez nielicznych spółdzielczego majątku. I dobrem wspólnym uzasadniano likwidowanie wspólnych ogródków działkowych.

Okazuje się, że prawdziwy biznes nie cofnie się nawet przed tajną nocną zmianą Konstytucji.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie pojawi się na stronie.

*