Jak turyści widzą Wrocław 

fot. Grzegorz Sobczak voxvratislaviensia.eu 
fot. Grzegorz Sobczak voxvratislaviensia.eu 

Turyści są w stanie wybaczyć Wrocławiowi, że kawa kosztuje tu więcej niż w Mediolanie, a ceny biletów wstępu mogą przyprawiać o zawrót głowy. Stolica Dolnego Śląska ma dla nich nieodparty urok, którego nie przyćmią nawet kwoty na paragonach. Większość przyjezdnych deklaruje ponowny pobyt, uważając, że to przyjazne i otwarte miasto.    

Wrocław przyciągnął w 2025 roku 7 mln gości – o 400 tys. więcej niż rok wcześniej. Na pobyt z co najmniej jednym noclegiem w mieście zdecydowało się 3,9 mln turystów, z czego 1,6 mln skorzystało z bazy hotelowej. To najlepszy wynik po pandemii. Najwięcej odwiedzin Wrocławia miało miejsce w sierpniu, lipcu i grudniu. Tegoroczny ruch turystyczny pokazuje, że w zasięgu jest kolejny rekord. – Od marca mamy wycieczkę za wycieczką – mówi Wojciech Fałkowski, przewodnik po Wrocławiu z wieloletnim stażem. – A kiedy w maju Śląsk Wrocław wrócił do Ekstraklasy, zaczęło się prawdziwe oblężenie, bo o naszym mieście znowu zrobiło się głośniej – śmieje się. Turyści przyjeżdżają z całej Polski, choć najwięcej ich przybywa z województwa mazowieckiego, wielkopolskiego, dolnośląskiego i śląskiego. Najrzadziej stolicę Dolnego Śląska odwiedzają mieszkańcy wschodnich województw – świętokrzyskiego, podlaskiego i warmińsko-mazurskiego. Jeśli chodzi o turystów zagranicznych – najwięcej w ubiegłym roku zawitało do Wrocławia gości z Niemiec, Czech, Wielkiej Brytanii, Norwegii i Włoch. W ostatnim czasie wyraźnie też wzrosła liczba wycieczkowiczów z Hiszpanii.  

– Mam też grupy ze wschodu Polski, choć im szczególnie dają się we znaki wrocławskie ceny – mówi Wojciech Fałkowski. – Są sposoby, żeby zwiedzić miasto bez nadwyrężania budżetu. Na przykład bilet z Panoramy Racławickiej uprawnia do bezpłatnego wstępu na wystawy stałe trzech innych muzeów: Muzeum Narodowego, Muzeum Etnograficznego oraz Pawilonu Czterech Kopuł – wyjaśnia przewodnik. Za cały taki bilet trzeba zapłacić 50 zł, a za ulgowy i rodzinny – 35 zł. Największą bolączką turystów są bilety do ZOO – jeśli nie zamówi się ich wcześniej online, to koszt całego biletu w kasie wyniesie 99 zł, a ulgowego 89 zł.   

Miasto na więcej niż jeden weekend

     Tymczasem Ogród Zoologiczny jest nadal w ścisłej czołówce najchętniej odwiedzanych atrakcji Wrocławia. W ubiegłym roku na pierwszym miejscu znalazła się Hala Stulecia z Pergolą, zaś ZOO uplasowało się na drugiej pozycji. Następne w kolejności były: Sky Tower z Kolejkowem, Panorama Racławicka i Hydropolis. 

     Przewodnik Wojciech Fałkowski do listy miejsc, które na turystach robią największe wrażenie, dodaje: Ostrów Tumski, Rynek, Uniwersytet Wrocławski – zwłaszcza Aulę Leopoldina, Ossolineum. – To jest taka klasyka na pierwszy raz – mówi. – Inaczej wygląda program wycieczki dla osób, które Wrocław odwiedzają po raz kolejny. Wtedy z dużym zainteresowaniem spotyka się Dzielnica Czterech Wyznań, ogrody: Botaniczny i Japoński, parki, Muzeum Narodowe – nawet młodzież potrafi być szczerze zaskoczona, że mamy we Wrocławiu ostatni obraz Jana Matejki „Śluby Jana Kazimierza”. Nasi goście chętnie wykorzystują też ponowne odwiedziny na wizyty w teatrach, w Narodowym Forum Muzyki, w Capitolu, w Muzeum Iluzji, na rejs statkiem, na poznawanie restauracji, pubów i klubów. Niektórzy z zapałem tropią krasnoludki – a mamy ich już 1040.  

     Często sami Wrocławianie chcą się dowiedzieć więcej o swoim mieście. – Z nimi wyrusza się na tematyczne trasy po określonych osiedlach, cmentarzach – mówi z kolei Grzegorz Sobczak, przewodnik z dziesięcioletnim stażem. – Wrocławskie trasy przecież nie kończą się nigdy. I przykładowo Klub Seniora z Przedmieścia Oławskiego zwiedza ze mną miasto regularnie. Najbardziej zaskoczeni miastem okazują się właśnie sami jego mieszkańcy. 

Przede wszystkim atmosfera 

    To jednak nie tyle zabytki, parki i teatry, ale klimat Wrocławia decyduje w pierwszej kolejności o jego pozytywnym odbiorze przez turystów. Maria Luisa Saladino jest Włoszką, mieszkającą w Palermo i pracującą na tamtejszym uniwersytecie. Od kiedy przed laty pierwszy raz odwiedziła Wrocław, wraca tutaj regularnie. – Atmosfera Wrocławia jest niezwykle przyjazna i jest to miejsce dobre na relaks o każdej porze – mówi Maria Luisa Saladino. – Światło i muzyka wypełniające Rynek dają poczucie spokoju i radości. We Wrocławiu czas zdaje się zwalniać. Miasto jest bardzo czyste, dynamiczne i pełne pozytywnej energii. Czuć tutaj ducha ludzi, którzy ciężko pracują i są produktywni, a jednocześnie znajdują czas dla siebie, rodziny i przyjaciół. Jedną z rzeczy, które robią na mnie największe wrażenie, jest to, jak wiele uwagi poświęca się dzieciom i rodzinom. Można też czuć się bezpiecznie o każdej porze dnia i nocy. Powszechnie mówi się tutaj po angielsku, co ułatwia komunikację w każdej sytuacji. Szczególnie lubię czas, kiedy miasto organizuje swój słynny Jarmark Bożonarodzeniowy. Chociaż z biegiem lat stał się on bardziej komercyjny, świąteczna atmosfera wciąż jest magiczna i można naprawdę poczuć ducha Bożego Narodzenia w całym mieście. Z drugiej strony, Wrocław oferuje mniej niż Palermo wydarzeń kulturalnych, takich jak koncerty czy spektakle teatralne, szczególnie w miesiącach zimowych. 

Z badania przeprowadzonego wśród Wrocławian przyjmujących w swoich domach gości spoza miasta w ubiegłym roku wynika, że 73,6% przyjezdnych zdecydowało się na spacer po centrum i zwiedzanie zabytków, 52,1% skorzystało z atrakcji turystycznych, a w wydarzeniach kulturalnych wzięło udział 23,9 % z nich. Bez wglądu na program wycieczki, turyści są zgodni, że we Wrocławiu panuje dobry klimat, sprzyjający odpoczynkowi. – Wskazują na otwartość i komunikatywność Wrocławian – mówi przewodnik Wojciech Fałkowski. – Ulegają też urokowi samej topografii miasta, z jego 120 mostami, 5 rzekami i kilkunastoma wyspami, których podświetlenie stwarza nastrój do wieczornych spacerów.  

Violetta Szczepańska, przewodniczka miejska po Wrocławiu, przyznaje, że najczęściej słyszy od osób, które oprowadza, że „Wrocław to już takie europejskie miasto” i stwierdzenie „jeszcze tu wrócę”. Przyznaje jednak, że nie zawsze odwiedzającym miasto jest łatwo zrozumieć niuanse jego historii. – Stereotypy, z którymi czasem musimy się zmierzyć, to np. pogląd, że Wrocław ma historię wyłącznie związaną z państwem niemieckim oraz że wszyscy mieszkańcy powojenni pochodzili z kresów wschodnich – mówi przewodniczka. Wojciech Fałkowski wskazuje z kolei, że ciągle zaskakują go pytania dotyczące zburzenia Festung Breslau. – To jest punkt historii naszego miasta wymagający cierpliwych wyjaśnień i pokazujący, jak przewrotne bywały dzieje – mówi przewodnik. – Niektórzy nawet nie wiedzieli, że Wrocław przez lata podnosił się z gruzów. Dzisiejsza stolica Dolnego Śląska to miasto piękne fizycznie i duchowo. Cieszę się, że mogę je pokazywać tym, którzy chcą je poznawać – przyznaje.  

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*