Zielony Klin Południa Wrocławia i Park Henrykowski ze świata wyobraźni wychodzą do rzeczywistości. W ostatnich tygodniach miasto, po wieloletnich staraniach, pozyskało od państwa i od kolejarzy niezbędne ziemie.
Wiele lat trwały rozmowy urzędników z ratusza z pracownikami Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa (KOWR) w sprawie przekazania ziemi pod park zwany Zielonym Klinem Południa Wrocławia. Zimą tego roku stronom udało się wreszcie wszystko sfinalizować i podpisać akt notarialny, na mocy którego Wrocław dostał od Skarbu Państwa 65 hektarów gruntów państwowych leżących na pograniczu osiedli Jagodno i Wojszyce. Zanim doszło do podpisania wyczekiwanego dokumentu, KOWR musiał przekonać rolników dzierżawiących część działek, aby umożliwili ich przekazanie.
Teraz miasto ma otwartą drogę do realizacji inwestycji, która rozpocznie się od przygotowania dokumentacji projektowej na podstawie istniejącej koncepcji oraz przyjętego w ubiegłym roku planu zagospodarowania przestrzennego dla tego terenu. Umowa z projektantami (z Bydgoszczy) została właśnie podpisana przez przedstawicieli Zarządu Zieleni Miejskiej. Koszt przekracza 3,5 miliona złotych, a termin to 2,5 roku. Urzędnicy przewidują, że nowy park będzie gotowy w ciągu 10 lat.
Są projektanci Klina
W obliczu zanieczyszczonego powietrza i zmian klimatycznych, niosących za sobą gwałtowne i skrajne zjawiska atmosferyczne, takie jak intensywne opady albo długie okresy bez deszczu, tak duży obszar z roślinami jest na wagę złota.
— Oprócz stref leśnych i parkowych, w których zrealizowane zostaną nowe nasadzenia zieleni wysokiej i niskiej, koncepcja przewiduje świadome gospodarowanie wodami opadowymi, w tym stworzenie suchych zbiorników retencyjnych. To nie oznacza jednak, że teren będzie pełnił jedynie zielone funkcje. Planujemy tutaj także strefy sportowo-rekreacyjne, dzięki którym mieszkańcy będą mogli aktywnie spędzać czas — mówiła w lutym na konferencji prasowej Katarzyna Szymczak-Pomianowska, dyrektorka Departamentu Strategii i Zrównoważonego Rozwoju Urzędu Miejskiego Wrocławia.
W zamysłach park prezentuje się tak powabnie jak modele na wybiegach w Mediolanie. Jeszcze za wcześnie, żeby wymieniać wszystko, co chcą w nim zrobić, niech więc teraz wystarczą takie atrakcje jak: korty tenisowe i inne boiska, siłownia plenerowa i skatepark, amfiteatr drewniany, scena do tańca, oczko wodne, sad i sztuczna rzeka. Urzędnicy zapowiadali przy tym zachowanie ogródków działkowych przy ul. Terenowej.

— Sam podział na strefy brzmi sensownie, podobnie jak nacisk na retencję i korytarz ekologiczny. Kluczowe będzie jednak to, by nie przeprojektować tego terenu. Południe Wrocławia dusi się od betonu, dlatego Klin musi pozostać maksymalnie naturalny — ocenia Piotr Szymański, prezes Towarzystwa Upiększania Miasta Wrocławia (TUMW). — Musimy pamiętać, że na razie są to głównie kolorowe obrazki, które świetnie wyglądają w materiałach promocyjnych. Nie chodzi o to, że są złe, jest w nich wiele pozytywnych aspektów, ale widzieliśmy już niejedną koncepcję, która nie zamieniła się w użyteczną inwestycję — dodaje działacz społeczny i były przewodniczący rady Osiedla Brochów.
Działki i szkoła na Zwycięskiej
Przenosimy się na ulicę Zwycięską, nie tylko z powodu drugiego terenu pozyskanego przez miasto w ostatnim czasie. We wrześniu rozdzwonił się tam po raz pierwszy dzwonek w nowiutkim zespole szkoły i przedszkola – ZSP nr 27. W tej placówce jest 1000 miejsc dla uczniów podstawówki oraz 200 dla przedszkolaków. Takie liczby to obecnie standard przy budowaniu obiektów tego typu we Wrocławiu, gdyż tyle samo miejsc mają oddane w poprzednich latach zespoły szkolno-przedszkolne na ul. Cynamonowej (Lipa Piotrowska) i Asfaltowej (Wojszyce).
W ZSP 27 na Zwycięskiej jest m.in. ponad 30 salek lekcyjnych, biblioteka z czytelnią, świetlice, gabinet dentystyczny, duża i mała sala gimnastyczna, boiska na zewnątrz, bieżnia lekkoatletyczna, siłownia plenerowa i dwa place zabaw, a także ogródek warzywny.
Budowa i wyposażenie placówki kosztowały około stu milionów złotych. — Zastosowaliśmy rozwiązania, które pozwalają ograniczać zużycie energii i lepiej gospodarować wodą — wymienia Jolanta Wnęk, dyrektorka Zarządu Inwestycji Miejskich we Wrocławiu. — Na budynkach są zielone dachy, zamontowano instalacje fotowoltaiczne, a ogrody deszczowe wspierają retencję wód opadowych.
Tuż przy szkole leży drugi ze wspomnianych terenów pozyskanych przez miasto, w tym przypadku od wojska. Jego wielkość to niespełna 8 hektarów, co mniej więcej odpowiada powierzchni Ogrodu Botanicznego we Wrocławiu.
Nie ma jeszcze koncepcji na zagospodarowanie tego obszaru, ani tym bardziej projektu. Dopiero co przejęty od wojska musi być najpierw poddany dokładnym oględzinom. W każdym razie zamiarem jest przeznaczenie tego terenu na zieleń, sport i rekreację.
— To cenny oddech dla silnie zurbanizowanej i zakorkowanej części miasta — komentuje Piotr Szymański z TUMW. — Zieleń w tym miejscu będzie chronić przed wyspą ciepła i hałasem, ale też umówmy się: to znikoma powierzchnia w stosunku do tego, co urząd miejski pozwolił w ostatnich dekadach zabetonować w tej okolicy.
Teren pod Park Henrykowski
Na Tarnogaju skończyły się chude lata w negocjacjach między urzędnikami a kolejarzami w sprawie działek pod Park Henrykowski, który jest przewidziany między ulicami Paczkowską, Sernicką, Henrykowską, Jesionową a torami kolejowymi. „Mieszkańcy czekali na ten dzień siedem długich lat” — zauważyła posłanka Jolanta Niezgodzka w dniu podpisania aktu notarialnego, na mocy którego miasto stało się w lipcu użytkownikiem wieczystym gruntów, płacąc za nie spółce PKP ponad 6 milionów złotych.
Przy podpisywaniu aktu prezydent Jacek Sutryk przyznał, że duża w tym zasługa mieszkańców, lokalnych aktywistów i rady osiedla. Park Henrykowski to notabene jeden z projektów Wrocławskiego Budżetu Obywatelskiego z 2019 roku. Pomysł był przebojem tamtej edycji, zdobywając więcej niż 6 tysięcy głosów.
Aby na dawanych kolejowych działkach wyrósł park, trzeba będzie je przygotować poprzez neutralizację zanieczyszczeń znajdujących się w glebie i wodach gruntownych. Ten skomplikowany proces musi przebiegać pod kontrolą Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska. Dopiero po jego zakończeniu możliwa będzie zmiana funkcji działek z kolejowej na rekreacyjną.
Urzędnicy już wcześniej przedstawili wizję Parku Henrykowskiego – zielonego terenu, który poprzez ogródki działkowe połączy się z istniejącym Parkiem Tarnogajskim. Henrykowski miałby mieć charakter postindustrialny dzięki zachowaniu jakichś części infrastruktury kolejowej.
— Zapowiedź wykorzystania poindustrialnego i kolejowego charakteru tego miejsca to bardzo dobry, nowoczesny kierunek w architekturze krajobrazu — stwierdza Piotr Szymański. — Wyzwaniem są jednak dostępy do parku, i to jak zrobić wejścia od północy w sposób wygodny, co dziś jest nieobecne w koncepcji — dodaje.
O ile nie można podważać wielkiego dobra, jakie wynika z faktu pozyskania przez miasto terenów pod parki na południu Wrocławia, o tyle nie wypada przypisywać zasług wyłącznie urzędnikom. — Należy jednak podkreślić: to nie jest nagły sukces władz miasta, ale głównie owoc wieloletniej, potężnej presji społecznej, nierzadko przy znikomej aktywności urzędu miejskiego, szczególnie kiedy te inicjatywy się rozkręcały. To lokalni radni osiedlowi, mieszkańcy i aktywiści ruchów miejskich przez lata chodzili za tymi sprawami, pisali petycje i nie pozwalali zamieść ich pod dywan — przypomina prezes TUMW.
Piotr Szymański przestrzega przed popadaniem w przesadny optymizm i bezrefleksyjną wiarę: — W miejskich dokumentach nie widać aktualnie poważnego śladu finansowego, który pokazywałby perspektywiczne publiczne zamówienia zmierzające do realizacji tychże inwestycji — zauważa. — Fakt, że negocjacje i przejmowanie gruntów ciągnęły się latami, pokazuje, że zieleń przez długi czas nie była w mieście traktowana z odpowiednim priorytetem, a machina urzędnicza działała, jak zawsze, opieszale. Teraz gdy grunty są w końcu własnością miasta, wszyscy powinniśmy patrzeć urzędnikom na ręce, aby wspomniane parki faktycznie powstały.
Miasto tymczasem przedstawia liczby dotyczące efektów zielonej polityki Wrocławia: w latach 2020-2025 powierzchnia parków w mieście zwiększyła się o 9 procent (z 631 do 688 hektarów), zaś lasów i parków leśnych będących w Zarządzie Zieleni Miejskiej wzrosła o 4 procent (z 1192 do 1239 hektarów). Urzędnicy porównali, że razem prawie odpowiada to wielkości pięciu Parków Południowych.
Wyliczenia, wyliczeniami. Bardziej liczą się wrażenia i doświadczenia. Wrocław zielenieje w betonowych obszarach, aż miło popatrzeć, a do natury w nim naprawdę niedaleko.
Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis