Schorowane dzieci

Krzywica, niedowaga lub – coraz częściej – nadwaga, fatalna kondycja fizyczna, zła kondycja psychiczna, próchnica, pogorszenie wzroku i słuchu, alergie i astma… Pediatrzy biją na alarm: najmłodsze pokolenie Polaków dorównuje stanem zdrowia dzisiejszym sześćdziesięciolatkom.

O tym, że kondycja polskich dzieci jest w fatalnym stanie, że nieprzemyślana reorganizacja opieki pediatrycznej w Polsce doprowadziła ją na skraj zapaści i że potrzebne są niezwłoczne systemowe zmiany, by poprawić sytuację, Polskie Towarzystwo Pediatryczne przekonuje nie dzisiaj. W czerwcu 2010 r., w Warszawie, już po raz kolejny zorganizowano konferencję prasową w tej właśnie sprawie, pod wymownym hasłem: Czy Polska kocha swoje dzieci? Wzięli w niej udział najwybitniejsi specjaliści z dziedziny pediatrii, między innymi prof. Alicja Chybicka, kierownik Katedry i Kliniki Transplantacji Szpiku, Onkologii i Hematologii Dziecięcej Akademii Medycznej we Wrocławiu, prof. Jerzy Bodalski z Kliniki Chorób Dzieci Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, dr hab. Jarosław Peregut-Pogorzelski z Kliniki Pediatrii, Hematologii i Onkologii Dziecięcej PAM w Szczecinie, prof. Teresa Jackowska, kierownik Kliniki Pediatrii CMKP w Warszawie.
Poniżej publikujemy obszerne fragmenty materiału z warszawskiej konferencji. Śródtytuły pochodzą od redakcji.

 
Dramatyczne dane

Specjaliści z dziedziny zdrowia publicznego określają stan zdrowia naszych dzieci i młodzieży jako krytyczny. Prof. Jerzy Bodalski już dwa lata temu, na posiedzeniu Senackiej Komisji Zdrowia, przytaczał dramatyczne dane na ten temat.

Według raportu Komisji Europejskiej polskie dzieci są najbardziej zagrożone ubóstwem – co czwarte żyje w biedzie lub na jej skraju. 8 proc. rodzin w Polsce, w tym co czwarta rodzina wielodzietna, żyje poniżej minimum egzystencji. To sytuacja, w której nie starcza na zaspokojenie nawet podstawowych potrzeb, takich jak jedzenie, ubranie czy utrzymanie mieszkania, o wydatkach na edukację, wypoczynek czy kulturę nawet nie wspominając.

Dzieci w Polsce poniżej 15 roku życia mają o 40 proc. większe ryzyko zgonu niż ich rówieśnicy w innych krajach Unii Europejskiej.

Polskie dzieci mają nadwagę, są otyłe, mają podwyższone lipidy, nieprawidłowe ciśnienie krwi. Już u gimnazjalistów istnieje zagrożenie występowania chorób krążenia, cukrzycy i innych cywilizacyjnych schorzeń. Badania przeprowadzone na Śląsku wykazały u 30 proc. gimnazjalistów wady układu kostno-stawowego, a u 70 proc. jedenastolatków  próchnicę.

Co czwarte dziecko (25,1 proc.) w wieku do 14 lat w województwie łódzkim dotknięte jest chorobą przewlekłą (alergia, astma, choroby oczu). W województwach zachodniopomorskim, śląskim i podlaskim odsetek ten jest jeszcze wyższy, sięga 27,6 proc.

Co dziesiąte dziecko w Polsce dotknięte jest ułomnościami, które ograniczają jego aktywność, i musi korzystać ze specjalnej pomocy, takiej jak: aparat słuchowy, okulary, kula itp.

Liczba dzieci w wieku do 14 lat, zakwalifikowanych do grupy osób niepełnosprawnych, wzrosła z 9 tys. w roku 1988 do ponad 135 tys. w roku 2002, to jest piętnastokrotnie (!) w ciągu 14 lat.

– Z tego pobieżnego przeglądu wyłania się smutny obraz sytuacji polskiego dziecka oraz ogrom problemów, które stoją przed społeczeństwem, by z pełnym poczuciem odpowiedzialności zadbać o przyszłe pokolenia. Smutne jest także to, że tego problemu prawie nikt nie zauważa, a głosy tych, którzy to widzą, nie są brane pod uwagę – mówił prof. Bodalski.

Pediatra – zawód zanikający

Prof. Alicja Chybicka, prezes Polskiego Towarzystwa Pediatrycznego,  alarmuje: pediatra to zawód zanikający.
– Jest nas coraz mniej. Średnia wieku pediatry to 58-59 lat. Starzy lekarze odchodzą na emerytury. Zamykają się oddziały pediatryczne. To skutki wieloletniej polityki ustawowej.

Zdaniem prof. Chybickiej, pediatra nie może sam podpisać kontraktu z NFZ, musi prosić lekarza rodzinnego, zostać u niego specjalistą. A lekarz rodzinny często nie ma dostatecznych kwalifikacji do opieki na dziećmi. Sytuację pogarsza fakt, że zlikwidowano Poradnie Matki i Dziecka, gabinety lekarskie w szkołach oraz Poradnie Medycyny Wieku Rozwojowego. Likwiduje się oddziały pediatryczne w szpitalach, ponieważ są zbyt kosztowne. Na dodatek Narodowy Fundusz Zdrowia leczenie dzieci wycenia tak, jak leczenie dorosłych, pomimo iż jest ono zdecydowanie droższe.

Instytucjonalny brak kontroli

Poprzez likwidację szkolnej służby zdrowia doprowadzono do likwidacji profilaktycznych badań okresowych młodzieży, systemowego prowadzenia szczepień ochronnych w placówkach oświatowych, likwidacji gabinetów stomatologicznych i profilaktyki przeciwpróchniczej. Poprzez likwidację poradni zaniechano prowadzenia kontrolowanego rozwoju najmłodszej populacji.

 Na posiedzeniu Sejmowej Komisji Zdrowia w czerwcu 2008 r. prof. Alicja Chybicka zwracała uwagę na fakt, że zdecydowana większość ośrodków nie ma pediatry, a opiekę nad dzieckiem pełni na przykład chirurg, który jest lekarzem rodzinnym po 6-miesięcznym przeszkoleniu. Wszystkie te problemy potęguje instytucjonalny brak kontroli i oceny stanu zdrowia najmłodszej populacji. Prof. Chybicka opisuje nagminny przykład, w którym jedna pielęgniarka biega od szkoły do szkoły, waży i mierzy uczniów „odfajkowując” wykonanie badań profilaktycznych. Opieka medyczna nad dzieckiem w wieku szkolnym w małych miejscowościach i na wsiach jest dramatycznie niedostateczna. Niektóre dzieci nie były badane przez lekarza nawet dwa lata. A jeśli były, to z powodu choroby, a nie w ramach profilaktyki.

– Inwestowanie w dzieci i młodzież wydaje się polską racją stanu – mówił w listopadzie 2009 r. prof. Janusz Szymborski z biura Rzecznika Praw Obywatelskich, odnosząc się do prognoz spadku dzietności i groźby odwrócenia proporcji między liczbą osób w wieku produkcyjnym oraz emerytalnym w perspektywie najbliższych 20 lat. – Jak wyjaśnić zatem trwające i narastające od wielu lat zagrożenia w opiece poporodowej oraz nad kobietą ciężarną, jak wytłumaczyć destrukcję systemu opieki zdrowotnej nad uczniami, obserwowane dysfunkcje lecznictwa pediatrycznego, zwłaszcza problemy dzieci przewlekle chorych, zakłócenia w profilaktyce zakażeń i chorób zakaźnych, niedostatki żywienia i aktywności fizycznej, braki w profilaktyce próchnicy zębów?

Obecny system
nie jest w stanie

sprostać elementarnym wymaganiom, mówią pediatrzy. Dlatego Zarząd Polskiego Towarzystwa Pediatrycznego zgłosił propozycje pilnych zmian w zakresie opieki nad dzieckiem i młodzieżą w Narodowym Programie Zdrowia na lata 2007-2015.

Najważniejsze postulaty to:

 Przywrócenie naczelnej roli pediatry w opiece nad dzieckiem i młodzieżą.

Należałoby wprowadzić zmiany legislacyjne przywracające lekarzom pediatrom wiodącą rolę w sprawowaniu opieki nad dziećmi i młodzieżą na szczeblu podstawowej opieki zdrowotnej. Realizację tego postulatu ma zapewnić nowelizacja ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych zgłoszona w 2008 r. przez grupę 15 posłów na prośbę Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Pediatrycznego. Przewiduje ona wprowadzenie w art. 57 ust. 2, punktu 7 przekazującego obowiązek opieki nad dziećmi i młodzieżą do 18 roku życia lekarzowi pediatrze.

 Przywrócenie medycyny szkolnej i przyznanie jej znaczącej roli w opiece nad dzieckiem i młodzieżą.

Muszą powstać specjalistyczne poradnie dziecięce, finansowane przez Narodowy Fundusz Zdrowia, do których nie będzie wymagane skierowanie  od lekarza rodzinnego. Przynajmniej raz w roku każde polskie dziecko powinno być kompleksowo przebadane. Finansowanie przez NFZ procedur z zakresu pediatrii musi być odpowiednie do zadań, jakie stoją przed pediatrią. Dziecko nie może być traktowane jak „mały dorosły”, bo leczenie i diagnostyka dzieci wymagają większych nakładów. Procedury pediatryczne nie mogą być więc finansowane tak samo lub gorzej niż w medycynie dorosłych. Konieczne jest również rzetelne monitorowanie sytuacji zdrowotnej populacji wieku rozwojowego i problemów dziecka. Należy przywrócić lub utworzyć struktury organizacyjne, które tym się zajmują.

 Przeprowadzenie programu oceny stanu zdrowia populacji wieku rozwojowego oraz programów profilaktycznych o charakterze populacyjnym.

Ma to prowadzić do stworzenia epidemiologicznych podstaw dla opracowywanych przez resort programów zdrowotnych w zakresie opieki nad najmłodszymi. Pozwoli także na cykliczną ocenę skutków podejmowanych działań.  

Źródło: materiał przygotowany na konferencję prasową „Czy Polska kocha swoje dzieci” zorganizowaną przez Stowarzyszenie „Dziennikarze dla Zdrowia” dla Polskiego Towarzystwa Pediatrycznego. Opracowała Maria Podolska.

Ps.
Co na to wszystko resort zdrowia? Jeszcze w grudniu 2008 roku, w odpowiedzi na interpelację poselską, Ministerstwo Zdrowia stwierdziło, że „przedstawione w interpelacji – w ślad za Polskim Towarzystwem Pediatrycznym – dane statystyczne, które mają odzwierciedlać pogarszający się stan zdrowia populacji wieku dziecięcego, nie znajdują potwierdzenia w dostępnej statystyce publicznej, (…) a prezentowane opinie i postulowane zmiany są jednostronne i nie uwzględniają stanowisk innych podmiotów sprawujących opiekę nad dziećmi w Polsce. (…) Istotne jest również – dodawano –  by propozycje zmian nie zaburzały wypracowanej równowagi w sprawowaniu opieki zdrowotnej nad populacją wieku rozwojowego oraz odpowiedzialności za realizację świadczeń zdrowotnych”.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*