Nowości

To chyba niemożliwe?

Wielokrotnie w gazecie przedstawiałem konkretne naruszenia Konstytucji dotyczące spółdzielczości mieszkaniowej Tym razem postanowiłem przedstawić kilka związanych z tym absurdów.

Nie zawsze oczywiście wynikają one wprost z ignorowania Konstytucji, część z nich to po prostu efekt zadziwiających niekompetencji ustawodawcy. A wszystko przez starą zasadę: nawet najlepszą ideę ludzie potrafią zepsuć.

Absurd 1. Członkostwo wbrew woli…

Dlaczego osoby, które uzyskują prawo do lokalu spółdzielczego, odgórnie i z mocy prawa stają się jej członkami, nawet jeśli tego nie chcą?

Zauważmy, że nawet w kole łowieckim – ale nie tylko, bo dotyczy to przecież wszystkich związków i stowarzyszeń – członkostwo uzależnione jest od wypełnienia warunków statutowych i może być wypowiedziane przez członków koła (organ stanowiący).

Ale nie w spółdzielni mieszkaniowej!  Tutaj członkostwo, czyli przynależność do  prywatnego bądź co bądź stowarzyszenia (to jest spółdzielni) powstaje nawet wbrew woli niezainteresowanych tym osób. A żeby wykreślić czy wykluczyć członka ze spółdzielni trzeba od razu kierować pozew do sądu.

Tłumaczenie niektórych prawników, że przecież członkostwo jest związane
z prawem do lokalu – jest nieuprawnione. W końcu właściciele lokali  mają wybór – być albo nie być członkiem spółdzielni, bez żadnych konsekwencji z jej strony.

Absurd 2. Członkostwo małżonków.

Dlaczego, wbrew 200-letniej tradycji polskiej spółdzielczości, sejm wprowadził ustawowe członkostwo małżonków? Oczywiście, o ile małżonkowie mają wspólne uprawnienie do lokalu. A kiedy mogą nie mieć? Ano wtedy, kiedy mają spisaną intercyzę, kiedy dokonali podziału majątku, niekoniecznie nawet z powodu rozwodu.

Spółdzielnia jednak nie jest w stanie tego sprawdzić – są to dane wrażliwe i wg ustawy RODO o ochronie danych osobowych nie wolno o nie pytać.  Twierdzenia niektórych prawników, że wolno, bo te dane są potrzebne do stwierdzenia członkostwa (patrz: art. 6 ust. 1 pkt f rozporządzenia UE – administrator ma prawo przetwarzać dane, jeśli jest to niezbędne do celów wynikających z prawnie uzasadnionych interesów realizowanych przez administratora lub przez stronę trzecią) są nieuprawnione, bo w tym przypadku chodzi raczej  o coś odwrotnego – ustalenie, czy ustało wspólne uprawnienie do lokalu obu małżonków, a więc – o wykreślenie członkostwa jednego  z nich (członkostwo z mocy ustawy obowiązuje wszystkich od 9 września 2017 roku).

Można wyobrazić sobie jakie komplikacje to rodzi… Na marginesie przypomnę tylko jeszcze, że  we wspólnotach – na które ciągle, jako rzekomo efektywniejsze w zarzadzaniu, powołują się posłowie–  małżonkowie mają po pół głosu.  Gdzie tu logika?

Absurd 3. Dom tańszy od mieszkania?

Dlaczego majątek spółdzielni (aktywa) podaje się w księgach i sprawozdaniu finansowym  w wartości brutto – wg wartości z 1 stycznia 1995 roku – po odjęciu umorzenia (1,5% rocznie)? Dlaczego spółdzielnia nie może wycenić wartości według cen bieżących? To jeden z największych absurdów.

Corocznie tłumaczymy się członkom na Walnym Zgromadzeniu, że majątek dlatego maleje, bo odejmuje się wyodrębnione własności lokali, które przekraczają wartość wykazywaną w bilansie całego budynku… I nie przekonuje mnie fakt, że ten absurd  i gwałt na zasadach ekonomiki i rachunkowości  jest wyjaśniony w informacji dodatkowej do bilansu! Pisałem nawet do ministra finansów w sprawie dokonania zmiany przepisów, bo przecież umorzenie to nie amortyzacja i nie ma wpływu na rozliczanie podatków. Zresztą, jak wiemy, opodatkowanie w spółdzielni nie dotyczy zasobów mieszkaniowych.

Absurd 4. Przymusowa przerwa w działalności społecznej.

Dlaczego sejm (naruszając Konstytucję) tylko w spółdzielniach mieszkaniowych wprowadził takie rozwiązania, że nawet bardzo dobry, kompetentny działacz spółdzielczy, dbający o interesy ogółu – musi obowiązkowo przerwać swoją działalność po dwóch kadencjach? Nawet wtedy, gdy Walne Zgromadzenie udziela absolutorium i często wnioskuje o dalszą działalność. Dlaczego jedna posłanka (obecnie senatorka), powodowana osobistymi animozjami do prezesa spółdzielni w Olsztynie (oskarżanego zresztą niesłuszne – co stwierdziły sądy), doprowadziła do zmian w przepisach, które skomplikowały funkcjonowanie wszystkich, bez mała, spółdzielni mieszkaniowych. Nie przedstawiła żadnych racjonalnych przesłanek. Co prawda, Trybunał Konstytucyjny zajmował się tą kwestią, ale w zasadzie umorzył postępowanie, bo kiedy zadał dodatkowe pytania posłom wnioskodawcom – już ich nie było, gdyż skończyła się kadencja sejmu.

Co prawda w kodeksie spółek handlowych też wprowadzono zapis, że można zarządowi określać kadencję. Jest jednak zasadnicza różnica – można ją dowolnie przedłużać, a nawet jeśli się o tym zapomni, nie rodzi to żadnych skutków prawnych (nie ma zmiany w KRS).   

A tu chodzi przecież o ustawową przerwę w kandydowaniu, czyli – dodatkowo – o naruszenie biernego prawa wyborczego – bez racjonalnego uzasadnienia.

I, skoro tak, czemu nie ma (uważam, że nie powinno być) ograniczeń kadencji posłów, radnych?

Absurd 5. Zapłacą sąsiedzi?

Dlaczego  – znów z naruszeniem Konstytucji – wprowadzono zróżnicowanie praw właścicieli lokali we wspólnotach i spółdzielniach? Oczywiście, jak stale pokazuję, z niekorzyścią dla spółdzielni.

Chodzi o rozstrzygnięcia ustawowe, a więc – postępowanie sądowe z tego wynikające – gdy użytkownik lokalu kwestionuje podwyżkę opłat. W wypadku wspólnoty do czasu rozstrzygnięcia przez sąd musi płacić nową opłatę; w wypadku spółdzielni – może płacić poprzednią stawkę (art. 4. ust. 8 ustawy). Jeśli proces toczy się dłużej, a takich kwestionujących jest więcej, dla małych spółdzielni może to być bardzo poważny kłopot w pokrywaniu bieżących kosztów. Albo będą płacić sąsiedzi.

Absurd 6. Spółdzielnia to jednak nie spółka!

Dlaczego w głowach polityków rodzą się tak absurdalne pomysły, usprawiedliwiane rzekomym interesem członków?

Oto przedstawiciele partii KUKIZ’15, w tym poseł Jarosław Sachajko (specjalista od spraw rolnictwa), uznali, że spółdzielczość mieszkaniową trzeba „ratować” poprzez udział w walnych zgromadzeniach tak zwanych pełnomocników – nawet w liczbie nieograniczonej.

Proszę Państwa, toż to byłby absurdalny i niebezpieczny atak na majątek wspólny spółdzielni. Wyobraźmy sobie, że jakiś członek spółdzielni „kupuje” obecność nawet kilkuset pełnomocników, którzy przychodzą na Walne… I takie Walne Zgromadzenie mogłoby bez problemu podjąć uchwałę o zbyciu majątku na rzecz stojącego z tyłu „biznesmana”. Naprawdę włos się jeży!

Ostatecznie skończyło się na 1 pełnomocniku, ale i to jest przecież wbrew prawu spółdzielczemu. Spółdzielnia to własność prywatna członków i to oni – i tylko oni – powinni o niej decydować na zebraniach.

Absurd 7. Papierologia kwitnie obok informatyzacji.

Dlaczego musieliśmy podpisać, do tego z żądaniem czytelnego podpisu, kilkaset umów o dostawę energii elektrycznej do budynków mieszkalnych z TAURON? Dlaczego nie zdecydowaliśmy się na walkę z tym absurdem, który wynikł z żądania umowy osobno dla każdego licznika energii, a nie na przykład jednej umowy, do której dołączano by wykaz tych liczników (tak zresztą już było). Po prostu – takiej umowy zażądał dostawca i szybko podpisywaliśmy, bo zaproponowano nam  korzystne warunki, uwzględniające ceny z czerwca 2018 roku. Zachowaliśmy się więc jak owieczki (trochę jednak usprawiedliwione,  zważywszy na interes członków).

Ale to jest czubek góry lodowej. Przecież do każdego pozwu o zapłatę za użytkowanie lokali kierowanego do tego samego sądu (z dostępem do danych w innym sądzie) trzeba dołączać wielostronicowy odpis KRS i to w kilku egzemplarzach (a czasem nawet – kilkunastu!).

Warto w tym miejscu zacytować naszego czytelnika, pana Stanisława Mardasa:

„Aby zaprojektować i wybudować dom, wymagane jest posiadanie uprawnień budowlanych, niezależnie od posiadanego wykształcenia, tytułu zawodowego czy naukowego. (…) Aby projektować rozwój państwa i nim zarządzać, wystarczy być [aktywnym] członkiem odpowiedniej partii.”

I na koniec taki absurd polityczny bardzo a propos – cytuję za Gazetą Prawną z 4 marca br.: „Prokuratura broni zakazu uczenia o konstytucji… ” Oto to, co  niemożliwe, staje się możliwe.

Ciąg dalszy – prawdopodobnie – nastąpi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie pojawi się na stronie.


*