Wrocławianka do picia

fot. KJ fot. KJ

W czasie upałów powinno się pić więcej wody niż zwykle. Jaką wybrać? Dobrą i tanią. Taka płynie w Oławie. Uzdatniona nadaje się do picia prosto z kranu.

Do mycia, do gotowania, do sprzątania, do podlewania – jak najbardziej. Do picia? To już nie jest takie oczywiste. Postawmy podczas przyjęcia kranówkę na stole. Część gości ją zna, lubi i pije. Przeważnie znajdzie się jednak ktoś, kto patrzy na nią nieufnie. Zupełnie niepotrzebnie.

Przekonać nieufnych próbują kampanie społeczne. We Wrocławiu od ponad roku trwa akcja pod hasłem #PijKranówkę. Przyłączyły się do niej urzędy, szkoły, spółki miejskie, kluby sportowe i rozpoznawalne osoby. Kampanię prowadzi Miejskie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji (MPWiK), które zapewnia: wrocławska kranówka jest bezpieczna i zdrowa.

Czysta a bezpieczna

Bezpieczna, ponieważ dokładnie oczyszczona w zakładach uzdatniania, gdzie przy pomocy nowoczesnych filtrów usuwany jest mangan, zawiesiny, cząsteczki i związki chemiczne. Filtrowanie sprawia, że woda jest przejrzysta. Ulepsza jej smak, zapach i barwę.

Stosowaną metodą oczyszczania jest także ozonowanie. Ozon dezynfekuje wodę z bakterii i drobnoustrojów. Dzięki temu jest wolna od wszelkich mikroorganizmów. Co ważne, ozon bardzo szybko ulega rozpadowi, dzięki czemu nie zmienia jej smaku i zapachu. W razie potrzeby wcześniej przeprowadza się proces rozbijania kropel wody, co powoduje ich napowietrzenie i usunięcie związków żelaza.

We Wrocławiu woda uzdatniania jest w dwóch zakładach: Mokry Dwór (okolice Księża) i Na Grobli (centrum). Proces oczyszczania przebiega w nich podobnie. Do pierwszego woda trafia bezpośrednio z rzeki Oława, do drugiego po wstępnym oczyszczeniu na rozległych (ponad 1000 hektarów) terenach wodonośnych, gdzie woda przenika do gleby i w ten naturalny sposób pozbywa się zanieczyszczeń powierzchniowych.

Uzdatnioną wodę zakłady rozsyłają wodociągami, których sieć mierzy ponad 2000 kilometrów, czyli tyle, ile droga z Wrocławia do Barcelony. Z zakładu Na Grobli woda płynie do mieszkańców osiedli położonych w centrum, na północy i na wschodzie Wrocławia, natomiast Mokry Dwór wysyła wodę do południowych i zachodnich rejonów miasta. Na potrzeby Wrocławia MPWiK uzdatnia około 125 000 metrów sześciennych wody na dobę (wystarczyłoby do napełnienia 35 basenów olimpijskich). Według danych podawanych przez przedsiębiorstwo, wciągu doby wrocławianin zużywa średnio 117 litrów, czyli mniej więcej połowę wanny, z czego znakomitą większość w łazience.

Woda dostarczana przez MPWiK spełnia normy Ministerstwa Zdrowia. – Ja jestem pewna, że jakość wody w kranie jest zdatna do picia. Wiem to, ponieważ sama to sprawdzam. Wiem to, ponieważ sprawdza to inspekcja sanitarna. W związku z tym pozwalam moim dzieciom pić wodę z kranu, w szkole i w domu – mówi Halina Urbańska-Kozłowska, technolog wody w MPWiK, w audycji radiowej nagranej na potrzeby kampanii #PijKranówkę. – Woda ma być dla nas przyjazna, korzystna, smaczna, ma nawadniać organizm – dodaje.

Spełnienie norm potwierdza Paweł Wróblewski, państwowy powiatowy inspektor sanitarny z Wrocławia. Podkreśla, że na jakość wody w kranie w znaczący sposób wpływa stan techniczny instalacji wody zimnej w budynkach. „Aby stwierdzić, czy woda (…) nadaje się do spożycia, należy systematycznie wykonywać badania próbek pobieranych z instalacji wewnętrznej” – pisze inspektor.

Mineralna bez gotowania

Warto pić wrocławiankę, ponieważ jest to korzystne ze względów finansowych i ekologicznych. Litr kranówki kosztuje niespełna 1 grosz. Litr najtańszej, źródlanej wody butelkowej w Biedronce – 46 groszy. Zakładamy, że osoba dorosła wypija dziennie – zgodnie z zaleceniami – przynajmniej 1,5 litra wody. Rezygnując ze źródlanej na rzecz kranówki oszczędza prawie 250 zł rocznie. W przypadku odstąpienia od wody z wyższej sklepowej półki, w domowym budżecie zostanie jeszcze więcej. Picie kranówki to oszczędność pieniędzy, a także plastiku. Znosi się go ze sklepu i wyrzuca jako śmieci mniej – z korzyścią dla środowiska.

Wbrew błędnym opiniom woda z kranu nie jest pozbawiona minerałów. Zawiera kationy wapnia, magnezu, sodu i potasu, czyli cenne dla zdrowia elektrolity. Pod względem ich nasycenia kranówka wypada lepiej niż sklepowa woda źródlana, ale gorzej niż wysokozmineralizowana (taka kosztuje 99 gr/l).

Co ciekawe, woda z kranu ma więcej sodu niż woda wysokozmineralizowana, przy czym sód jest głównym kationem odpowiedzialnym za odpowiednie nawodnienie organizmu.

Dobre pierwiastki widać w czajniku. Wytrącają się podczas gotowania. Osad, który formują, nazywa się kamieniem. – To tak naprawdę węglan wapnia i magnezu. Wapń i magnez są bardzo przyjazne dla naszych organizmów – mówi w audycji Halina Urbańska-Kozłowska. Osad w czajniku to ewidentny dowód na to, że wody z kranu lepiej nie przegotowywać, by nie tracić wartościowych składników mineralnych. Darować można sobie też filtrowanie w kranach lub specjalnych dzbankach, ponieważ woda jest filtrowana aktywnym węglem już w zakładach produkcji i nie trzeba robić tego w domu ponownie.

Najlepszą pod względem składników mineralnych wodę w kranach mają mieszkańcy Leśnicy. To dlatego, że działająca tam stacja uzdatnienia czerpie wodę głębinową, której pokłady są na głębokości do 134 metrów pod powierzchnią ziemi. Stacja zaopatruje kilkanaście tysięcy mieszkańców Leśnicy i kilku okolicznych osiedli. Jej dobowa produkcja wynosi około 1000 metrów sześciennych, co stanowi mniej niż 1% wody dostarczonej przez MPWiK.

Woda z kranu obrosła mitami nie tylko o braku minerałów. Niektórzy wierzą, że jest fluoryzowana i chlorowana. Prawda jest taka, że wrocławska woda nie jest fluoryzowana od lat osiemdziesiątych XX wieku. Z kolei chlor dodawany jest w niewielkich ilościach, tylko żeby zabezpieczyć ją przed ewentualnym skażeniem w wodociągach. Dawka jest w pełni bezpieczna dla zdrowia i praktycznie niewyczuwalna w smaku.

Wodę z kranów serwuje się bezpłatnie w restauracjach w Paryżu, Mediolanie i wielu innych eleganckich miastach. Tam jest to przejaw gościnności i dobry obyczaj. W Polsce znany, ale raczej niepraktykowany. Szkoda, bo wrocławska kranówka smakuje dobrze i w restauracji, i u cioci na imieninach. Dlaczego by nie pić jej na co dzień?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie pojawi się na stronie.


*