Zmiany w szkołach

fot. Zuzanna Szarczyńska, warsztaty dla kucharzy w Przedszkolu nr 80

Od 1 września w szkołach podstawowych i przedszkolach zmieniły się zasady żywienia, zwiększające udział posiłków roślinnych w tygodniowym jadłospisie. Obowiązuje także ustawowy zakaz korzystania z telefonów oraz nowa podstawa programowa.

Co na obiad? W piątek krem z brokułów z jarzynami, ziemniakami, śmietaną i grzankami. Na drugie: pierogi z jagodami ze śmietanką. Do picia: kompot wieloowocowy. W jadłospisie na drugi tydzień października nie ma dań z mięsem także we wtorek (zupa ogórkowa, kopytka z sosem pieczarkowym, herbata czarna z cytryną i miodem). W czwartek są paluszki rybne z ziemniakami z koperkiem i surówką z kiszonej kapusty. Mięso zwierząt niepływających pojawia się natomiast, zgodnie ze zwyczajem, dwa razy w tygodniu. W poniedziałek w sosie po bolońsku do makaronu oraz w środę w gołąbkach, podanych z sosem pomidorowym i grahamką.

W Szkole Podstawowej nr 1 im. Marii Dąbrowskiej z ul. Nowowiejskiej kucharki większość dań gotują na miejscu. Niektóre potrawy, takie jak pierogi z soczewicą, są zamawiane, bo inaczej zbyt dużo czasu zajęłoby przygotowywanie prawie pół tysiąca obiadów każdego dnia. Z tego samego powodu jadłospis jest taki sam dla wszystkich klas. 

– Jesteśmy bardzo dużą szkołą, liczącą 650 dzieciaków, więc liczba 470 wydawanych na stołówce obiadów dziennie o czymś świadczy – mówi dyrektorka Katarzyna Zwierzyńska-Paluszek. – Nasze panie starają się gotować smacznie i podawać posiłki w ciekawy sposób, a nad układaniem menu czuwa szkolna dietetyczka, która pilnuje, aby dieta była zbilansowana oraz dobrana do potrzeb uczniów w tym wieku.

Do potrzeb, ale także do kubków smakowych i do oczu, które u dzieci nie są przecież w pełni tolerancyjne. Warto znaleźć zatem jakiś sposób na przemycanie warzyw. – U nas strzałem w dziesiątkę okazały się zupy kremy – wskazuje dyrektorka. – Uczniowie chętniej jedzą na przykład krem z białych warzyw z grzankami lub ziarnami niż klasyczną zupę, w której pływają kawałki pietruszki i selera. 

Jadłospisy z rybą i daniami wegetariańskimi (bez mięsa, ale z produktami pochodzącymi od zwierząt, jak mleko lub śmietana) lub wegańskimi (bez mięsa i bez produktów pochodzenia zwierzęcego) nie wszystkim pasują. – Muszę przyznać, że ósmoklasiści chcieliby jeść mięso codziennie, co może wynikać z przeświadczenia, że jest to koniecznie na ich etapie rozwoju – mówi Katarzyna Zwierzyńska-Paluszek.

Zgodnie z dietą planetarną

Zmiany w jadłospisach od 1 września, zwiększający udział posiłków roślinnych kosztem mięsnych oraz ograniczające dodawanie cukru do napojów i jedzenia, to następstwo rozporządzenia Ministerstwa Zdrowia w sprawie żywienia dzieci i młodzieży w przedszkolach oraz szkołach. Są w nim m.in. takie zapisy dotyczące zwłaszcza obiadów: warzywa lub owoce w każdym posiłku, co najmniej dwa razy w tygodniu zupy na wywarach warzywnych, co najmniej raz w tygodniu porcja ryby (albo coś roślinnego dla osób niejedzących produktów odzwierzęcych), co najmniej raz w tygodniu potrawa na bazie nasion roślin strączkowych, dwa razy w tygodniu porcja mięsa, przygotowana z mięsa świeżego (albo coś roślinnego dla osób niejedzących produktów odzwierzęcych), nie więcej niż dwie porcje potrawy smażonej, przy czym do smażenia były używane rafinowany olej rzepakowy lub oliwa z oliwek.

Żywienie uczniów na podstawie takich zasad wkomponowuje się w założenia diety planetarnej, którą stosuje się nie tylko dla zdrowia, ale także z myślą o środowisku. „Koncepcja diety planetarnej została opublikowana przez komisję EAT – Lancet w 2019 roku w formie raportu, który przedstawia konieczne zmiany w sposobie produkcji żywności z uwagi na obserwowane zmiany klimatyczne. Korzyści dla środowiska ze stosowania diety planetarnej to przede wszystkim: ograniczenia emisji dwutlenku węgla, zmniejszenie ilości wody do produkcji żywności” – przekonuje nas Narodowe Centrum Edukacji Żywieniowej (NCEŻ) prowadzone przez Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego.

Pracownicy centrum informują, że za 30 procent całej puli emisji gazów cieplarnianych uwalnianych do atmosfery odpowiedzialna jest produkcja żywności (np. rolnictwo, przemysł spożywczy, przechowywanie i transport). Największe ilości gazów cieplarnianych emituje produkcja mięsa i innych produktów zwierzęcych.

Część wrocławskich szkół dobre zwyczaje żywieniowe praktykuje już od jakiegoś czasu. – U nas tak naprawdę niewiele się od września zmieniło, ponieważ już od dawna zmniejszamy ilość cukru i soli do gotowania i układamy jadłospisy z dużą ilością warzyw i owoców, nie rezygnując przy tym z mięsa i ryb. W sklepiku szkolnym pozostały słodkie przekąski czy chrupki, ale większość z nich o zmniejszonej zawartości cukru i soli, jak wskazuje rozporządzenie – mówi dyrektorka z Nowowiejskiej. – Kultura zdrowego jedzenia jest u nas wysoka.

Dzieci nie są w szoku także w przynajmniej 20 innych wrocławskich placówkach. Roślinne dania były częściej serwowane w ubiegłym roku w ramach programu pilotażowego, który zainicjowali radni lewicy. – Od lutego zeszłego roku podawaliśmy dzieciom dwa warzywne posiłki w tygodniu. Smakowały im. Zadowoleni byli także rodzice – twierdzi Anna Zioło, dyrektorka przedszkola przy ul. Tramwajowej. Maluchy polubiły tam ponoć także pasty z roślin i prażonych ziaren, zastępujące masło do kanapek.

Żelazo i witamina C

Po ogłoszeniu rozporządzenia posypały się głosy krytyki. Przeciwnicy uznali, że to lewicowa ideologia na talerzu. Wróżyli, że dzieci przestaną jeść w szkołach i będą chodziły głodne, a roślinna żywność będzie się przez to marnowała. Przestrzegali ponadto, że dieta planetarna jest ryzykowna, bo dostarcza zbyt małą ilość żelaza, które m.in. wspiera układ odpornościowy i koncentrację, jak również jest kluczowym składnikiem hemoglobiny transportującej tlen. 

– Rzeczywiście, w tym kontekście przewagą mięsa jest to, że zawarte w nim żelazo jest lepiej przyswajalne niż żelazo pochodzące z produktów roślinnych. Niektóre produkty roślinne również zawierają znaczne ilości żelaza, jednak jego przyswajalność zależy między innymi od składu całego posiłku – mówi dr hab. Anna Prescha, profesor Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu (Katedra i Zakładu Dietetyki i Bromatologii). – Wchłanianie żelaza z produktów roślinnych zwiększa witamina C, dlatego produkty roślinne będące źródłem żelaza warto łączyć np. z czerwoną papryką, natką pietruszki, innymi warzywami i owocami bogatymi w tę witaminę czy ewentualnie szklanką soku cytrusowego.

Z drugiej strony płynęły argumenty o profilaktyce otyłości oraz chorób niezakaźnych, o podnoszeniu wiedzy o zdrowym odżywianiu i o kształtowaniu dobrych nawyków. „Prawidłowe żywienie dzieci jest kluczowym czynnikiem wpływającymi na ich zdrowie, rozwój fizyczny i psychiczny. Błędy to między innymi: zbyt małe spożycie warzyw, produktów zbożowych pełnoziarnistych, potraw z nasion roślin strączkowych, picie słodkich napojów, a także jedzenie wysoko przetworzonej żywności” – podkreślają pracownicy NCEŻ.

– Zacznijmy od tego, że nie jest to radykalna zmiana, bo nowe przepisy, opracowane z uwzględnieniem opinii ekspertów żywieniowych, dotyczą przede wszystkim obiadów i wcale nie wykluczają posiłków mięsnych – komentuje prof. Prescha. – W przypadku obiadu dwudaniowego jedno z dań może być mięsne, a drugie roślinne, na przykład zupa przygotowana na bazie nasion roślin strączkowych. Taką możliwość dopuszczają nowe przepisy. Nie jest więc tak, że dzieci są wrzucane w jakiś nowy kulinarny świat. Wiele potraw roślinnych jest im już znanych, a nowe smaki można wprowadzać w sposób przemyślany, uwzględniając dotychczasowe przyzwyczajenia żywieniowe dzieci. 

Ekspertka zaznacza, że chodzi o kształtowanie i promowanie prawidłowych nawyków żywieniowych, które mogą zmniejszać ryzyko rozwoju chorób zależnych od diety w dorosłym życiu. – Dzieci mogą później przenosić te dobre zwyczaje do domu i dzielić się nimi z rodzicami czy opiekunami. To zatem również forma edukacji żywieniowej, której oddziaływanie może wykraczać poza szkołę – zauważa prof. Prescha.

Urozmaicona i zbilansowana

Dieta musi być urozmaicona i odpowiednio zbilansowana. – Powinna dostarczać właściwej ilości energii oraz wszystkich niezbędnych składników odżywczych, w tym białka, witamin, składników mineralnych i niezbędnych nienasyconych kwasów tłuszczowych, a także błonnika pokarmowego. Dlatego tak ważna jest różnorodność spożywanych produktów, w tym warzyw, owoców, produktów pełnoziarnistych i różnych źródeł białka – wymienia ekspertka.

Stosowanie urozmaiconej diety u najmłodszych to zwykle spore wyzwanie, które do najprostszych na pewno nie należy. Niejeden rodzic pewnie widział, jak dziecko odsuwa na bok talerza warzywa, bo nie chce spróbować. – Warto spróbować zainteresować dzieci nowymi smakami, na przykład gotując coś znanego i lubianego, ale z nieco innych składników. Mogą to być chociażby pulpeciki z dodatkiem warzyw albo całkowicie roślinne, przygotowane na bazie nasion roślin strączkowych – proponuje prof. Prescha. 

Inny polecany przez nią sposób to dania wieloskładnikowe, zamiast klasycznego podziału na talerzu typu kotlet, ziemniaki, surówka. – Niech warzywa nie będą tylko niewielkim dodatkiem do dania, ale jego integralną częścią. Warto podawać je w atrakcyjnej, kolorowej formie. Jesteśmy przecież otwarci na kuchnie świata, które proponują nam przeróżne dania wieloskładnikowe z warzywami – mówi Anna Prescha.

Zdrowa dieta nie musi oznaczać całkowitej rezygnacji ze słodyczy. Należy jednak ograniczać ich spożycie, a przede wszystkim nie powinny one zastępować pełnowartościowych posiłków. – Dzieci lubią słodki smak, dlatego warto proponować im przekąski, które oprócz przyjemności dostarczają również wartościowych składników odżywczych. Mogą to być świeże lub suszone owoce, jogurt naturalny z owocami, a od czasu do czasu także niewielka ilość gorzkiej czekolady o wysokiej zawartości kakao, która dostarcza m.in. magnezu i związków o właściwościach przeciwutleniających – wymienia prof. Prescha. – Trzeba jednak pamiętać, że nawet produkty zawierające wartościowe składniki należy spożywać z umiarem. Dotyczy to również miodu, który mimo zawartości pewnych związków bioaktywnych jest przede wszystkim źródłem cukrów. Warto natomiast ograniczać spożycie słodyczy o dużej zawartości cukru i niskiej wartości odżywczej. Nie należy też traktować słodyczy jako nagrody za dobre zachowanie, ponieważ może to sprzyjać kształtowaniu nieprawidłowych nawyków żywieniowych – dodaje ekspertka.

Bez telefonów 

Podstawówka z Nowowiejskiej może być przykładem dla innych także w sprawie telefonów komórkowych. – Kilkanaście lat temu, w porozumieniu z radą rodziców, wprowadziliśmy zakaz korzystania z telefonów, ale nie zakaz ich posiadania. W razie potrzeby i za zgodą nauczyciela dzieci mogą na przykład zadzwonić do rodziców. Z telefonów korzystamy też czasami na lekcjach do nauki – mówi dyrektorka Katarzyna Zwierzyńska-Paluszek. – U nas dobrze to działa. Uczniowie na przerwach spędzają czas ze sobą, nie z telefonami. Jak najbardziej potrafią i chcą żyć offline.

Ustawowy, ogólnopolski zakaz korzystania z telefonów w szkołach podstawowych (na lekcjach, przerwach oraz zajęciach edukacyjnych organizowanych poza szkołą) to obok żywienia druga duża zmiana od 1 września. Wyjątki od reguły dotyczą np. stanu zdrowia ucznia, nagłych sytuacji i celów związanych z nauką.

W Szkole Podstawowej nr 50 im. Ossolineum we Wrocławiu (ul. Czeska) dzieci nie używają telefonów już od października ubiegłego roku, po konsultacjach i ustaleniach z radą rodziców. – Uczniowie wchodząc do szkoły, zamykają telefon w specjalnym etui na magnes i i mają go przy sobie – opowiada dyrektorka Karolina Cis-Wawrzyniak. – Nie mają możliwości otworzenia etui, chyba że pojawi się konieczność, poproszą nauczyciela lub zgłoszą się do sekretariatu. Opakowanie ma ponadto funkcję blokowania sygnału. Uczniowie otwierają je dopiero przy wyjściu do domu – dodaje dyrektorka.

Nauczyciele mają urządzenia odblokowujące etui, żeby dzieci mogły używać telefonów na lekcjach do nauki. Jeżeli nie przestrzegają regulaminu szkoły i używają telefonu bez zgody nauczyciela, mają obowiązek zanieść go do sekretariatu. Jest przechowywany w sekretariacie, do momentu odbioru przez rodzica lub innego opiekuna prawnego.

– Początkowo był bunt, ale uczniowie dostosowali się do zasad i teraz dobrze wiedzą, że przynosi im to korzyści. Są bardziej skupieni na lekcjach, aktywnie spędzają przerwy, mają lepszy kontakt z rówieśnikami, jest mniej przejawów agresji – wymienia dyrektorka. – To wszystko pomaga także nauczycielom – zaznacza.

Zdaniem dyrektorki w szkołach pojawiają się problemy z egzekwowaniem przepisów, dlatego każda placówka powinna znaleźć na to swój sposób, jak również jakoś zorganizować czas na przerwach. W jej podstawówce są stoły do ping-ponga, zadania taneczne, ćwiczenia na relaks, piłkarzyki, a także organizowany jest aerobik na wesoło. 

Nowa podstawa programowa

Od roku szkolnego 2026/2027 przedmiotem obowiązkowym w klasach od 6. do 8. jest edukacja zdrowotna. W programie są zagadnienia takie jak zdrowie fizyczne i psychiczne, odżywianie, aktywność fizyczna, profilaktyka, uzależnienia, higiena cyfrowa, bezpieczeństwo oraz pierwsza pomoc. Zdrowie seksualne jest częścią nieobowiązkową. Zrezygnować z niej mogą rodzice albo pełnoletni uczniowie.

Nowa podstawa programowa wprowadziła sześć interdyscyplinarnych modułów tematycznych: bezpieczeństwa i obrony, medialny, filozoficzny, ekonomiczno-finansowy, klimatyczny oraz dotyczący kultury. Nie są osobnymi przedmiotami, zaś częścią dotychczasowych. 

W module medialnym dzieci uczą się odróżniać fakty od opinii, oceniać wiarygodność źródeł, rozpoznawania manipulacji i dezinformacji czy tego, jak świadomie korzystać ze sztucznej inteligencji. 

Nowa podstawa dała nauczycielom większą swobodę przy wyborze lektur. Do edukacji przyrodniczej zaliczyła obserwacje, małe doświadczenia i zajęcia w terenie. W klasach od 4. do 6. pojawiła się interdyscyplinarna przyroda, zamiast biologii, geografii, chemii i fizyki. Te cztery przedmioty realizowane są prowadzone osobno dopiero w klasach 7. i 8.

1 września we wrocławskich szkołach podstawowych naukę rozpoczęło około 49,5 tysiąca uczniów, w tym 5,5 tysiąca pierwszoroczniaków. Do szkół ponadpodstawowych uczęszcza 31,1 tysiąca osób, zaś do przedszkoli – 12 tysięcy maluchów.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*