Z nienawiścią wiadomo: jest psychicznie orzeźwiająca, a jej realizacja daje mnóstwo satysfakcji. Co sprawia, że emocje negatywne, jak nienawiść czy zawiść, znacznie silniej motywują do działania, niż te pozytywne: miłość czy przyjaźń. Również dlatego, że podmiot przyjaźni czy empatii musi być nam osobiście znany, a podmiot nienawiści niekoniecznie. Dlatego gorącą nienawiść do Żydów, gejów, imigrantów albo uchodźców mogą demonstrować ludzie, którzy na oczy nie widzieli Żyda, geja czy Araba.
To elementarna i oczywista wiedza z każdego podręcznika psychologii. Nienawiść (do osób, nacji czy idei) można hodować przez całe życie i czerpać z tego radość spełnienia, natomiast miłość na wieki, przyjaźń do grobu – to tylko w książkach. I nic dziwnego, bo w odróżnieniu od tych nienawistnych, emocje pozytywne muszą być i są ciągle weryfikowane, wymagają wzajemności. Dlatego tak często miłość, przyjaźń przeobrażają się w równie gorącą nienawiść. To uczucia transakcyjne, coś za coś: jeśli się kochamy – to na wyłączność! Zdrada przez partnera czy partnerkę rodzi straszne rozczarowanie i najczęściej nienawiść. W małżeństwie wtedy pojawia się adwokat (chyba, że małżeństwo jest z rozsądku albo rozsądnie kalkuluje koszty rozwodu), w codziennym doświadczeniu zaś, jeśli wykazałeś empatię i pomogłeś w potrzebie sąsiadowi, a ów w potrzebie zawiedzie, nie pomoże, odmówi pożyczki czy podwózki do lekarza – ma u ciebie przechlapane. Tak to jest z emocjami.
Na takich emocjach żeruje polityka i one to rozpętały teraz gigantyczną polsko-ukraińską aferę. Nie pasowała politykom ta eksplozja empatii i przyjaźni dla bombardowanych Ukraińców, nie pasowało, że nagle dwa skłócone polskie plemiona dogadywały się w jakieś sprawie. Politycy żyją konfliktem i takie powszechne porozumienie w jakiejkolwiek sprawie mogło osłabić troskliwie pielęgnowany przez partyjnych wodzów trwały, nienawistny podział. I już przed wyborami parlamentarnymi pojawiły się głosy, że zajmują Ukraińcy miejsca u lekarzy, że rozdajemy mieszkania, zasiłki, że rujnują rolnictwo…
Sączył się jad nienawiści. A przed wyborami prezydenckimi eksplodował, bo trzeba było tę sympatię i empatię zamienić na wrogość. Według niezawodnego wzoru: od Konfederacji i z prezydenckiego pałacu szedł emocjonalny przekaz, że my do nich z sercem na dłoni, uciekających przed bombami przyjmowaliśmy do domów, ich armii wysłaliśmy wszystkie nasze czołgi, samoloty, armaty, a oni nie są wdzięczni, nawet nie podziękują, nie doceniają naszej wspaniałomyślności. I potrzebny był tylko pretekst, żeby przemiana się dokonała. A dał go prezydent Zełenski przyznający na żądanie swoich wojskowych i nacjonalistów jakiemuś batalionowi imię bohaterów UPA.
Ani ja, ani nikt rozumny w Polsce tego nie rozumie – co temu Zełenskiemu przyszło do głowy! Przecież wiedział o nastrojach w Polsce, wiedział, że dla Polaków, jego najwierniejszych sojuszników, UPA i Bandera to zbrodniarze odpowiedzialni za ludobójstwo i wiedział, że żyje u nas i pracuje ponad milion jego rodaków! Jak mógł nie przewidzieć konsekwencji? Owszem, trudno było przewidzieć reakcję prezydenta Nawrockiego, który natychmiast postanowił mu odebrać Order Orła Białego, co zamknęło jakiekolwiek szanse porozumienia, a jeszcze trudniej słowa byłego premiera, że daliśmy Ukrainie militarny złom za ich krew. Ale brzydkie konsekwencje, jakie dotkną mieszkających i pracujących w Polsce niczemu niewinnych Ukraińców prezydent Ukrainy przewidzieć powinien.
Geografia decyduje, że Ukraina bez sojuszniczej Polski miałaby potężne kłopoty, a i Polska bez przyjaznej niepodległej Ukrainy znalazłaby się w sytuacji groźnej. Ale emocje pozbawiają rozumu. Przede wszystkim wyborców, o czym politycy widzą i co skłania obecnego prezydenta, jego liczne polityczne zaplecze i całą opozycję do skwapliwego szukania wrogów nie tylko na wschodniej, ale i na zachodniej granicy. Żebyśmy nienawidzili wszystkich! Bo Polska dla Polaków, nieprawdaż?
Lord Palmestron rzekł kiedyś, że Anglia nie ma wiecznych wrogów i przyjaciół, ale ma interesy. Lord Palmestron gardził emocjami i uważał, że polityk musi się kierować rozumem, bo kiedy ten śpi – budzą się upiory.
Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis