Kiedy scena staje się światem

Dawid Gębala, fot. Tomasz Kłębek
Dawid Gębala, fot. Tomasz Kłębek

Muzyka pasjonowała go od najmłodszych lat i marzył, aby stać się jej częścią. Choć nie od razu, ale krok po kroku udało mu się spełnić te pragnienia.

Dawid Gębala jest pieśniarzem, komponuje i pisze teksty piosenek, które niosą przekaz i wyzwalają emocje, nawet te trudne, przed którymi nieraz chcielibyśmy uciec.

O sobie mówi, że jest raczej muzykantem niż muzykiem, gry na gitarze oraz śpiewu uczył się bowiem sam.   

– Często, aby moja historia wyglądała na ciekawszą, mówię, że zacząłem śpiewać, aby imponować osobą płci pięknej, co moim zdaniem każdy nastolatek robić powinien – imponować dziewczynie twórczością – bo to jest piękne oraz naturalne.  Człowiek ma w sobie olbrzymie pokłady twórczości, czasem wystarczy znaleźć sposób na ich wydobycie – opowiada Gębala.  

Jako nastolatek starał się szukać podobnych do siebie, związał się między innymi z Klubem Dobrej Piosenki w Lublinie, w którym niezwykły pieśniarz Jan Kondrak organizował spotkania młodych twórców piosenki.

Jednak dopiero parę  lat temu chwycił gitarę na dobre i wziął udział w konkursie. Na Przeglądzie Piosenki Poetyckiej we Wrocławiu dostał nagrodę za przekaz.

– Pomyślałem, że to ciekawe i jakby naturalne, bo z wykształcenia jestem filozofem, ale od razu chciałem się też postarać o to, by kiedyś otrzymać również nagrodę za wykonanie. Zacząłem więc ćwiczyć bardziej intensywnie.

Dawid tworzy muzykę między innymi do literatury.  Skomponował piosenki oparte na fragmentach książki filozoficznej Edwarda Stachury „Fabula Rasa”.  To jego niezwykły projekt, który cały czas pogłębia.

– Wydaje mi się, że książka Stachury w swojej wymowie porusza problemy egzystencji człowieka, które dziś są może nawet bardziej aktualne niż w czasach, kiedy została napisana. Moje piosenki to wybór pewnych rozmów „Człowieka Nikt” z „Człowiekiem Ja” – głównych postaci tej powieści. O czym rozmowa się toczy? O tym, co najważniejsze: kim jestem? czym jest wolność? czym jest a czym nie jest miłość? czym są słowa?  Mam nadzieję, że moje śpiewanie sprawi, że ktoś wsłucha się w te pytania i sięgnie także po dzieło Stachury – mówi Gębala.

Pieśniarz stworzył również muzykę do wierszy Bolesława Leśmiana. Pisze też własne teksty, w których porusza problemy psychologiczne, społeczne oraz codziennej wędrówki przez życie.  

– Interesują mnie przede wszystkim ludzie, ich emocje, zmagania z codziennością. Mieszkam we Wrocławiu, ale same przestrzenie nie są dla mnie tak interesujące jak ludzie, których mogę obserwować. Na przykład tramwaj sam w sobie nie wydaje mi się interesujący, lecz jeśli znajdą się tam dwie osoby, dajmy na to chłopak i dziewczyna, to ten tramwaj może na przykład stać się dla nich początkiem jakiegoś nowego świata, wystarczy przypadek, iskra, zrządzenie losu albo ktoś, kto to wszystko zobaczy, zmyśli, opisze. Tym kimś chciałbym być właśnie ja – mówi Gębala.

Trzeba podkreślić, że Gębala ujmuje publiczność nie tylko tekstami – głos artysty jest magnetyzujący, pełen emocji, autentyczności.

– Na koncercie naturalne jest, że widzowie siedzą nieco w cieniu, a ja na scenie jestem niekiedy tak oślepiony reflektorami, że dokładnie ich nie widzę. Jednak zawsze próbuje nawiązać kontakt z widownią i wciągnąć ją w świat, o którym śpiewam. Podoba mi się metafora sceny jako świata.  Staram się stworzyć ludziom fizykę tego świata, tak jak robi to autor książki lub reżyser, aby każda pojedyncza osoba szła równo ze mną i najbardziej cieszę się, kiedy granica między sceną a publicznością znika.

Recitali Dawida Gębali możemy posłuchać w całej Polsce: – Jadę wszędzie, gdzie są ludzie chętni to przeżyć razem ze mną, wtedy widzę sens tego co robię – mówi. 

Jest szansa, że niedługo powstanie płyta artysty. Tymczasem twórczość Gębali można też śledzić na stronie: www.dawidgebala.pl.

Koniecznie jednak powinniśmy udać się na jego koncert, przystanąć na chwilę i odkryć życie, które jest w nas, pełne nieokiełznanej energii, marzeń, relacji, uczuć jak rwąca rzeka. Tak właśnie śpiewa Dawid Gębala.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*