Pociąg do Świebodzkiego

We Wrocławiu targowisk na powietrzu nie brakuje, ale żadne nie może równać się wielkością i klimatem ze Świebodzkim. Handlarzom, którzy rozstawiają tam stragany od kilkudziesięciu lat, trudno uwierzyć, że będą musieli jeździć z towarem gdzieś indziej.

„A witam, dzień dobry. Mam tu dzisiaj promocyjki, wybór duży, zapraszamy. Spodenki po trzydzieści pięć złotych.”

Nie, spodenki nie. Może innym razem.

„Piątaka, piątaka. Męskie, damskie koszulki, pidżamy po pięć złotych. Sztuka pięć złotych, tanio, promocja dzisiaj.”

O, to ciekawe. Nawet bardzo, bo wesolutkim głosem nawołuje duży, uśmiechnięty mężczyzna o śniadej cerze i niepolskim akcencie. Trochę zachęca, a trochę dopinguje klientów, którzy w dwóch rzędach stoją przy stole i przebierają w ubraniach piętrzących się na blacie.

Klimat tu niepowtarzalny

A może coś zjemy najpierw, czegoś się napijemy, żeby radośniej wydawać złotówki? Nieważne, że jeszcze grubo przed południem. O, tam, przy trzepoczących na wietrze firanach, jest mały bar. Na zagrychę coś z grilla weźmiemy albo kupimy pikantne oliwki. Sprzedają je zaraz za meblowym…

— Pierwszy raz, jak tu przyszłam, byłam w szoku. Nie doszłam do końca, tyle było straganów. Szkoda będzie takiego miejsca, bo klimat tu niepowtarzalny. Dziś kupiłam miód i torebkę, warzywa, ciasto, trochę warzyw i owoców — mówi w przelocie młoda dziewczyna, która zdecydowanie zaniża średnią wieku klientów buszujących na Świebodzkim.

Na podstawie faktów napiszemy: „losy targowiska są przesądzone”, z tym że handlarze raczej w to nie uwierzą. Mówią, że dziennikarze robią wokół tego szum od dawna. 

— Stoję tu od 1998 i co roku słyszę, że to ostatni rok. Nikt nam jeszcze niczego nie powiedział, oprócz tego, żeby za rezerwację zapłacić. Jak zamkną, to przynajmniej niedziele będę miała wolne. My tam się nie boimy. Gorzej z ludźmi, bo co oni ze sobą zrobią i gdzie pójdą, jak nas nie będzie – mówi kobieta sprzedająca buty do tańca i do różańca, zapraszając na maluszka, bo ranek chłodny, mimo że czerwcowy.

Strzemiennego już niedługo wznieść będzie trzeba, bo jak się zacznie przebudowa, mająca na celu wznowienie ruchu pociągów, to się skończy targowisko. Może nie zlikwidują całości, może część zostawią… jednakże z zapowiedzi urzędników wynika, że kupcy będą musieli zwinąć stamtąd stragany przed rozpoczęciem inwestycji i wielce prawdopodobne, że tam nie wrócą. 

„Reaktywacja dworca jako czynnego węzła transportowego w naturalny sposób wyklucza dalsze funkcjonowanie targowiska w jego ekstensywnej formie” – napisała Renata Granowska w maju, kiedy była wiceprezydentką miasta, w urzędowej odpowiedzi na pytania radnego Piotra Uhle.

Przedstawiciele spółki PKP, która zarządza terenem, informują, że na dziś nie ma oficjalnego terminu zakończenia działalności targowiska ani daty jego opuszczenia. – Analizowane są różne rozwiązania związane z przyszłym funkcjonowaniem handlu po rozpoczęciu realizacji inwestycji kolejowej. Na obecnym etapie nie zapadły jednak ostateczne decyzje w tym zakresie – przekazuje Agnieszka Jurewicz z PKP SA.

— Czy zamkną, czy nie, tego nie wiadomo. Różnie gadają – słyszę przy meblach. – Pójdziemy, gdzie popadnie. Damy radę. Nie zastanawiam się nad tym teraz, powiem panu szczerze – mówi z kolei sprzedawca adidasów.

— Mają nas przenieść na Karmelkową, ale to dopiero pod koniec roku, albo na początku przyszłego, albo w ogóle. Na razie nic się nie dzieje, tylko straszą – słyszę na stoisku z czapkami. — Nawet nie wiem, gdzie to jest. Jak dzwoniliśmy, to powiedzieli, że rezerwacji nie przyjmują. 

Karmelkowa mogła się handlarce pomylić z Giełdową. Obie ulice są na Oporowie, niedaleko granicy miasta. Tam planują przenieść targowisko ze Świebodzkiego. Braną pod uwagę lokalizację zaproponowały PKP oraz Dolnośląskie Centrum Hurtu Rolno-Spożywczego (DCHRS).

„Lokalizacja przy ulicy Giełdowej jest terenem przygotowanym logistycznie, zapewnia większą powierzchnię, wyższy standard estetyczny i sanitarny oraz dogodny dostęp do infrastruktury komunikacyjnej” — argumentowała Renata Granowska. 

Była wiceprezydentka dodała, że ani miasto, ani kolejarze nie mają odpowiednich działek w centrum dla takiego targowiska. Renata Granowska: „planowane miejsce jest oceniane bardzo wysoko, ponieważ dysponuje gotową infrastrukturą handlową (…) DSHRS posiada doświadczenie w prowadzeniu handlu hurtowego i detalicznego…”

Jednym to bez różnicy, mówią, że pojadą handlować, gdzie będzie trzeba. Innym przenosiny nie będą na ręką. Obawiają się, że sprzedaż nie będzie szła tak dobrze jak tutaj, gdzie mają zarezerwowane dobre miejsca i gdzie klienci ich znają. 

– Tam nie dostaniemy takiego stanowiska. Powciskają nas w takie dziury, że nie będzie się chciało jeździć – przewiduje kobieta pod namiotem z ubraniami. – Będzie co będzie, generalnie targowiska umierają – dodaje pracujący z nią handlarz. 

Mówi, że z roku na rok klientów mocno ubywa, a oni od dawna działają na granicy kosztów. – Proszę zobaczyć, dziś tu wcale nie ma ludzi. Pogoda? Nie, to nieważne. Wolą kupować w internecie spodenki, które później na tyłek nie włażą. Są markety, galerie, gdzie w lecie klimatyzacja, a zimą ogrzewanie, ciepłe jedzono, lodziki…  

– Oby było dobrze – rzucam na pożegnanie.

– Dobrze już było.

Dobrze, niedobrze, na pewno inaczej 

Świebodzki będzie dworcem. — Jesteśmy na ostatnim etapie opracowywania dokumentacji projektowej dla stacji Wrocław Świebodzki — informuje Marta Pabiańska ze spółki PKP Polskie Linie Kolejowe. 

Poza całym projektem inwestor potrzebuje kilku decyzji, w tym związanych z wpływem przebudowy na środowisko. Po ich uzyskaniu będzie mógł ogłosić przetarg na wybór wykonawcy prac budowlanych. 

Zakładamy, że inwestycja, która planowo ma ruszyć na początku 2028 roku, będzie bardzo długa i kosztowna z powodu złego stanu technicznego budowli, z których część jest zabytkowa. Trudno przewidzieć, kiedy się skończy. Są jednak pewne daty przekazywane przez pracowników Ministerstwa Infrastruktury: „zgodnie z założeniami programu Kolej+ w 2029 roku pociągi wyruszą z odbudowanej stacji przy placu Orląt Lwowskich we Wrocławiu w stronę Środy Śląskiej, Wołowa i Kątów Wrocławskich”.

Ze Świebodzkiego będą mogły odjeżdżać również składy do Trzebnicy, Rawicza i Oleśnicy. Niewykluczone są inne połączenia, bo przebudowa tego dworca jest kluczową częścią dużo większej inwestycji w modernizację wrocławskiego węzła kolejowego.

„Inwestycja związana z przywróceniem funkcji kolejowych Dworca Świebodzkiego od wielu lat stanowi kluczowy projekt infrastrukturalny, którego celem jest odciążenie Dworca Głównego oraz uruchomienie nowych połączeń aglomeracyjnych. Reaktywacja dworca umożliwi rozwój kolei metropolitalnej, ułatwiając mieszkańcom okolicznych miejscowości dojazd do centrum miasta, poprawi skomunikowanie śródmieścia z zachodnią częścią Wrocławia oraz z lotniskiem. Jednocześnie planowana inwestycja przyczyni się do przekształcania zaniedbanych terenów kolejowych w nowoczesną, wielofunkcyjną dzielnicę mieszkaniowo-biurową z atrakcyjnymi przestrzeniami i terenami zielonymi” — napisała Renata Granowska.

Urzędnicy postrzegają rejon Świebodzkiego jako obszar o największym niewykorzystanym potencjale we Wrocławiu. Oprócz przywrócenia stacji kolejowej chcą wprowadzenia gastronomii, usług i handlu o wysokim standardzie. 

„Obecne wizje rozwoju uwzględniają zalety historycznej tkanki poprzemysłowej. Budynki te przy założeniu głębokiej rewitalizacji, wkomponowania w nową zabudowę, mogą zostać zaadaptowane na obiekty centrotwórcze. Koncepcja ta zakłada, że funkcja handlowa nie zniknie, lecz przejdzie ewolucję w stronę nowoczesnej infrastruktury usługowej.”

Świebodzki to dziś nie tylko niedzielny targ na zewnątrz. Ludzi przychodzą także do budynku głównego, zwłaszcza popołudniami, wieczorami i w weekedy. Działają tam bary i knajpki z jedzeniem pod wspólnym szyldem Hala Świebodzki, obok scenę ma Teatr Polski we Wrocławiu.

Czy gospodarze tych i innych miejsc także będą musieli się wynieść? – Na obecnym etapie nie ma ustaleń dotyczących konieczności opuszczenia lokali przez przedsiębiorców – odpowiada Agnieszka Jurewicz. Warto podkreślić, że budynek Dworca Świebodzkiego jest dziś aktywnie wykorzystywany, a spółka PKP stale prowadzi działania związane z komercjalizacją obiektu oraz bieżącym utrzymaniem i poprawą jego estetyki. Spółka ceni współpracę z obecnymi najemcami i nie chce, aby przywrócenie ruchu kolejowego było postrzegane jako zagrożenie dla prowadzonej przez nich działalności – dodaje.

Kolejarze wierzą, że przywrócenie pociągów przyczyni się do rozwoju usług w budynku dworca. – Ewentualne przyszłe decyzje będą uzależnione od ostatecznego zakresu inwestycji oraz przyjętych rozwiązań projektowych. O wszystkich istotnych ustaleniach zainteresowane strony będą informowane z odpowiednim wyprzedzeniem – zapewnia reprezentantka spółki. 

Świebodzki przestał być stacją kolejową

Po budowie w 1843 roku czołowy dworzec, będący częścią linii kolejowej łączącej Wrocław z uprzemysłowionym regionem Sudetów, składał się ze skromnych parterowych budynków stojących przy zadaszonym peronie, z łącznika i z budynku administracyjnego. Jeszcze w tym samym wieku dworzec dwukrotnie rozbudowano: o skrzydła, segment z holem i poczekalniami. W jednym z nowych budynków mieściła się poczta i telegraf.

„Nowe założenie składało się (…) z wysuniętego w stronę placu korpusu, którego bryła ma formę rotundy poprzedzonej wysuniętym portykiem kolumnowym w porządku jońskim. Usytuowane na osi głównej wejście nawiązuje formą do łuku triumfalnego. Płyci po obu stronach łuku wypełniają wykonane w piaskowcu plakiety z herbami Szczecina i Wrocławia. Ponad belkowaniem znajduje się attyka w formie balustrady. Całość wieńczy zegar, o który wspierają się dwie kobiece postacie w antycznych strojach, jako alegorie Pomeranii i Silesii, trzymające kartusze herbowe obydwu prowincji” – czytamy we wpisie Stanisława Jabłońskiego w „Leksykonie architektury Wrocławia”.

Zdobień w formie figur umieszczono na budynku więcej: postacie Merkurego i Industrii oraz dwa putta: jedno siedzące z kilofem na skale, drugie na łodzi z wiosłem. Są to alegorie żeglugi i górnictwa. 

„Rozbudowana dekoracja rzeźbiarska o bogatej gamie motywów i symboli prezentuje XIX-wieczną konwencję ikonografii, łączącej elementy antyczne ze współczesnymi. Program ideowy całości jest gloryfikacją przemysłu, kolei i handlu jako dźwigni postępu” – opisuje Stanisław Jabłoński.

Tuż przed drugą wojną światową dworzec obsługiwał pasażerów podróżujących pomiędzy Wrocławiem a Jelenią Górą, Zgorzelcem, Berlinem, Karpaczem, Szklarską Porębą, Ścinawą i Głogowem. Można było z niego dojechać także na stację w Leśnicy i na Muchoborze. 

Niezniszczony podczas wojny obsługiwał coraz mniej pociągów pasażerskich i towarowych. Tracił na znaczeniu i niszczał. Ostatni regularnie kursujący pociąg odjechał z niego w 1991 roku. W 2016 roku przeszedł remont, polegający na renowacji elewacji, okien, drzwi i zegara.

„Niszczejący zespół pozostaje nadal jednym z najważniejszych dzieł architektonicznych XIX-wiecznego Wrocławia.”

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*