Felieton
Bić czy nie bić
– Czy dojdzie do kolejnej walki stulecia? – zastanawia się spółdzielca z Krzyków zaniepokojony słowami, które do domu przyniosło mu Polskie Radio Wrocław. Otóż minister Bogdan Zdrojewski miał powiedzieć, że sadzawka w centrum miasta i występ artystki Dody w Rynku, to jeszcze nie powód do ubiegania się o tytuł Kulturalnej Stolicy Europy. Więcej…
Kobiety z charakterem
Kobiety z Fundacji Viva – Pomoc dla zwierząt postawiły na swoim. Złożyły kasację tak dobrze udokumentowaną, że Sąd Najwyższy nie miał innego wyjścia. Nie tylko uchylił wyroki wrocławskich sądów uniewinniające Antoniego Gucwińskiego, ale dodatkowo stwierdził, że zarówno sąd I, jak i sąd II instancji rażąco naruszyły prawo. Więcej…
Niedocenieni nowatorzy
– Ten świat jest jakiś taki coraz bardziej porąbany – stwierdził spółdzielca z Krzyków. – Jedni wazeliniarze dają pokojową nagrodą Nobla człowiekowi, który akurat prowadzi dwie wojny i przymierza się do trzeciej, drudzy nagradzają główną księgową jakiegoś koncernu za wątpliwe osiągnięcia w dziedzinie ekonomii, zaś zupełnie bez echa przechodzą dydaktyczne pomysły wrocławskiego Uniwersytetu Ekonomicznego. Więcej…
Pan stworzenia
Mówią, że dopóki się możesz zdziwić – dopóty żyjesz. No to żyję, i to jak! Bo zdziwienie, właściwie osłupienie, wcisnęło mnie w fotel. Więcej…
Polski Bond 2009
Może jest ważne, co kto wziął i co dostał, kto i z kim i gdzie rozmawiał, kto i co komu obiecywał. Dla naszej klasy politycznej i równie zdegenerowanego świata mediów są to na pewno sprawy najważniejsze, fundamentalne i jedyne: podsłuchy, filmiki, insynuacje i cywilne mordy. To ich świat. Ale dla bytu społecznego, dla trwania państwa, dla etyki nie to jest ważne – ale metoda! Więcej…
Prawo po wrocławsku
Dwa wyroki, które ostatnio wydały wrocławskie sądy zasługują na szczególną uwagę nie tylko prawników, ale również potencjalnych podsądnych. Więcej…
Góra do Mahometa
Pewien sąd w pewnej sprawie kryminalnej (rozpatrywanej już zresztą przez dziesięć lat) niezliczonych przesłuchiwał świadków, wśród których był i pewien arcybiskup. Latami całymi biedny sąd kombinował, jak to z takim świadkiem rzecz całą załatwić. I ani sąd nie wiedział, ani też kolejni ministrowie sprawiedliwości nie wiedzieli, ani nawet szefowie rządów nie wiedzieli: jak zrobić, żeby obowiązkowi stało się zadość, ale eminencji żeby nie obrazić. Więcej…