Nowości

Schody do normalności

Każdy z nas, dziś zdrowy, jutro – na skutek wypadku lub choroby – może zmierzyć się z problemem niepełnosprawności. Jak na nią patrzymy? I czy nasze miasto jest miejscem przyjaznym dla niepełnosprawnych?

Obraz domyślny wpisu fot. r.nial.bradshaw / CC BY-NC-SA 2.0

Każdy z nas, dziś zdrowy, jutro – na skutek wypadku lub choroby – może zmierzyć się z problemem niepełnosprawności. Jak na nią patrzymy? I czy nasze miasto jest miejscem przyjaznym dla niepełnosprawnych? 

We Wrocławiu niepełnosprawni stanowią około 15 proc.mieszkańców. Jest to jednak tylko przybliżona liczba, bo dużo osób nie ujawnia się w spisach powszechnych. Co im doskwiera najbardziej? Większość przyznaje, że najtrudniej jest z komunikacją miejską.

– Zastanawiam się, po co jest ta niskopodłogowość, skoro kierowcy często nie stosują się i nie ułatwiają osobom na wózkach wsiąść do tramwaju – mówi Piotr Rynka, który porusza się na wózku.

Mnóstwo osób niewidomych i słabowidzących skarży się, że kierowcy czasami ściszają lub całkowicie wyłączają informację dźwiękową.– Jadąc tramwajem nr 10 w kierunku Leśnicy, mijam za stadionem dwa bardzo długie przystanki. Bez informacji dźwiękowej jest mi trudno zorientować się, gdzie wysiąść – mówi niewidoma Martyna. Dodajmy, że tramwaj ten kursuje na trasie, przy której znajduje się Szkoła dla Niewidomych i Słabowidzących, na Kamiennogórskiej.

 – Uważam, że numery tramwajów są za małe – mówi Mariusz Kleczkowski, niedowidzący. – Często są wyświetlane, ale wtedy one mi się zamazują. Dobrze byłoby, gdyby każdy tramwaj i autobus posiadał dodatkowy, wyraźny numer z boku. Będąc w Warszawie zauważyłem na przystankach przycisk, który uruchamia informację dźwiękową, jaki tramwaj nadjedzie. Brakuje mi tego we Wrocławiu. Czułbym się wtedy pewniej – opowiada pan Mariusz.

W mieście jest 30 proc.tramwajów i 80 proc. autobusów niskopodłogowych. Rzecznik do spraw osób niepełnosprawnych w Urzędzie Miejskim, Bartłomiej Skrzyński, zapewnia, że miasto szkoli kierowców i motorniczych:

–Wrocław przez lata nie był przyjazny dla osób niepełnosprawnych, to są zaszłości sięgające pół wieku i nie da się ich naprawić w ciągu kilku lat. Dopiero ostatnia dekada doprowadziła do wielu inicjatyw, które zmieniły nasze miasto i ciągle zmieniają.  

Jedną z takich inicjatyw było powstanie programu „Wrocław bez barier”.  – Tak naprawdę od tego momentu sprawy osób niepełnosprawnych stały się przedmiotem szczególnej uwagi przy realizowaniu projektów miejskich – zapewnia Bartłomiej Skrzyński. – Efekt to wdrażanie  konkretnych programów, wspierających codzienne funkcjonowanie osób z różnymi niepełnosprawnościami, bo przecież niepełnosprawni to nie tylko wózkersi. Naczelną zasadą są zawsze konsultacje ze środowiskiem, choćby przy realizacji tak dużych projektów, jak wrocławski Aquapark, Stadion Miejski, Wrocławskie Centrum Turystyki Biznesowej przy Hali Stulecia, czy ostatnio Port Lotniczy i Teatr Capitol, dzięki którym  za każdym razem podwyższa się ich standard, daleko wykraczający poza normy prawa budowlanego. Obecnie jestem na etapie konsultacji przejścia podziemnego, przy ul. Świdnickiej. Podejmowane w mieście działania, dzięki wsparciu prezydenta miasta, mają charakter interdyscyplinarny i dotyczą różnych obszarów, codzienności – także teatralnej, w wypadku Teatru Arka, w którym grają niepełnosprawni i pełnosprawni aktorzy – mówi rzecznik.

W mieście spotkamy ciągle

wiele paradoksów. 

Na Dworcu Głównym działają windy, jest też specjalna linia dla niewidomych, jednak sprawdziliśmy, że linia ta prowadzi do zamkniętych na stałe głównych drzwi wyjściowych. Poważnym problemem jest brak platformy, która umożliwia osobie na wózku wejście do pociągu. Taka platforma jest dostępna na wielu innych dworcach w kraju. To wydatek rzędu 2 tys. zł. Dlaczego nie ma jej Wrocławiu? Na ważną rzecz zwracają uwagę słabowidzący – wszystkie ewentualne przeszkody w mieście są jednolicie szare: kosze na  śmieci, schody, chodniki, słupki, co utrudnia przemieszczanie się osobie niedowidzącej. 

Wiele osób z niepełnosprawnością ruchową korzysta z własnych samochodów. Tu pojawia się kolejny kłopot, gdyż miejsca z kopertami zajmowanie są notorycznie przez ludzi zdrowych.– Zadzwoniłam kiedyś na straż, informując, że koperta jest zajęta, czekałam trzy godziny i nikt nie przyjechał – wspomina Diana. – Obok mojego bloku zamówiłam sobie własną kopertę, ale notorycznie zajmuje mi ją ta sama osoba, zdrowa. 

–A źle parkujące samochody na całej szerokości chodnika to już temat rzeka – dodaje Marta.

Kontrowersje wzbudza wrocławski rynek, który ze względu na kostkę brukową bywa przez niepełnosprawnych omijany szerokim łukiem.– Czasami przejście wokół placu zajmuje mi 30 minut. A przecież mam prawo się śpieszyć – mówi Tomasz Jakub Sysło, wrocławski artysta poruszający się na wózku. Na rynku  gładkie płyty chodnikowe zajęte są przez ogródki restauracji. Dla porównania w Krakowie czy w Poznaniu przejście obok ogródków na chodniku jest bezproblemowe. – U nas ogródki są zabunkrowane – zauważa Paweł Parus, prezes Klubu Kibiców Niepełnosprawnych. –Wystarczyłoby je trochę odsunąć od ścian kamienicy i zrobić więcej przestrzeni. 

– Umiejętne osiągnięcie kompromisu, niezaburzającego tej wyjątkowej przestrzeni, będącej atrakcją dla turystów i mieszkańców, a jednocześnie ułatwienie poruszania się po nim „wózkersom”, rodzicom z dziećmi w wózkach, osobom o kulach nie jest łatwe. Wymaga i czasu, i nakładów– wyjaśnia Bartłomiej Skrzyński. – Podjąłem więc pierwszą inicjatywę w 2010 roku: próbne spoinowanie kostki na rynku przy pomocy żywicy, wspólnie ze ZDiUM-em. Przez dwa sezony prowadziliśmy testy, razem ze Stowarzyszeniem „Aktywni” Wrocław, modelkami poruszającymi się na szpilkach i rodzicami z dziećmi w wózkach. Projekt nie spełnił oczekiwań i zaczęliśmy wspólnie z jednostkami miejskimi, przy konsultacji ze środowiskiem, szukać kolejnych rozwiązań, stąd pomysł „szpilkostrady”, szerokiego i wygodnego traktu wokół Rynku. 

Jej budowa ma zacząć się w 2015 roku. Jednak co przez te 2 lata? – pytają niepełnosprawni. Czy odsunięcie ogródków nie byłoby szybszym i tańszym rozwiązaniem dla wszystkich?

Osoby z niepełnosprawnością mają wiele pomysłów 

jak ułatwić im życie w mieście i często podejmują działania.

– Jesteśmy członkami społeczeństwa, a nie zbędnym dodatkiem. Mamy podobne potrzeby pójścia do kina, do kawiarni – mówi kilkunastoletni Krzysiek ze Szkoły dla Niewidomych i Słabowidzących. – Czasami wystarczą proste rozwiązania. Pomyślałem, że nawet takie urządzenia do Urban Card w komunikacji miejskiej mogłyby zostać udźwiękowione. W kinach możnaby spróbować wprowadzić audiodeskrypcję, żeby osoby niewidome mogły normalnie oglądać film wraz z innymi. Do odbioru audiodeskrypcji wystarczy jakikolwiek odbiornik radiowy lub komórka z radiem oraz słuchawki.  

Obecnie Centrum Kultury na Nowym Dworze organizuje pokazy filmów z audiodeskrypcją.  

Marta, młoda dziewczyna poruszająca się na wózku prowadzi informacyjną stronę internetową: naczterech.pl 

–W ramach poruszanych problemów, które prezentuję na stronie, składam listy do urzędów, konsultuję się z organami odpowiedzialnymi za poszczególne bariery. Chciałabym, aby dzięki nagłośnieniu napotykanych absurdów coś się wreszcie zmieniło. Myślę o warsztatach w szkołach  dla dzieci i młodzieży, żeby zmieniać stereotypy o niepełnosprawniości.Mam nadzieję, że dzięki tym inicjatywom postrzeganie osób niepełnosprawnych ulegnie zmianie, bo póki co Polska nie należy do krajów nam przyjaznych – mówi Marta. Inicjatywę warsztatów podejmuje też Paweł Parus, który z powodzeniem i pasją prowadzi Klub Kibiców Niepełnosprawnych. 

Młodzież ze szkoły dla niewidomych zauważa, że bardzo przydałaby się kampanie społeczno- integracyjne. Czasami ludzie popełniają błędy, bo nie mają świadomości. – Kiedyś na przykład jedna pani chciała mi pomóc, prowadziła mnie więc, ale za chwilę spostrzegła, że jedzie jej autobus i pobiegła zostawiając mnie na środku ulicy  – mówi Martyna. 

– Widzę przepaść pomiędzy zamkniętym w swoim świecie rządem, a rzeczywistymi potrzebami społeczeństwa. We Wrocławiu i w całym kraju działa szereg organizacji, ludzie mają pomysły, chcą pomagać innym. Jednak rząd przepisami wiąże niekiedy ręce. Takim problem jest kwestia asystenta dla osoby niepełnosprawnej, który jest bardzo potrzebny, bo odciąży rodziny i umożliwi niepełnosprawnym włączanie się w normalne życie społeczeństwa i wychodzenie z domu. Jest wiele projektów, które finansują te działania i dużo chętnych osób, które chcą być asystentami. Potrzebna jest jednak pomoc rządu, ponieważ projekty te bywają tylko sezonowe – mówi pan Łukasz, który pomaga  ludziom z niepełnosprawnością. 

Trzeba zauważyć , że 

we Wrocławiu coraz więcej się zmienia.

 – Tragicznie nie jest, ale mogłoby być lepiej – mówią zgodnie niepełnosprawni.–Największą i najcięższą barierą do przełamania pozostaje bariera w nas samych. Nie bójmy się osób z laską, na wózkach. Uczmy się zwyczajnie pytać, jak pomóc.Bądźmy otwarci na tych, co obok nas. Zakładając swój biznes pamiętajmy o niepełnosprawnych. 

W Niemczech wiele restauracji, kawiarni i biur ma na stanie platformę dla niepełnosprawnych, ponieważ spodziewa się takich klientów. U nas również mogłoby to zacząć funkcjonować. Tymczasem wystarczy popatrzeć, że prawie każde wejście do sklepu, kawiarni czy biura to często 1, 2 schody.

– To jest proces, który cały czas idzie do przodu. Codzienne życie nie toczy się w galeriach, na lotnisku czy w Capitolu. Dobrze, że miasto coraz częściej zauważa potrzeby osób niepełnosprawnych. Jednak nie chwalmy się oczywistościami, które w krajach Europy są przecież normą. Idźmy dalej, integrujmy się, słuchajmy głosu tych, którzy najlepiej znają swoje potrzeby i wspólnie pokonujmy kolejne bariery – zachęca Paweł Parus. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie pojawi się na stronie.


*