Do teatru. W Polskim kończą Dużą Scenę

fot. Grzegorz Rajter, próba prasowa do "Męża i Żony" w Polskim

Zaglądamy do kilku wrocławskich teatrów, w tym do Polskiego, który w tym roku przywróci Dużą Scenę na Zapolskiej po ponad dwuletnim remoncie. 

Według legendy, jeżeli miejsce spotkania kochanków ustalone jest pod pomnikiem Fredry na Rynku, to między nimi koniec. Lepiej nie umawiać się tam także na pierwszą randkę, ponieważ hrabia to zły omen, zwiastujący niepowodzenie w pączkującej miłości…

Komedia romantyczna w Teatrze Polskim

O głos prosimy Elwirę, która jest kobietą zamężną, oraz Alfreda. Spotykają się oni w domu Wacława, męża Elwiry. „Alfredzie, kocham, kocham cię nad życie, / Lecz i to wyraz zbyt słaby; / Jakież by życie mogło mieć powaby, /Gdybym go z tobą nie dzieliła skrycie?”.

Zdrada jak oliwa – na wierz wypływa. Alfred na Elwirze jednak nie poprzestaje, uwodząc w tym samym czasie pokojówkę Justysię, która posługuje w domu Wacława i Elwiry. Żeby było pikantniej, przebiegła Justysia romansuje też z Wacławem, znudzonym monotonnym małżeństwem. 

Galimatias opowiedziany przez Aleksandra Fredrę w 1821 roku w komedii „Mąż i żona” zainscenizował Michał Zadara w Teatrze Polskim we Wrocławiu. Reżyser przekonuje, za woalką humoru kryje się w tekście psychologiczny obraz człowieka targanego żądzami, dziwnymi potrzebami i skrytymi pragnieniami. 

Premiera była we wrześniu, z kolei w tym miesiącu „Męża i żonę”, z wiernie oddanym tekstem Fredry, wystawiają dwa razy w sobotę 24 października i raz w niedzielę 25 października. Przez najbliższe miesiące Teatr Polski gra tylko na Scenie na Świebodzkim, ponieważ Duża Scena na ul. Zapolskiej i Kameralna na Świdnickiej są remontowane. Zespół prezentuje tytuły również poza Wrocławiem, podróżując po Dolnym Śląsku w ramach projektu „Teatr Bliżej Ludzi”.

Wiosną wróci Duża Scena 

Ponowne uruchomienie Dużej Sceny na Zapolskiej zapowiedziane jest na wiosnę. Aktorzy wystąpią wtedy z premierą „Balladyny” Juliusza Słowackiego w reżyserii Michała Zadary. Oficjalne i uroczyste otwarcie zaplanowane jest z kolei na czerwiec. Pokażą wówczas „Festung Breslau” Huberta Sulimy w reżyserii Jędrzeja Piaskowskiego.

Efektem przebudowania widowni Dużej Sceny będzie zwiększenie liczby miejsc z 650 do 742. Pojawi się nowe nagłośnienie i oświetlenie, poza tym –  zapadnia na scenie, żyrandol na inaczej skonstruowanym stropie, jak również zmodernizowane zabezpieczenia przeciwpożarowe i nowy system głośnego ostrzegania widzów w sytuacjach awaryjnych. Do tego nowa kurtyna z cytatami ze sztuk. Autorem jej projektu jest Alexandra Grant, amerykańska artystka wizualna, która w swojej twórczości zajmuje się m.in. poezją polską.

– Oprócz tego, że będziemy mieli do zapełnienia większą liczbę miejsc, naszą ambicją jest, aby na wzór wielkich teatrów widownia przychodziła tu nie tylko w weekendy, ale również w dni powszednie. To ogromne wyzwanie, ale mam nadzieję, że dyrektor Zadara wraz ze znakomitym zespołem menadżerskim i artystycznym poradzą sobie doskonale – mówił przed sezonem Jarosław Rabczenko z zarządu Urzędu Marszałkowskiego Województwa Dolnośląskiego we Wrocławiu.

Rozpoczęta w połowie 2024 roku modernizacja Dużej Sceny kosztuje prawie 51 milionów złotych, z czego ponad połowę pokryła Unia Europejska, a pozostałą część finansuje samorząd z budżetu województwa dolnośląskiego. Remont Kameralnej kosztuje natomiast 30 milionów złotych i także jest znacznie dofinansowany z funduszy europejskich. Reaktywacja tej sceny ma nastąpić na początku sezonu 2028/2029.

W innych teatrach

Jesienią z przedstawieniami ruszyły także inne teatry. We Współczesnym pokazali premierowo„Deus sex machinę” w reżyserii duetu Agnieszka Jakimiak, Mateusz Atman. Niestety, był to falstart, więc nie polecam Państwu tej nudnawej i niesmacznej sztuki, która na siłę próbuje wywołać kontrowersje nośnymi tematami seksu i sztucznej inteligencji. Brakuje jej polotu i głębi, a za dużo w niej plastiku i trywialności.

Oby pozostałe nowości we Współczesnym były ciekawsze. Teraz teatr z ul. Rzeźniczej szykuje się do kolejnej edycji Festiwalu Dramatu Strefy Kontaktu w dniach 22-25 października. W programie są czytania performatywne oraz spektakle zespołu lokalnego oraz przyjezdnych z Warszawy, Krakowa i Wałbrzycha. 

Pewniakiem wydaje się musical „Kościuszko” w reżyserii Konrada Imieli w Capitolu. Próba generalna przed październikową premierą wyglądała obiecująco, zachęcając zwłaszcza kostiumami, scenografią oraz nietypowym podejściem do tematu. Twórcy przedstawiają bohatera Polski i Stanów Zjednoczonych jako niespełnionego kochanka, który z powodu utraconej miłości rozpoczyna wędrówkę, podczas której zasłuży na pomniki. 

Rewelacyjny i ambitny Teatr Polski w Podziemiu szykuje na listopad premierę „Ryszarda III” w reżyserii Pawła Świątka, anonsując: „Szekspirowska opowieść o odrzuceniu, z którego kiełkuje determinacja, to pretekst dla dyskusji o granicach przekraczanych przez szaleńców, usprawiedliwiających obsesje dobrem swoich poddanych. Skąd my to znamy? Fascynujący proces przemiany wrażliwego intelektualisty w bezwzględnego tyrana, obserwowany z bliska, może pomóc w odpowiedzi na fundamentalne pytania dotyczące ponadczasowej natury ludzi sprawujących władzę.”

Najbliższą nowością Opery Wrocławskiej jest z kolei „Rigoletto” Giuseppe Verdiego w reżyserii Michała Znanieckiego i pod kierownictwem muzycznym Miriana Khukhunaishvili. W repertuarze od grudnia.

Mamy to szczęście, że jest w czym wybierać. Największym atutem sceny wrocławskiej jest bezapelacyjnie stylistyczna różnorodność wystawianych na niej przedstawień. Proszę zatem zamiast pod Fredrę, pójść na Fredrę, albo coś innego z repertuaru któregoś z największych bądź któregoś z mniejszych teatrów. 

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*