Refleksje po Kongresie

Listopadowy V Kongres Spółdzielczości, reprezentujący 8 milionów członków i 300 tysięcy pracowników spółdzielni, czyli, licząc z rodzinami, niemal połowę społeczeństwa polskiego, został solidarnie przemilczany, nie doczekał się w mediach ogólnopolskich żadnej wzmianki, ani nawet skromnego paska w TV.

gazeta newspaper do publicystyki fot. Jon S www.flickr.com/photos/62693815@N03/ // CC BY

Listopadowy V Kongres Spółdzielczości, reprezentujący  8 milionów członków i 300 tysięcy pracowników spółdzielni, czyli, licząc z rodzinami, niemal połowę społeczeństwa polskiego, został solidarnie przemilczany, nie doczekał się w mediach ogólnopolskich żadnej wzmianki, ani nawet skromnego paska w TV. Za to mogliśmy dowiedzieć się w tym czasie, że pijany sołtys przejechał rowerem indyka, a inny indyk został ułaskawiony zwyczajowo przez prezydenta USA…

Tymczasem Kongres był wyrazem wielkiej jedności. Większość wypowiedzi, także oficjalnych,  łączyło spostrzeżenie, że spółdzielczość musi trzymać się razem, bo rząd chce „wyłamywać” poszczególne jej branże: mieszkaniówkę, SKOKI, spółdzielnie pracy (zamiana na spółki) itd., i tylko jednością można się tej tendencji przeciwstawić.

W Kongresie uczestniczyli: reprezentujący Prezydenta RP wiceminister infrastruktury – Olgierd Dziekoński oraz przedstawiciele wszystkich klubów sejmowych z wyjątkiem PO. Najliczniej reprezentowany był PSL: wicemarszałek Sejmu Grzeszczak, szef klubu – Jan Bury, przewodniczący – Janusz Piechociński, dwaj ministrowie  i wszyscy oni zabrali głos, stając po stronie spółdzielców. To samo usłyszano od wicemarszałka Marka Kuchcińskiego (PIS), posła Witolda Klepacza (Ruch Palikota) i Leszka Millera (SLD).

Trzeba też odnotować obecność (chwilową) wiceministra Piotra Stycznia (kiedyś prezesa spółdzielni mieszkaniowej z Gorzowa Wielkopolskiego) oraz bardzo znamienny list do Kongresu od posła PO z Gdańska, Jerzego Borowczaka. Pan poseł jest z nami.

Przez wypowiedzi mówców przebijało zdziwienie wobec determinacji PO i osobiście premiera, żeby spółdzielczość zniszczyć. Jest to tym dziwniejsze, że przecież premier – w wywiadzie, jakiego udzielił ogólnopolskiej gazecie spółdzielczej na początku 2011 roku („Tęcza” nr 1/2011) –  uznał spółdzielczość za ważny element gospodarki kraju w jego społecznym wyrazie.

Bo przecież nie zakłada się spółdzielni, żeby być bogatym, ale po to, żeby nie być biednym. 

Spółdzielnie mają więc, zwłaszcza w kryzysie, wielką rolę do spełnienia, ale stosunek państwa (rządu) do spółdzielczości określa udział wytworzonego dochodu w PKB – obecnie jest to zaledwie ok. 1%, a jeszcze niedawno było 6% (w UE średnia to obecnie właśnie ok. 6%).

Czy może to jednak dziwić, skoro u nas liczba spółdzielni systematycznie maleje (o 26%), a – biorąc przykład pierwszy z brzegu – choćby w Wielkiej Brytanii ich liczba wzrasta (o 20%). A jednak ten 1% PKB to tyle, ile daje cały przemysł wydobywczy z wielkimi dotacjami państwa, podczas gdy spółdzielczość nie dostaje ani złotówki.

Co z Kongresu wynika?

Kongres należał z pewnością do udanych, gdyż:

  • podjęto ważną uchwałę precyzującą zagrożenia, ale i konieczne działania dla obrony spółdzielczości (uchwała nr 13),
  • obnażył negatywną rolę mediów, przejawiającą się w lekceważącym podejściu do tematyki spółdzielczości w Polsce,
  • pozwolił skonsolidować kierunki rozwoju spółdzielczości w latach 2013 – 2016, bo przecież spółdzielczość to nie tylko mieszkaniówka;
  • uchwalono apel do parlamentarzystów, aby wreszcie dali spokój spółdzielczości, zwłaszcza mieszkaniowej, bo dają wyraz nie tylko braku kompetencji, ale działania na szkodę państwa polskiego; apel oparto na opracowaniu Warmińsko-Mazurskiego Związku;
  • zarysowała się wyraźna koalicja polityczna (z wyjątkiem PO), popierająca spółdzielców w tym zakresie.

Na koniec warto wspomnieć, że Kongres zobowiązał Krajową Radę Spółdzielczą do podjęcia prawnych działań przeciwko  poseł Lidii Staroń – o naruszanie najróżniejszych przepisów prawa: Konstytucji, regulaminu sejmu czy wręcz przepisów kodeksu karnego, które to naruszenia wypunktowała dr Krystyna Krzekotowska, ekspert prawa spółdzielczego, dyrektor Międzynarodowego Instytutu Prawa i Mieszkalnictwa.

Uchwała 13/2012 

V Kongresu Spółdzielczości 

z dnia 28 listopada 2012 r. 

(fragmenty)

(…) Środowisko polityczne, związane z ugrupowaniem obozu rządzącego, nie rozumie lub nie chce zrozumieć misji spółdzielczości, zwłaszcza dziś, w kolejnej odsłonie światowego kryzysu. Odrzuca przesłanie Organizacji Narodów Zjednoczonych o proklamowaniu Międzynarodowego Roku Spółdzielczości i wezwanie do wspierania rozwoju ruchu spółdzielczego. W Polsce, jedynym kraju wśród społeczeństw aspirujących do posiadania demokratycznego państwa prawnego, działania instytucji państwowych wyłamują się z szerokiego frontu państw budujących gospodarkę społeczną i skierowane zostały na ograniczanie roli spółdzielczości. (…)

Wzywamy władze ustawodawcze RP do zaprzestania takich praktyk i rozpoczęcia równoprawnego dialogu. Polska spółdzielczość potrzebuje przyjaznego prawa, zapewniającego stabilne warunki funkcjonowania. Spółdzielnie są pełnoprawnymi uczestnikami społecznej gospodarki rynkowej, we wszystkich sferach życia społeczno-gospodarczego. Tworzą miejsca pracy, rozwiązują problemy mieszkaniowe, aktywizują osoby bezrobotne, aktywnie uczestniczą w rozwoju obszarów wiejskich. (…)

Dziś w Sejmie trwają prace nad kolejnymi projektami ustaw spółdzielczych, powielających rozwiązania wcześniej zakwestionowane, zarówno przez Sejm poprzedniej kadencji, ekspertów, jak i środowisko. Cechuje je niski poziom merytoryczny, a wiele rozwiązań w nich zawartych budzi wątpliwości pod względem poprawności techniki legislacyjnej oraz należytego uzasadnienia stosowanych rozwiązań normatywnych. (…)

Spółdzielnia, jako osoba prawna typu korporacyjnego, musi mieć zapewnione przez ustawodawcę podstawowe standardy, niezbędne do prawidłowego funkcjonowania w obrocie prawnym i nie można arbitralnie obciążać jej dodatkowymi nakazami i zakazami o charakterze publiczno-prawnym, ograniczając lub wyłączając prawo wyboru przysługujące członkom.

Ustawodawca nie zabezpiecza podstawowych norm i standardów bezpieczeństwa prawnego spółdzielni. Proponowane przepisy nie tylko są niezgodne z Konstytucją RP oraz zasadami spółdzielczymi, ale również nie zapewniają stabilności ekonomicznej, finansowej oraz samorządowej spółdzielni. Powielane są rozwiązania już wielokrotnie kwestionowane przez Trybunał Konstytucyjny, dotyczące przekształceń własnościowych w spółdzielniach mieszkaniowych, co jest dowodem złej woli, jak i ignorowania prawa, a zwłaszcza Konstytucji RP.

Nie takiego prawa oczekują spółdzielcy. Domagamy się, aby nie ubezwłasnowolniać nas, niechcianymi przez środowisko bublami prawnymi. Jednak zmiany rozwiązań prawnych w obrębie spółdzielczości są niezbędne i oczekiwane przez środowisko. Chcemy uczestniczyć w ich tworzeniu.

Żądamy od Sejmu RP zaprzestania prac nad projektami ustaw spółdzielczych, tworzonymi bez udziału środowiska spółdzielczego, podyktowanymi nie względami merytorycznymi czy społecznymi, lecz będącymi jedynie przejawem złej woli politycznej. Spółdzielnia jest własnością jej członków i to oni powinni decydować o losie korporacji, którą powołali do życia. Żądamy zaprzestania nękania i dyskryminacji spółdzielczości coraz to nowymi projektami, których rozwiązania prowadzą docelowo do likwidacji sektora i podważają zaufanie obywateli do państwa prawa.

Zwracamy się do Rządu RP o podjęcie dialogu i prac nad rozwiązaniami prawnymi, zawierającymi unormowania w zakresie spółdzielczości, zgodne z potrzebami i standardami światowymi, które umożliwią spółdzielniom wypełnianie ich społecznej roli, do jakiej zostały powołane.

Spółdzielnie to nie spółki kapitałowe, których celem jest osiągnięcie jak największego zysku. Spółdzielnie to przedsiębiorstwa społeczne, których celem jest zaspokajanie potrzeb członków, a także działanie na rzecz społeczności lokalnych. Spółdzielczość działa na rzecz warstw społecznych o średnich i niskich dochodach, stwarzając im możliwość spokojnej egzystencji, w ramach społeczeństwa. (…)

Psucie samorządności spółdzielczej oznacza w istocie niszczenie fundamentu na kanwie którego można budować demokrację lokalną i społeczeństwo obywatelskie, które nie wyrośnie przecież w rzeczywistości, gdzie będą funkcjonować jedynie spółki akcyjne. Domagamy się rozwijania pluralizmu w gospodarce i powrotu na drogę budowy społecznej gospodarki rynkowej, z równoprawnym sektorem gospodarki społecznej (…).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie pojawi się na stronie.

*